ZASKOCZ MNIE BEZ TAJEMNIC - KULISY POWSTANIA KSIĄŻKI

ZASKOCZ MNIE BEZ TAJEMNIC - KULISY POWSTANIA KSIĄŻKI

No dobra, moje Panie! Jak to się wszystko zaczęło? Skąd pomysł na napisanie książki w duecie?

MF: To chyba się tak przeplatało w naszych rozmowach, aż stało się faktem i mamy wspólną okładkę.
DS: Dokładnie. Sama nie pamiętam, która pierwsza powiedziała: „kiedyś napiszemy coś wspólnie”. Najważniejsze, że jest!

Co było waszą inspiracją do napisania tej książki?

MF: No, jak to co? Parkour. To od niego zaczął się pomysł i on stał się głównym motywem.
DS: I tutaj muszę zgodzić się z Gosią, to właśnie parkour był myślą przewodnią, a cała reszta szybko nabrała odpowiedniej formy.

Dlaczego parkour? I dlaczego w waszej książce to kobieta jest tą silniejszą postacią?

MF: Dla mnie parkour był odkryciem. Serio, nie wiedziałam wcześniej nic o tej dyscyplinie, a gdy już ją poznałam, zaczęłam sprawdzać i rzuciłam Skibie podczas rozmowy, że napiszę o tym książkę. Wtedy dowiedziałam się, że ona też o tym myślała, więc nagle stało się jasne, że czas napisać coś razem. Co do silnej postaci kobiecej... Daria tłumacz się :)
DS: No ładnie, wszystko na mnie ;) Zacznę od początku — ja, w przeciwieństwie do Gosi znacznie wcześniej obserwowałam środowisko tego ekstremalnego sportu. Mój przyjaciel bardzo długo trenował parkour i od kiedy pamiętam, fascynowało mnie to, ale i sprawiało pewnego rodzaju wewnętrzny niepokój. On podobno się nie bał, ja o niego już tak. A dlaczego tym razem padło na silną postać kobiecą? Sama nie wiem. Gosia, czy w ogóle był taki plan? Tak wyszło i ja przejęłam jej postać we władanie. W końcu nie tylko mężczyźni mogą być silni, znacznie częściej to właśnie my kobiety takie jesteśmy, więc dlaczego nie pokazać tego również dosłownie?

Teraz zupełnie szczerze — czy trudno było napisać książkę w duecie? Jak długo wam to zajęło — od pierwszej litery do ostatniej kropki?

MF: Mam wrażenie, że łatwiej niż samodzielnie, bo mogłam „znęcać się” nad kimś innym niż tylko nad sobą. Dyscyplina w pisaniu była dla Darii nowością, ale ja musiałam mieć coś na czas i tyle. Żeby nie było, Skibka szybko weszła w ten rytm i chyba jej się to podobało.
DS: Może też nie tyle nowością sama dyscyplina, ile akurat ta forma. Pierwszą swoją powieść również napisałam szybko i przede wszystkim pisałam sumiennie codziennie. Dla mnie pisanie książki w duecie z Gosią było przeżyciem niesamowitym. Świetnie się przy tym bawiłam, sporo nauczyłam, ale poszło nam zdecydowanie za szybko ;) Od pierwszej litery do ostatniej kropki — niecałe trzy tygodnie.

Czy inspirowałyście się prawdziwymi osobami? Czy to czysta, literacka fikcja?

MF: Z mojej strony to czysta fikcja. Dopiero teraz widzę ludzi, którzy uprawiają parkour. Wcześniej ich nie zauważałam.
DS: Z mojej strony również jest to czysta fikcja, jednak starałam się patrzeć oczami osób, które trenowały. Chciałam, choć spróbować poczuć emocje, jakie czują oni podczas skoku. W momencie, w którym stoją na szczycie i patrzą w dół. Jednak historia i postacie, to fikcja.

Co towarzyszyło wam podczas pisania?

MF: Dużo śmiechu i nuta rywalizacji :)
DS: Myślę, że trochę więcej niż dużo śmiechu! Dodałabym jeszcze próbę utrudnienia współautorce pracy i kierowanie akcji na nowe tory, o których jeszcze chwilę wcześniej nie wiedziała.

Czy jest taka piosenka lub piosenki, które kojarzą się wam z Zaskocz mnie?

MF: Skibka pomocy! Było coś?
DS: Wspólnego chyba nie, chociaż ja zawsze piszę, słuchając muzyki. Wtedy słuchałam playlisty, która zrobiła mi się na YT i były to między innymi takie utwory jak: “Prove Me Wrong” - Yoe Mase, “Getting Over You” - Lauv, “Take You Down” - Illenium i oczywiście Alan Walker.

Gdyby Zaskocz mnie doczekało się ekranizacji, kto wcieliłby się w głównych bohaterów?

MF: Na Jagę to mi jakaś kobieta z jajami potrzebna, a na Antka...kurczaki ciężka sprawa. Nie mam pojęcia, bo aktorzy musieliby być sprawni fizycznie też. Więc może Mateusz Banasiuk? On chyba był ostatnio w Ninja Warrior, które namiętnie oglądam, bo już wiem, co to parkour.
DS: Wiecie, w sumie Mateusz chyba nawet mi do niego pasuje wizerunkowo, ale Jagoda? Chyba najbardziej pasuje mi tutaj Aleksandra Hamkało :)

Jak wyglądają wasze plany? Macie zamiar stworzyć kolejną książkę w duecie?

MF: Moje plany na dziś to wygrać z deadlinem, co mi nie wychodzi ostatnio przez sytuacje z życia prywatnego. Jak napiszę to, co mam napisać to zacznę myśleć o kolejnych książkach, na które jeszcze umów nie mam.
DS: Widzę, że Gosia z klasą ominęła słowo duet, więc może chce się mnie ładnie pozbyć (śmiech), ale ja się nie dam i grzecznie zaczekam, aż zdąży przed deadlinem, ewentualnie pożyczę jej koszulkę właśnie z tym napisem, którą od niej dostałam, może pomoże ;)

Jak krótko zachęcicie do sięgnięcia po Zaskocz mnie?

MF: Poznaj Parkour, poznaj Skibę i mnie. Czego chcieć więcej?
DS: I baw się zaskakująco dobrze! 



