Czytam z Legimi - krótkie opinie o przeczytanych książkach




Ostatni miesiąc był bardzo ubogi w recenzje, choć przeczytałam sporo książek, nie o każdej mogę już teraz napisać (premiery nadchodzących miesięcy), inne przeczytałam „dla siebie”, nie były one egzemplarzami recenzenckimi. Jak wiecie (albo i nie) od jakiegoś czasu testuje Legimi i muszę przyznać, że jest to dla mnie duża wygoda. W bibliotece Legimi znajduje się mnóstwo tytułów, starszych i nowości, z każdego gatunku literackiego. Dziś wrzucam krótkie, naprawdę krótkie opinie o ostatnio przeczytanych przeze mnie książkach. Czytaliście którąś z nich?




Tej książki byłam ciekawa, od kiedy zobaczyłam jej zapowiedzi na Facebooku. Intrygujący tytuł i opis sugerowały mile spędzony czas. Jednak obawiałam się jej, naprawdę. Nie ukrywam, że czytam książki polskich autorów, jednak gdy w grę wchodzi powieść erotyczna, to jestem ostrożna, bo osadzenie jej w polskich realiach nie jest łatwe. Doszedł tutaj trójkąt miłosny, a raczej, co sugeruje opis, erotyczny. Właśnie ze względu na tę ostrożność nie zamawiałam tej książki w księgarni, jednak gdy zobaczyłam ją na Legimi, to się skusiłam. