Martyna Raduchowska - Spektrum || Patronat medialny

Data wydania: 3.10.2018
Wydawnictwo Uroboros
Liczba stron: 416
Grafika okładkowa: Dominik Broniek

Technologia rozdarła to miasto na pół.
Wydawało się, że ostatnie granice ludzkich możliwości zostały zniesione. W powszechnym użyciu są androidy – prawie doskonałe kopie człowieka. Wyposażone w sztuczną inteligencję, niesamowicie szybkie, zdolne do błyskawicznej regeneracji, są o wiele bardziej wytrzymałe niż ich pierwowzór. I o wiele bardziej niebezpieczne. Dlatego dezaktywuje się je przy najmniejszych objawach nieposłuszeństwa – kulką w łeb. Ludzie zaś dzięki wszczepom i implantom mogą upgrade’ować swoje ciało i umysł niczym postaci z gier komputerowych. Ci, których na nie stać, bogacą się jeszcze bardziej. Biedni spadają na samo dno drabiny społecznej.
Szansą dla wykluczonych jest reinforsyna. Geniusz w pigułce, dostępny na każdą kieszeń. Gdy zapada decyzja o wycofaniu jej ze sprzedaży, atak na siedzibę jej producenta jest nieunikniony. Magazyny pustoszeją w jednej chwili. Reinforsyna zalewa ulice falą neurochemicznego szaleństwa.

B-Day. Dzień Buntu. Dzień, który zmienił Jareda Quinna w nafaszerowanego elektroniką cyborga. On sam niewiele z niego pamięta. Tylko Maya, jego replikantka, wie, co naprawdę się wtedy wydarzyło.


Po przeczytaniu Łez Mai z niecierpliwością czekałam na drugi tom. Martyna Raduchowska już nie raz pokazała, że potrafi stworzyć świetne książki z niesamowitą fabułą i wyjątkowymi bohaterami. Gdy zaczęłam czytać Spektrum, od razu zauważyłam, że nie jest to typowa kontynuacja, zaczęłam się obawiać nudy i takiego „odgrzewanego kotleta”, ale na szczęście się pomyliłam. I TO BARDZO. Choć w Spektrum poznajemy wydarzenia, które miały miejsce w pierwszej części tej serii, to nie ma mowy o nudzie, powtarzających się scenach czy przeciąganiu czegoś na siłę. Tym razem widzimy wszystko z perspektywy Mai, możemy w końcu dowiedzieć się, co tak naprawdę się wydarzyło w Dniu Buntu i po nim. Nie byłam przygotowana na tak fantastyczną przygodę z Mają w roli głównej. Tak naprawdę o tym nie trzeba długo pisać, to trzeba przeczytać i samemu doświadczyć, bo Martyna Raduchowska napisała prawdziwąie fantastyczną, cyberpunkową książkę, którą będę polecać dosłownie każdemu.

Dwoma głównymi filarami tej powieści są intryga i tajemnica, to one nakręcają całą fabułę, pchają akcję do przodu i zmuszają czytelnika do prób rozwikłania tajemnicy. Pozornie wszystko kręci się wokół reinforsyny, jednak stopniowo odkrywamy inne elementy, które miały znaczenie już w Dniu Buntu, celowo nie zdradzam, o co chodzi, jak tylko zaczniecie czytać, na pewno będziecie wiedzieć, że o to mi chodziło. We Łzach Mai obserwowaliśmy wydarzenia mające miejsce w New Horizon, tutaj obserwujemy sytuację „za murem”, poszczególne, brakujące elementy w końcu zaczynają wskakiwać na właściwe miejsce. Autorka stworzyła naprawdę świetną intrygę, w której nie wiadomo komu ufać, kto jest sojusznikiem a kto wrogiem, ale przede wszystkim, gdy wydaje się, że przybliżamy się do poznania przyczyn B-Day, to Martyna Raduchowska daje nam po nosie i wracamy do punktu wyjścia.

Maja okazała się niesamowitą bohaterką i przewodniczką po tej historii. Świat widziany jej oczami pozwolił jednocześnie lepiej ją poznać, ale i sprawił, że pojawiło się mnóstwo pytań. Jak ktoś, kto teoretycznie nie powinien mieć uczuć, może czuć tak wiele? Jeśli liczyliście na wiele scen z udziałem Jareda, to muszę was zmartwić, pojawi się jedynie kilka razy na bardzo krótko. Na scenę wkracza jednak nowa bohaterka, która ma duże znaczenie dla całej tej książki i przebiegu akcji, nie zdradzam jednak, o kogo chodzi, wystarczy, że powiem, że jej nie polubiłam.

Martyna Raduchowska pisze naprawdę świetnie i zauważyłam to już podczas czytania Szamanki od umarlaków. Seria Czarne światła nie jest jednak podobna do Szamanki, łączy je jedynie niesamowicie lekki styl autorki i umiejętność bardzo plastycznego kreowania świata. Spektrum to niezwykła kontynuacja Łez Mai, trzymająca w napięciu, zaskakująca i świetnie uzupełniająca pierwszy tom. Jeśli szukacie książki w cyberpunkowym klimacie ze świetnymi bohaterami, zaskakującą fabułą, napisaną bardzo lekkim stylem to gorąco polecam Spektrum, jednak nie czytajcie tej książki bez znajomości pierwszego tomu, czyli Łez Mai


Spektrum możecie kupić TUTAJ.



Spektrum to książka, którą objęłam patronatem medialny, Wydawnictwu Uroboros dziękuję za zaufanie

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 My fairy book world , Blogger