CZYTAM W ORYGINALE || Rachel Van Dyken - Stealing Her

CZYTAM W ORYGINALE || Rachel Van Dyken - Stealing Her


From the #1 New York Times bestselling author comes an unexpected love story of family, secrets, and the most intimate of deceptions.

My estranged twin brother, Julian, was always the wonder boy—and was groomed to become CEO of our ruthless father’s corporation. My mother and me? Left behind. Now, years after tearing our family apart, my father dares to ask me for a favor? Pretend to be Julian while he fights to survive a tragic accident. It can save the company. Nobody will be the wiser. It’ll be our secret.

I can play Dad’s favorite. I’ll do it for Julian. And for my mother, who’ll want for nothing.

But this double life comes with a beauty of a hitch: my very real feelings for Julian’s fiancée, Isobel. Not only am I betraying Julian, I’m deceiving a woman I love. She doesn’t suspect a thing. As lies compound, lines are crossed and loyalties tested, all I can ask myself is…What have I done?

Because sooner or later something’s got to give. There’s no way I’m giving up Isobel. But once the truth is exposed, it might not be my choice at all.

Add to Goodreads: http://bit.ly/2om1s63 

Rachel Van Dyken to autorka, której twórczość pokochałam za sprawą serii Eagle Elite. Stealing Her bardzo różni się od mojej ulubionej serii, to romantyczna powieść o rodzinie, zobowiązaniach i miłości, która przychodzi w najmniej oczekiwanym czasie. Wiecie, co przyciągnęło mnie do tej książki? Bliźniaki i to, że jeden udaje drugiego, żyje jego życiem, trzymając wszystko w tajemnicy. Nie miałam wielkich oczekiwań wobec tej książki, chciałam lekką, przyjemną powieść, dzięki której mogłabym usiąść i się zrelaksować. Czy Rachel Van Dyken sprostała zadaniu? O tym poniżej.

Głównymi bohaterami tej książki i zarazem jej narratorami są Bridge i Isobel. Bardzo wyraźnie zaznaczonym bohaterem jest też bliźniak Bridge'a — Julian. Zacznijmy od bliźniaków — rozdzieleni w młodym wieku przez rozwód rodziców, Bridge wyprowadza się z matką, tracąc status społeczny, przywileje i pieniądze, Julian zostaje z ojcem, żyjąc według jego zasad, starając się sprostać jego oczekiwaniom. Bracia początkowo mieli ze sobą kontakt, jednak urwał się on a po latach milczenia, ojciec zjawia się na progu mieszkania Bridge'a i prosi, by ten udawał Juliana, który uległ poważnemu wypadkowi. W ten właśnie sposób Bridge pojawia się w życiu Isobel. Dziewczyna przeszła wiele w swoim życiu, dzięki Julianowi otrzymała wsparcie i dostanie życie, rozdarta pomiędzy wdzięcznością a marzeniami o życiu według własnych zasad, trwa u boku młodego mężczyzny. Jak myślicie, czy Isobel zorientuje się, że Bridge zajął miejsce jej narzeczonego? Tego wam nie zdradzę, musicie po prostu przeczytać książkę.

Moim absolutnym faworytem w tej książce jest Bridge! Nie można nie kochać tego faceta, poważnie! Jest lojalny, więzy rodzinne są dla niego bardzo ważne, postępuje według własnego kodeksu, dba o innych. Bardzo podobało mi się to, jak na kartach powieści, Rachel powoli pozwalała lepiej go poznać. Isobel to zagubiona młoda kobieta, która przegrała w zmierzeniu z dorosłym życiem. Podczas studiów zakochała się w szarmanckim Julianie, wierzyła, że ich życie będzie bajkowe, jednak bardzo szybko przekonała się, że w drodze na szczyt trzeba wiele poświęcić. Podobało mi się to, jak autorka pokierowała ich relacją, jak budowała napięcie, jak rozwijała to zabronione uczucie.

Rachel Van Dyken w swojej najnowszej książce pokazała, że miłość może przyjść w najmniej odpowiednim momencie. Udowodniła, że serce nie sługa, nie rozumie, czym jest lojalność czy wyczucie czasu. Lekkie pióro autorki, świetni bohaterowie i niecodzienna historia — Stealing Her to książka, z którą spędziłam naprawdę przyjemny wieczór.
ANNA ZAMOJSKA - NIGDY WIĘCEJ || FRAGMENT KSIĄŻKI

ANNA ZAMOJSKA - NIGDY WIĘCEJ || FRAGMENT KSIĄŻKI


Prolog

„To będzie nasza tajemnica” – powtarzał niemal na każdym spotkaniu. „To będzie nasza tajemnica”. Jakbym słyszała te słowa jeszcze wczoraj. Każdy jego ruch, dotyk, każde jego słowo prześladowały mnie jeszcze przez wiele miesięcy. Dobrze pamiętam dzień, w którym po raz pierwszy pojawił się w moim rodzinnym domu. Potem bywał coraz częściej i częściej. Przeszywający wzrok, ciągłe spojrzenia i uśmieszki, zbierająca się w kącikach ust ślina i drżenie rąk zapowiadały, kogo w sobie skrywał. Miły, uczynny, otwarty i uczciwy. Przykładny, ważny członek naszej społeczności, którego można by stawiać  za wzór. Ja – niecałe czternaście lat, z niewielkim bagażem z przeszłości. On – duży, dojrzały mężczyzna. Wydawałoby się, że jest siłą nie do pokonania. Ale cuda się zdarzają. Zanim jednak poznasz tajemnicę cudu, zatrzymaj się chwilę nad tym, co było wcześniej… 
Trwa wiosna, a on, wraz z całym swoim planem, jeszcze nie wkroczył w moje życie. Piszę list do samej siebie. Jego ślady są we mnie do dziś.

Wyróżnienie

To ty jesteś to dziecko,  
o którym słyszałam tyle dobrego?

