LIRR JAKIEJ NIE ZNACIE || WYWIAD Z BOHATERKĄ SERII KRUCZE SERCE

 


Lirr to główna bohaterka cyklu Krucze Serce, autorstwa Marii Zdybskiej. Jakiś czas temu mieliście okazję przeczytać wywiad z Raidenem, tym razem możecie dowiedzieć się czegoś więcej o postaci, która przeszła olbrzymią metamorfozę na kartach serii Krucze Serce.



Lirrian, jak wyglądało twoje życie wśród piratów? Uraczysz nas jakimiś zabawnymi historiami?

Zapewne sądzisz, że przez te pięć lat robiłam wszystko, na co tylko miałam ochotę, bez żadnych ograniczeń, zasad czy konsekwencji, co? Mogłam się tego spodziewać! Wszyscy, którzy znają reputację „Zielonej Harpii”, mają zwykle zupełnie szalone wyobrażenia na temat jej załogi, ale cóż, trudno się temu dziwić, Hego zawsze bardzo dbał o to, żeby dużo się o nas mówiło, często sam rozpowszechniał nawet rozmaite kłamstwa na nasz temat. Prawda jest jednak taka, że praca na statku wymaga dyscypliny i odwagi. Praca na pirackim statku... oprócz tych dwóch rzeczy wymaga jeszcze oswojenia z walką i powiedzmy... talentu do unikania ciosów, nie tylko ciosów twoich wrogów. Dorastanie wśród kilkunastu piratów o sercach przeżartych przez sól i przelaną krew nauczyło mnie, żeby atakować, zanim ktoś dopadnie cię pierwszy. Nie wolno okazywać słabości, nie wolno okazywać strachu, nie wolno się poddawać. Myślę, że to właśnie dzięki Hego, Jorgowi i Sabade daję sobie jakoś radę także wśród tych zakłamanych szczurów lądowych, ale z tego samego powodu zawsze będę tęsknić za morzem. Za bezkresem fal, które pchają cię do nowych lądów, za poznawaniem nowych portów, patrzeniem w nowe gwiazdy nad głową, zawieraniem nowych przyjaźni. Przez te pięć lat przemierzyłam niemal wszystkie znane nam oceany, zapuszczaliśmy się nawet daleko na Ocean Północny i za Morze Lodowe w pogoni za handlarzami skór białych i błękitnych niedźwiedzi. Widziałam miejsca, o których nawet nie śniłaś. Ale widziałam też śmierć, cierpienie i niewolę, zaznałam głodu, choroby, zimna przenikającego aż do szpiku kości, ciemności trwających przez wiele miesięcy i strachu przed ostatecznym końcem.


Co według Ciebie było lepsze — życie wśród piratów czy to na zamku?

Życie na morzu. Oczywiście, że życie na morzu. Wolności, jaką daje ci słony wiatr i błękit wzburzonych fal, nie zastąpi nawet najpiękniejszy pałac, a gościna u Maeve bywała gorsza niż dni spędzone w jakimś zarzyganym lochu miejskim w Vidago czy Nakkan. To znaczy... Stamtąd przynajmniej zawsze ostatecznie wyciągał mnie Hego i po tym, jak na mnie już nakrzyczał, zabierał zwykle na rozwodnione wino. Przed Maeve nie było ucieczki, zwłaszcza że Cael zawsze uważał, że trochę przesadzam ze swoją niechęcią wobec jego matki.


Muszę o to zapytać, twoja pierwsza myśl, gdy zobaczyłaś Raidena…?

Ha ha ha! Naprawdę chcesz wiedzieć? No cóż, to było dość paskudne przekleństwo. A w zasadzie długa wiązanka. Ale zrozum, on zachowywał się jakby cały świat należał do niego i oczekiwał, że każdy ma natychmiast ugiąć się i podporządkować jego nieomylnej woli. W zasadzie cieszę się, że zarzygałam mu wtedy te buty. Żałuję tylko, że straciłam przytomność i nie miałam okazji zobaczyć jego miny.


W którym momencie zrozumiałaś, co czujesz do tego zapatrzonego w siebie maga?

Jak to, co czujesz? Co według ciebie do niego czuję? Czy to on coś ci mówił? Wiem, że rozmawialiście! Cokolwiek dawał ci do zrozumienia, musisz wiedzieć, że on uwielbia te jego intrygi. Nie warto wierzyć w każde jego słowo. To w końcu mag!


Czym według Ciebie jest miłość?

Siłą potężniejszą od najwspanialszej magii i równie niepewną. Czy możesz zaufać potędze, która jest równie nieujarzmiona, jak wiatr? Jednego dnia, wypełni twoje żagle i pozwoli zdobywać świat, a drugiego połamie twoje maszty jak rozwścieczona burza. Miłość to szaleństwo, ale bez niej życie jest niewiele warte.


Gdybyś musiała wybierać — życie Twoje czy Rena, jaka byłaby Twoja decyzja?

Ja już wybrałam... Nie patrz tak na mnie. Wiem, że wiele osób nienawidzi mnie za to, co zrobiłam w Kręgu, ale zamierzałam go w ten sposób ocalić. Przerwać to powolne umieranie, o którym nawet mi nie powiedział. Oddać mu jego moc, jego uwięzioną duszę, wyzwolić go spod klątwy Zarii, a przy okazji uwolnić go też ode mnie. Życie za życie. To jedyny sprawiedliwy targ, jedyna słuszna zapłata, za to, co on, zrobił dla mnie.


Gdybyś mogła zmienić jedno wydarzenie ze swojej przeszłości, co by to było?

Nigdy bym nie... Nie... nie chcę do tego wracać. Być może wszystko ułożyło się dokładnie tak, jak powinno. Może to przeznaczenie albo sama Zaria mieszała w tym palce. Nigdy nie przestanę jednak obwiniać się za śmierć Rosmerty.


O czym marzysz? Uroczy domek z ogródkiem, mąż i dzieci…?

Uroczy co? Chyba sobie ze mnie żartujesz, jeśli sądzisz, że dobrowolnie skazałabym się na smętne życie z dala od morza i mąż? Dzieci? Nigdy nie brałam nawet tego pod uwagę, naprawdę źle znoszę kontrolę i nienawidzę, gdy ktoś stara się mnie na siłę wepchnąć w ustalone z góry ramy. Nie jestem w stanie tkwić w jednym miejscu przez wieki!


Na koniec, zdradź nam jeden sekret, o którym nikt nie wie…

Po tym, jak opuściłam Baer Rydd, a Ren... pomógł mi uwolnić się od tych chędożonych Łowców Mocy, wplotłam sobie we włosy maleńką szyszkę z tamtego lasu. Na pamiątkę. Ale jak mu o tym powiesz, będę musiała cię zabić. Mówię poważnie, Ewelina! Jego ego i tak jest już karykaturalnych rozmiarów, nie musi tego wiedzieć.







I jak wam się podobało? Jeśli chcecie poznać Lirr i Raidena, czytajcie Krucze Serce! 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 My fairy book world , Blogger