Życie nieco zwalnia. Robi się coraz cieplej, a ja rozkwitam wraz z pojawiającymi się pąkami kwiatów. Natchniona, wypełniona poezją, otoczona kochającą rodziną. Dobra uczennica i wrażliwa nastolatka. Każda chwila napełnia mnie światłem i motywuje do działania. A zarazem wszystko jest jakby… ustabilizowane. Potrafię czerpać radość z drobiazgów. Podziwiam motyle, wyrastające drożdżowe ciasto, grę światła na porcelanie wyglądającej z kredensu. Wkrótce pojawią się pierwsze owoce. Tak wiele sprzyja mojej radości i pogodzie ducha.
Moja rodzina to wesoła gromadka. Nie narzekamy ani na brak zgiełku, ani na brak wsparcia. Rodzice bardzo nas kochają. Zawsze możemy na nich liczyć: ja i moje rodzeństwo. Nasi rodzice od dziecka przekazują nam wiarę w Boga. Rozwijają w nas poczucie godności, uczą dostrzegać najważniejsze wartości: miłość i umiejętność przebaczania. Wiele nas uczą. Już jako ośmioletnia dziewczynka potrafię prasować i lepić  pierogi.
Wstaje nowy dzień. Budzę się. W domu poranna krzątanina. Zbieramy się do szkoły. Mama przygotowuje kanapki, a tata może już w pracy, a może pomaga przy śniadaniu? Ja i rodzeństwo przy porannej toalecie. Słychać głos mamy: „Umyjcie zęby!”. Nie wszystkim jest z tym po drodze. W pośpiechu zakładamy ubrania, bierzemy plecaki i ustawiamy się w kolejce do błogosławieństwa. Od dziecka co rano słyszę słowa: „Błogosławię cię w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” albo „Niech cię Bóg błogosławi i strzeże”. To perspektywa dobrego dnia, narzędzie do zmagania się z problemami. Poranne błogosławieństwo i gwar to dwa symbole naszego domu. Wszyscy lubimy mówić, trochę gorzej bywa ze słuchaniem, gdy każdy chce coś powiedzieć od siebie. 
Wracam ze szkoły, nadchodzi ulubiony moment dnia. Ciepły obiad i chwila na rozmowę. Nic tak nie łączy rodziny jak stół – tak mawia mama. Przy nim rozmawiamy, jemy i się modlimy. Zbliża się siedemnasta. Wracamy do zajęć. Praca domowa… Że też nie można zrobić wszystkiego w szkole, tylko ciągle coś do domu. A trzeba jeszcze pomóc rodzicom – choć oni nie wymagają od nas zbyt wiele, widząc nasze zmęczenie. Czasem należy więc posprzątać ze stołu po posiłku, podlać warzywa w ogródku, zebrać albo rozwiesić pranie. Nie wiadomo kiedy robi się ciemno, choć to wiosna. Czas na kolację. Czyja dziś kolej? Teraz jest najlepsza pora na kanapki z sałatą i rzodkiewką. Idzie sprawnie, więc już po chwili prosimy Boga o pobłogosławienie nas i posiłku i zabieramy się do jedzenia. Staramy się nie spieszyć, ale jak już wszystko zniknie z talerzy, szybko sprzątamy ze stołu, bo teraz będzie modlitwa. Modlitwa rodzinna. Ten, kto robi kolację, przygotowuje też modlitwę. Dziś, tak jak najczęściej, czytamy Pismo Święte i krótko je rozważamy. Czas jedności wieczorem. Potem już tylko błogosławieństwo przed snem, kolejka do łazienki i do łóżka. Czy każdy dzień w tym domu tak wygląda? Rozmowy nigdy nie są takie same, goście też się zmieniają, kanapki codziennie smakują inaczej. 
Kocham ten dom, to miejsce, tę rodzinę. Nie wyobrażam sobie innego życia. Czuję się tu zbyt szczęśliwa, by chcieć cokolwiek zmienić.
Ciepłe wiosenne popołudnie. Idę tam po raz pierwszy. Zbliżam się do domostwa zmieszana, nie wiem, którędy należy wejść. W końcu zbieram się na odwagę i naciskam dzwonek. Drzwi otwiera gospodyni. Jest dla mnie nieprzyjemna, każe wejść drugimi drzwiami. Ja, jeszcze bardziej wystraszona, zawracam. Poszukam odpowiedniego wejścia. Wtem słyszę wołanie kobiety: „Ach, to ty?! To ty jesteś to dziecko, o którym słyszałam tyle dobrego? Zapraszam, wejdź”. Odtąd głos gospodyni zawsze brzmi miło i ciepło. Zaproszona, wchodzę do nieznanego mi wcześniej wnętrza. Jest duże, przestronne. W salonie siedzi on. Zaprasza mnie na górę. Kiedy mnie dotyka, pytam, dlaczego to robi. I dodaję, że tego nie chcę. Ustępuje i odchodzi za duże biurko. Jestem zmieszana, gubię się w tym, co czuję. Ale nawet nie przechodzi mi przez myśl, co może stać się dalej. Że w owczej skórze kryje się wilk. Mijają tygodnie i mam się z nim spotkać po raz kolejny. Idę spokojnie, nie mam żadnych obaw. Jest sam w domu. Zaprasza mnie do kuchni. Siadam u szczytu  stołu. Czuję się nieswojo, jestem skrępowana i zawstydzona. On, coraz bardziej świadomy swoich kroków, wyciąga rękę w moją stronę i sadza mnie na kolanach. Tłumaczę sobie, że to nic takiego, choć czuję się dziwnie. Wtedy jego dłoń zaczyna mnie gładzić po plecach. Nie mogę tego pojąć, ale przecież on musi wiedzieć, co robi. Nieoczekiwanie, pewnie trochę za wcześnie, wraca gospodyni z zakupami. Wtedy on szybko mnie żegna i odprowadza do wyjścia.
Wkrótce zakończenie roku szkolnego. Czerwcowy upał. Dzisiejsze spotkanie jest inne od pozostałych – tym razem rozmawiamy na dworze. Zapamiętuję tylko dwa przeklęte słowa. Wbija we mnie przeszywający wzrok, a z wypełnionych po brzegi śliną ust wydobywa się: „Kocham cię”. Oblizuje się niczym głodne cielę. Chcę, żeby to, co właśnie usłyszałam, nie było skierowane do mnie. Ale nie, nie przesłyszałam się. Mam tylko nadzieję, że na tym wszystko się zakończy. Brak reakcji z mojej strony. A w głowie walka. Pada pytanie. Jego głos zmienia się w przywódczy: „A czy ty mnie kochasz?”. Odpowiadam: „Nie”, zgodnie z moimi odczuciami. Mam nadzieję, że on nigdy już do tego nie wróci. 

Jestem nastolatką. Wkraczam w świat z niezwykłym zaciekawieniem, zaintrygowana niczym dziecko, które dopiero zaczyna chodzić. Zaczynam zwracać uwagę na przystojnych chłopców. Przeżywam pierwsze zauroczenie. Czuję motylki w brzuchu. Stopniowo odkrywam swoje piękno. I – jak się okaże – ten czas to idealny moment na rozpoczęcie gry, której jeszcze nie rozumiem. On działa bardzo delikatnie i powoli, żebym nie zdołała wyczytać między wierszami, że z tą miłością, którą mi ofiarowuje, jest coś nie tak.
Żył w dwóch światach. Nie łączył molestowania z kapłaństwem. Wciąż mówił o Bożym Miłosierdziu, wprowadził praktykę pierwszych piątków miesiąca, zachęcał do uczestnictwa w nabożeństwach. Twierdził, że najwyższą wartość stanowi dla niego Chrystus. Ale nauki głosił z wiedzy, nie z mądrości, a nikt nie był w stanie tego odróżnić. Był przyjacielem rodziny. W naszym domu czuł się jak u siebie. Przyjeżdżał do niego, kiedy chciał. Dziś wiem, że lubił być chwalony i lubił, gdy mu usługiwano. Zaczął pokazywać swoje prawdziwe oblicze, kiedy należałam już do niego. Najpierw niemal na każdym kroku pokazywał mi, jaka jestem dla niego ważna. 
Potrafił być spokojny i łagodny. Potem częściej bywał przywódczy i impulsywny. Zaszczepiał we mnie tematy tabu. Chciał uczyć mnie miłości od podstaw. A ja… wielu rzeczy nie rozumiałam, a zarazem zauważałam, ile jest do odkrycia. Opowiadał mi najróżniejsze historie, które miały być naszymi tajemnicami; historie, o których nikt poza nami miał nie wiedzieć. Od początku chciał zdobyć moje zaufanie. W końcu je zdobył. I to był punkt zwrotny, przez który dokonał się cały proces. 


KSIĄŻKĘ MOŻECIE ZAMÓWIĆ JUŻ DZIŚ W EMPIKU.

Czytam z Legimi | Rachael Lippincott, Mikki Daughtry, Tobias Laconis - Trzy kroki od siebie

Czytam z Legimi | Rachael Lippincott, Mikki Daughtry, Tobias Laconis - Trzy kroki od siebie

Data wydania: 15.05.2019
Wydawnictwo Media Rodzina


Czy wyobrażasz sobie, że się zakochujesz, choć nie wolno ci nawet dotknąć drugiej osoby? Jedyną szansą Stelli na przeżycie są nowe płuca. Życie dziewczyny to ciągłe pobyty w szpitalu, przyjmowanie leków i oczekiwanie na przeszczep. W tym czasie musi zachować bezpieczną odległość od wszystkich, żeby nie narażać układu odpornościowego osłabionego nieustanną walką z zakażeniami i antybiotykoopoornymi bakteriami. Bez żadnych wyjątków.

Will już dawno porzucił nadzieje na wyleczenie. Gdy tylko skończy osiemnaście lat i będzie mógł decydować o sobie, zamierza skończyć ze szpitalem, lekami i drenażem. Marzy o podróżach i poznawaniu świata.

Stella wie, że powinna się trzymać od Willa z daleka. Wystarczy jeden oddech, jeden pocałunek, by jedno zaraziło drugie. Oboje są świadomi, że mogą umrzeć. Ale im więcej czasu spędzają w swoim towarzystwie na szpitalnych korytarzach, tym bardziej narzucony z góry dystans przypomina nieludzką karę.

Czy trochę bliskości to naprawdę wyrok śmierci dla nastolatków? Czy można uleczyć złamane serce? Dramat romantyczny o nieuleczalnej chorobie, jaką jest mukowiscydoza, i miłości, która rozkwita pomimo zakazów.


Przebój filmowy wytwórni CBS Films i Lionsgate w kinach wiosną. W rolach głównych zobaczymy gwiazdę Riverdale Cole’a Sprouse’a oraz znaną z takich produkcji jak Gorzka siedemnastka i Split Haley Lu Richardson.


Z reguły staram się najpierw czytać książki a dopiero później oglądać ekranizację, jednak w przypadku Trzy kroki od siebie zrobiłam dokładnie na odwrót. Muszę też przyznać wam zupełnie szczerze, że bałam się tego filmu, dlatego trzymałam się od książki z daleka. Trafiła się okazja i książka trafiła na moją wirtualną półeczkę na Legimi. Teraz trochę żałuję, że czekałam z lekturą tak długo. Jednak ani trochę nie żałuję tego, że najpierw obejrzałam film, bo jest naprawdę świetnie nakręcony.

Dotyk. To właśnie poprzez dotyk najczęściej pokazujemy nasze uczucia do drugiej osoby. Trzymanie za rękę, przytulenie, głaskanie płaczącego dziecka, pierwszy pocałunek... Wyobraźcie sobie, że nie możecie dotknąć ukochanej osoby. Wyobraźcie sobie, że żyjecie ze świadomością, że jeden pocałunek może okazać się śmiertelny...

To właśnie przypadło w udziale Stelli i Willowi, głównym bohaterom powieści i filmu Trzy kroki od siebie. Ich dotychczasowe życie nie było usłane różami, szpitale stały się ich domami na równi z tymi rodzinnymi, szpitalny personel stał się kimś więcej niż tylko ludźmi dbającymi o ich życie, a oddziałowe przyjaźnie stały się tymi na całe życie.

Nie mam zamiaru wam tutaj spojlerować wydarzeń z książki, ale myślę, że musicie wiedzieć, że ta książka to nie tylko rodzące się uczucie pomiędzy głównymi bohaterami. Niezwykle istotne są tutaj relacje międzyludzkie, bohaterzy drugoplanowi odgrywają tu równie ważną rolę co Stella i Will. Ta książka niesie naprawdę ważny przekaz, pokazuje, jak wygląda rzeczywistość ludzi chorych na mukowiscydozę. Autorzy nie pokusili się (na szczęście!) na cukierkowe upiększenie tej nieuleczalnej choroby, dzięki czemu czuć realizm tej historii. Jednak pomimo tak ciężkiego tematu, to jest naprawdę lekka powieść, którą czyta się niesamowicie przyjemnie. Zastanawia was, w jaki sposób autorzy to osiągnęli? Dzięki żartom, przekomarzaniom bohaterów, ich rozterkom, bo choć choroba ciążyła, to ciągle byli nastolatkami, którzy pragnęli żyć, łamać zasady, kochać i być kochanym.

Jestem pod wrażeniem kreacji bohaterów w tej powieści. Mamy tutaj poukładaną Stellę, która walczy z chorobą, ale dźwiga też inny ciężar na swoich ramionach. Dziewczyna dokładnie wie, jak postępować, by nie narażać swojego układu odpornościowego i doczekać na przeszczep płuc. Will ma dość życia w klatce, słuchania nakazów i zakazów, chce resztę swojego życia przeżyć na własnych warunkach. Pomiędzy tą dwójką początkowo rodzi się jedynie niechęć, jednak stopniowo zaczynają się rozumieć i zaczyna łączyć ich uczucie... Podoba mi się, w jaki sposób autorzy przedstawili różnice pomiędzy Stellą a Willem, jak opisali ich motywację, przeżycia i podejście do życia. Jeszcze bardziej podoba mi się to, jak rozwinęli ich relację, jak od początkowej niechęci przeszli do tak wyjątkowego uczucia, jakim jest pierwsza miłość.

Trzy kroki od siebie to powieść ukazująca realia życia z nieuleczalną chorobą, jaką jest mukowiscydoza. Pomimo podejmowanego tematu to dalej lekka, młodzieżowa książka, która łamie czytelnikowi serce. Jeśli jeszcze nie czytaliście, to gorąco polecam tę powieść! Nie zawiedziecie się. 



Martyna Raduchowska - Fałszywy Pieśniarz || fragment

Martyna Raduchowska - Fałszywy Pieśniarz || fragment



Bezpośrednia kontynuacja Szamanki od umarlaków i Demona Luster.

Ekipa śledcza Wydziału Opętań i Nawiedzeń wkracza do ogrodu Kusiciela, aby odkryć ostatni element układanki. Ekshumacja zwłok nieznanego mężczyzny daje początek serii tragicznych wydarzeń. We Wrocławiu dochodzi do przerażających samobójstw, mroczna przeszłość Kruchego powraca, by upomnieć się o jego duszę, Ida zaś przekonuje się, że dar szamanki od umarlaków w niepowołanych rękach grozi katastrofą, a życzenia potrafią być niebezpieczne szczególnie wtedy, gdy się spełniają…


Prolog

Ogród wiecznej jesieni milczał złowrogo, jakby tylko czekał na ich pierwszy ruch.
Uśpiony, lecz czujny, dziki, a jednak martwy od koniuszków zwiędłych pnączy aż po wąsy przegniłych korzeni, nic sobie nie robił z panującego wokół lata czy nadchodzącej burzy. Nie skrzypnęła choćby jedna pokryta szronem gałąź. Nie zaszeleścił nawet jeden zmarznięty liść. Ani jedno źdźbło trawy nie drgnęło na porywistym wietrze. Suche, powykręcane szkielety roślin trwały w nienaturalnym bezruchu, rzucając przybyszom nieme wyzwanie. Przez ostatnie miesiące Ida odwiedzała posiadłość Kusiciela częściej, niżby sobie tego życzyła, lecz dopiero teraz zrozumiała, że zapewne nigdy nie zdoła poznać wszystkich jej
sekretów. Ani tych, które lśniły na widoku w zalanych słońcem kryształkach lodu, ani tych skrytych przed ludzkim okiem gdzieś głęboko pod ziemią. Do niedawna sądziła, że zna tu każdy kamień, każdy wiecheć trawy, każdą spróchniałą deskę w ścianie zapuszczonego domostwa, ale dziś ogarnęło ją nieodparte wrażenie, że wszystkie jej wspomnienia związane z tym miejscem były tylko zamglonym snem. Jak gdyby uśpiony dotąd ogród nieoczekiwanie się przebudził – a ona razem z nim.
Czuła na sobie spojrzenia ukrytych w gąszczu ślepi, śledzących z uwagą każdy krok nieproszonych gości. Do jej uszu dochodziły szepty. Złowieszcze pomruki. Stłumione, nerwowe mamrotanie, ledwo słyszalne wśród pojękiwań wichru. W powietrzu przesyconym wonią mokrej ziemi, zbutwiałego drewna oraz gnijących liści wisiało coś jeszcze. Coś ulotnego i wyraźnego zarazem, jak ostry zapach dymu z jesiennego ogniska. Jakaś nieokreślona, lecz jasna zapowiedź rychłej nawałnicy, która nie miała żadnego związku z kapryśną pogodą…
Pogrążona w zadumie szamanka nie od razu spostrzegła wyciągniętą ku sobie dłoń. Uniosła głowę, napotkała przenikliwe oczy koloru deszczowego nieba. Dwie krople chłodnej stali wpatrywały się w nią intensywnie, jakby próbowały pochwycić jej rozproszony umysł i zakotwiczyć go z powrotem w rzeczywistości. Ida zamrugała raptownie, z niejakim trudem skupiła wzrok, a stojąca przed nią postać naraz nabrała szczegółów. Czarne włosy do ramion, znoszona kurtka z ciemnobrązowej skóry, koszulka ze spranym i zupełnie nieczytelnym nadrukiem,
powycierane dżinsy, glany zdarte na nosach niemal do samej blachy – Kruchy wyglądał, jakby przyjechał na koncert rockowy, a nie na oględziny zwłok. A minę miał taką, jakby oględziny zwłok uważał za znacznie lepszą rozrywkę niż dzikie pogo pod sceną.
Szamanka odetchnęła głębiej, schowała do torby plik zmiętych, pokreślonych kartek, które przez cały ten czas kurczowo ściskała w dłoniach. A potem wzięła od łowcy parę lateksowych rękawiczek.
– Idziemy, partnerko? – zapytał wesoło i trącił ją łokciem w bok.
Przełknęła ślinę, starając się ignorować dreszcz niepokoju, który bez ostrzeżenia i bez wyraźnej przyczyny przebiegł jej po plecach. Ponownie zajrzała Kruchemu w oczy, po krótkim wahaniu skinęła głową.
– Idziemy, partnerze.
Dostrzegłszy wyraz jej twarzy, lekko uniósł brwi, ale ona szybko i niedbale machnęła dłonią na znak, że wszystko w porządku. Nic więc nie powiedział, o nic nie zapytał. Obrócił się na pięcie i żwawym krokiem ruszył do ogrodu Kusiciela. Ida jeszcze raz powiodła spojrzeniem po wyszczerbionym murze z szarego kamienia, po zapadniętym dachu przebłyskującym wśród zwichrowanych konarów, po pędach uschniętego bluszczu, może i całkiem już martwych, lecz z
pewnością nadal trujących. Minęła dłuższa chwila, nim wreszcie podążyła za łowcą. Dogoniła go tuż przed bramą wjazdową, którą oplątywał ciężki łańcuch spięty mosiężną kłódką. Minęli ją, maszerując ramię w ramię wzdłuż ziejącego dziurami ogrodzenia, a potem przez zardzewiałą, przekrzywioną furtę wkroczyli na miejsce zbrodni.


CZYTAM W ORYGINALE || SAMANTHA TOWLE - FINDING STORM

CZYTAM W ORYGINALE || SAMANTHA TOWLE - FINDING STORM

The son of an icon. 
He was a legend. Rock royalty.
A man I never met.
But I’m measured against him in every aspect of my life.
The only time I feel like me … the real me … is when I’m onstage with my band. But the more we grow in popularity, the more people compare me to him.
I’m not him. And I never will be. If only everyone could figure that out for themselves.
I need a break from it all. 

Then, a confrontation has me jumping in my car, putting LA in my rearview mirror. And a stupid mistake ends up with my car on the side of the road. And straight into the path of a girl who is the exact opposite of everyone else in my life. 

She’s like everything I used to know.
And she has no clue who I am.
Even if she did, I don’t think she’d care.
She thinks I’m cavalier. 
I think she’s intriguing. And hot. Let’s not forget hot.

I’m stuck in this town overnight while my car is being fixed. But I’m thinking I’m gonna stick around a bit longer.

I’m Storm Slater, lead guitarist in Slater Raze and the only child of the late, great Jonny Creed. But, here, right now … I’m nobody. Just a regular guy.
I’m liking it a whole lot. 
And I’m liking her even more. 


Czwarty tom serii The Storm, która nie doczekała się wydania w Polsce. Serii, która błyskawicznie skradła moje serce. Finding Storm jest rewelacyjną powieścią, która wciągnęła mnie od pierwszych stron. Chcecie przeczytać więcej?



Storm Slater żyje w cieniu zmarłego ojca, mimowolnie podążając tą samą ścieżką, co on. Slater Raze, zespół, który założył wraz z przyjaciółmi, jest na szczycie i wydawać by się mogło, że nic więcej nie potrzeba mu do szczęścia. Jednak pozory mylą, a Storm niesie większy bagaż emocjonalny, niż wszyscy wokół mogliby przypuszczać. Pewnego dnia, podczas wywiadu puszczają mu nerwy i robi coś, czego młody muzyk nigdy nie powinien robić — nokautuje reportera. Jednak słowa, które wypowiedział dziennikarz, zapadają mu w serce i postanawia skonfrontować się z rzeczywistością. Kolejny życiowy zawód, kolejny ból i cierpienie. Storm próbuje sobie z tym poradzić, wsiada w samochód i jedzie... A na jego drodze staje Stevie Cavalli. Najlepsze w ich spotkaniu jest to, że dziewczyna nie ma pojęcia, kim on jest. Po raz pierwszy od dawna Storm ma okazję pokazać komuś swoją prawdziwą twarz, bez całej szopki odstawianej dla fanów i mediów. Od pierwszego spotkania łączy ich niesamowita chemia, jednak czy można zbudować związek bez ujawniania prawdziwego ja?

Ta książka to idealna kombinacja romansu, ludzkiego dramatu, humoru i delikatnej łobuzerskiej iskry głównego bohatera. Autorka stworzyła powieść, która wciągnęła mnie od pierwszych stron, którą czytałam z obawą, że zbyt szybko ją skończę. Mamy tutaj fajnie skonstruowaną fabułę, w której pojawiają się elementy z poprzednich tomów serii, jednak nawet bez ich znajomości można czytać Finding Storm z przyjemnością. Podoba mi się to, że autorka nie skupiła się tutaj na życiu gwiazdy rocka a na zwyczajnych ludzkich przeżyciach, z którymi musi się zmierzyć nie tylko główny bohater, ale także Stevie. Kolejnym elementem, który mnie mile zaskoczył, to główna bohaterka tej książki. Stevie to urocza, inteligentna dziewczyna, której gust muzyczny zatrzymał się w latach 80. Bardzo fajnie wypadła dynamika relacji pomiędzy Stormem a Stevie, nie mamy tutaj momentalnego zauroczenia, wzdychania do gwiazdy rocka — wszystko wypadło bardzo naturalnie. Bohaterowie powoli się poznawali i choć od pierwszego spotkania czuć między nimi chemię, autorka nie wrzuciła ich do łóżka, by zaraz po tym wyznali sobie miłość. Widać, że Samantha przemyślała sposób, w jaki chce poprowadzić tę historię, bo zarówno uczucie pomiędzy bohaterami tak jak i to, z czym musi poradzić sobie Storm, wypadło tak realistycznie, że mogłoby wydarzyć się naprawdę.



Finding Storm to świetna książka opowiadająca nie tylko o miłości, ale także o prawdziwej przyjaźni i rodzinie, której nie muszą łączyć więzy krwi. Ta powieść to moja ulubiona część serii The Storm i na długo zostanie w mojej pamięci. Jeśli tylko czytacie po angielsku, to gorąco ją wam polecam!
Czytam w oryginale | Corinne Michaels - Infinite (Book Two in the Indefinite Duet)

Czytam w oryginale | Corinne Michaels - Infinite (Book Two in the Indefinite Duet)


I was right. I never should’ve fallen back in love with Quinn. I always knew we wouldn’t make it. And to make matters worse, not only did I lose my soulmate—I lost myself as well. 

Everything was stripped away, leaving me bare and unable to breathe. No one told me it could hurt this much. I was unprepared for this level of agony from the horrible weight of grief. 

I planned to love him infinitely. But what is infinity, when love always ends?



O pierwszej części Indefinite Duet pisałam tutaj, jeśli jeszcze nie czytaliście mojej opinii, to gorąco zachęcam. Infinite to bezpośrednia kontynuacja pierwszego tomu tej serii, dobrze, że autorka nie kazała nam długo czekać na tę książkę, bo po takim cliffhangerze szybkie poznanie drugiego tomu było koniecznością.
Nie będę opisywać fabuły, ponieważ pojawiłyby się tutaj liczne spojlery z pierwszej części, a jak wspominałam wyżej, to bezpośrednia kontynuacja. Corinne bardzo mnie zaskoczyła tym, w jaki sposób postanowiła rozwinąć wydarzenia z Indefinite, nie spodziewałam się tego, że zrobi TO swoim bohaterom...
Jeśli więc chodzi o fabułę, to nie mogę napisać, że mi się podobało. Corinne złamała mi serce i po przeczytaniu tej książki miałam wielką ochotę ją udusić... albo zrobić laleczkę voodoo. W pewnych momentach musiałam na chwilę przerywać, złapać oddech, bo nadmiar emocji, nie pozwalał na spokojne kontynuowanie czytania. Ten duet, te dwie książki, to nie są cukierkowe romanse, Corinne sponiewierała bohaterów, dosadnie mówiąc, pojechała po całości...
Skoro o bohaterach mowa, to muszę przyznać, że bardzo realistycznie zostały oddane ich emocje i przeżycia. To było życie, bez upiększania, pełne bólu, cierpienia... Bardzo też zmieniło się ich zachowanie, priorytety, a to jeszcze bardziej uwiarygodniało wszystkie wydarzenia, jakie miały miejsce w książce.
Krótko podsumowując, bo nie potrafię bez emocji (i spojlerów) pisać o tej książce. Infinite to moim zdaniem najlepsza książka w dorobku Corinne Michaels. Pełna bólu, cierpienia, straty, ale także przyjaźni, rodziny i miłości. Autorka złamała moje czytelnicze serce i teraz nie bardzo wiem, czy jej tego pogratulować, czy raczej ją za to znienawidzić. Tę książkę po prostu musicie przeczytać.



Purchase Links for Infinite: ● Amazon: https://geni.us/InfiniteZon ● Apple Books: https://geni.us/InfiniteAB ● Barnes & Noble: https://geni.us/InfiniteBN ● Kobo: https://geni.us/InfiniteKobo ● Google Play: https://geni.us/InfiniteGP Goodreads Link: https://geni.us/InfiniteGR
Connect with Corinne: Website: http://bit.ly/2VBVWvK Newsletter Sign Up: http://bit.ly/2W1xRxu Facebook Author Page: http://bit.ly/2VTbwCr Facebook Reader Group: http://bit.ly/2VdWiU8 Goodreads Author Page: http://bit.ly/2VztDOf Instagram: http://bit.ly/2Vjo6qa Twitter: http://bit.ly/2PXGyng BookBub: http://bit.ly/2JzC5pJ Pinterest: http://bit.ly/2JzC9FZ Book+Main Bites: http://bit.ly/2vQ64S5 Amazon Author Page: https://amzn.to/2W1f4T5 About Corinne: New York Times, USA Today, and Wall Street Journal Bestseller Corinne Michaels is the author of ten romance novels. She's an emotional, witty, sarcastic, and fun loving mom of two beautiful children. Corinne is happily married to the man of her dreams and is a former Navy wife. After spending months away from her husband while he was deployed, reading and writing was her escape from the loneliness. She enjoys putting her characters through intense heartbreak and finding a way to heal them through their struggles. Her stories are chock full of emotion, humor, and unrelenting love. Catch up with Indefinite (Book One): https://corinnemichaels.com/indefinite

Czytam z Legimi | Ewa Pirce - Zapisane w pamięci

Czytam z Legimi | Ewa Pirce - Zapisane w pamięci

Data wydania: 14.02.19
Wydawnictwo NieZwykłe

Do książek Ewy Pirce podchodziłam trochę jak do przysłowiowego jeża. Po fragmentach jej debiutanckiej książki — Córka pedofila byłam zniechęcona do kolejnych powieści autorki. Jednak za sprawą Justyny, która wielokrotnie pisała, że warto dać twórczości Ewy szansę, postanowiłam pobrać na półkę jej książki. Na pierwszy ogień poszło Zapisane w pamięci... Jakie wrażenia wywarła na mnie ta książka? O tym poniżej. 

Opis wydawcy:

Jako nastolatka Eva podjęła kilka bardzo złych decyzji. Młoda, naiwna i zakochana, nie podejrzewała, że chłopak, którego obdarzyła bezgraniczną miłością, okaże się jej oprawcą, pozbawi marzeń oraz zaufania do ludzi. Zamiast miłości i ciepła poznała smak bólu i nienawiści. Przy odrobinie szczęścia i olbrzymiej ilości desperacji udało jej się od niego uciec i rozpocząć nowe życie. Lecz czy można uwolnić się od czegoś, co wypaliło w umyśle trwałe piętno, na każdym kroku przypomina o strachu i rzuca w wir wspomnień?

Alex to odnoszący wielkie sukcesy bokser, który za maską wrogości, zarozumialstwa i nonszalancji kryje więcej cierpienia, niż ktokolwiek zdołałby udźwignąć. Od najmłodszych lat przyjmował od życia bolesne ciosy. Tylko niesamowita wola walki i hart ducha pozwoliły mu przetrwać najtrudniejsze chwile. Jako dorosły wspiął się na wyżyny, zdobył wszystko, o czym nawet nie śmiał marzyć. Jednak nadal brakuje mu najważniejszego – miłości.

Gdy los krzyżuje ścieżki tych dwojga, oboje dostają to, czego od zawsze pragnęli. Alex daje Evie wsparcie i poczucie bezpieczeństwa, których dziewczyna tak bardzo potrzebuje. Ona natomiast staje się dla niego zbawieniem i przepustką do osiągnięcia pełni szczęścia. Miłość, która ich połączyła, zdarza się raz na sto lat. Ale czy ich uczucie będzie trwać wiecznie? Czy przyjdzie im za nie zapłacić? Czy ta bajka zakończy się słynnym „żyli długo i szczęśliwie”?

Jeśli światło nie jest wystarczająco silne, by przebić się przez mrok, zostaje po prostu wchłonięte, a my pozostajemy z niczym – oprócz bolesnej wyrwy w sercu. 


Jak widzicie w opisie, bohaterami tej książki są Eva i Alex, dwoje zagubionych, złamanych młodych ludzi. Jak to w romansach bywa, spotykają się dzięki zrządzeniu losu, gdy chłopak odgrywa rolę rycerza ratującego damę z opresji. Eva wywarła na nim olbrzymie wrażenie, głównie to, co zobaczył w jej oczach, nie pozwoliło mu o niej zapomnieć. Pomimo lęku i całej masy wątpliwości zaczynają się spotykać. Jednak „trupy w szafie” nie dają o sobie zapomnieć i wszystko, o co tak zawzięcie walczyli, może zostać zniszczone... Czy uczucie, które zrodziło się tak szybko i nagle okaże się wystarczająco silne, by przetrwać nadchodzącą burzę? 

Muszę przyznać, że ta książka naprawdę mi się spodobała. Widać, że autorka miała pomysł na fabułę i wiedziała jak poprowadzić losy swoich bohaterów. Choć uważam, że w niektórych momentach książka jest odrobinę „przegadana” i skrócenie tych opisów korzystnie wpłynęłoby na płynność czytania, to i tak czytało się tę książkę bardzo przyjemnie. Ewa Pirce w swojej książce poruszyła problem przemocy domowej, tej fizycznej, jak i psychicznej, pokazała, jak wielkie piętno może zostawić w człowieku brak miłości i czułości ze strony najbliższych. Całkiem korzystnie wypadła też kreacja bohaterów, oboje są zagubieni, zranieni i noszą blizny przypominające im o tym, co przeszli. Łączące ich uczucie załatało pewną wyrwę ich w sercach, która powstała na skutek traumatycznych przeżyć, nawzajem koją swój ból i uciszają demony. Jednak czytając niektóre dialogi, zastanawiałam się, dlaczego autorka zastosowała tak pompatyczny język w części ich rozmów. Przypominało mi to o romansach historycznych, gdy adorator starał się o względy damy. Pozostałe dialogi były pełne emocji, humoru, z pazurem, autorka zadbała, by przekomarzania bohaterów wypadły realistycznie. 

Podsumowując, Zapisane w pamięci to naprawdę dobra książka, która zawiera wszystko to, czego szukam w romansach. Ewa Pirce zadbała o bohaterów, których łatwo można obdarzyć sympatią, umiejętnie opisała emocje, tworząc historię, którą czyta się niesamowicie przyjemnie. Ta książka jest dla mnie dowodem na to, że warto odłożyć uprzedzenia na bok, bo można trafić na książkę, którą przeczytamy od deski do deski w jeden wieczór. Polecam!
Four Brits Book Fest 2019 | Relacja

Four Brits Book Fest 2019 | Relacja


29 czerwca miałam okazję uczestniczyć w kolejnej edycji Four Brits Book Fest, tym razem impreza odbywała się w Birmingham. Pośród zaproszonych autorek były także te, których książki wydane są w Polsce. Najbardziej rozpoznawalną z nich była Amo Jones, autorka serii Elite Kings Club.



Przyznam szczerze, że większość z uczestniczących w imprezie autorek spotkałam pierwszy raz, ba, większości nigdy nie czytałam, ale to nie przeszkadzało mi w poznaniu ich. Wiecie, co odróżnia FBBF od innych książkowych imprez? Atmosfera. Chyba spokojnie mogę napisać, że był to po prostu "babiniec". Kobiety w różnym wieku, z różnych krajów spotkały się po to, by wspólnie spędzić czas. Uczestniczki wiele od siebie różniło, nie tylko wspomniany wiek czy kraj pochodzenia, ale łączyło je jedno — miłość do książek. Tam nikt nie patrzył krzywo, BO TY CZYTASZ ROMANSE. W przeciwieństwie do Targów Książki, FBBF to impreza bardziej kameralna, BEZ DZIECI, a co za tym idzie, pomimo całego książkowego szaleństwa, spokojniejsza. Już drugi raz uczestniczyłam w FBBF i po raz kolejny zaskoczył mnie OGROM uprzejmości i sympatii ze strony autorek, ale także uczestniczek. Każdy był bardzo otwarty, przyjazny, autorki chętnie opowiadały o swoich książkach, podpisywały cierpliwie wszystko, co czytelniczki im podsunęły, rozdawały gadżety. Miłym dodatkiem do imprezy książkowej była obecność Drew, modela z okładek książek, towarzyszył on C.J. Fallowfield. Już mam kupiony bilet na przyszłoroczną edycję FBBF, która odbędzie się w Liverpoolu. Bez zbędnego przedłużania, zapraszam do obejrzenia zdjęć z imprezy. 


Polskie wydania książek, w których mam autografy autorek 

Z bardzo sympatyczną Samanthą Towle


Z Natashą Preston

 

Z Ker Dukey


Tą panią chyba poznajecie? Z Amo Jones :)

 


Pora na moje "łowy" po angielsku.

Z C.J. Fallowfield i Drew, to jego możecie zobaczyć na okładce All That Glister.


Z Heather Shere


Z K.L. Shandwick


Z Anne Malcome


Z Karli Perrin 


Z Kerry Heavens



Z Charlie M. Matthews


Z Victorią L. James


Z Meashą Stone


Z Mignon Mykel



No i to by było na tyle! Na zdjęciu widzicie gadżety, które przywiozłam ze sobą do domu oraz plakat podpisany przez autorki. Dajcie znać czy lubicie uczestniczyć w takich książkowych imprezach i co lubicie w nich najbardziej.







Fantastyczne powieści z motywem aniołów i demonów

Fantastyczne powieści z motywem aniołów i demonów


Dwa ostatnie posty z zestawieniami książek o konkretnych motywach w nich wykorzystanych przypadły wam do gustu. Idąc za ciosem, przygotowałam trzeci wpis, tym razem padło na książki z motywem aniołów i demonów. Muszę przyznać, że to jeden z moich ulubionych motywów w powieściach fantastycznych. Część z tych książek czytałam, więc pojawi się przy nich punktacja od 1 do 10, będziecie więc wiedzieć, które z tych tytułów podobało mi się bardziej a które mniej.
Copyright © 2014 My fairy book world , Blogger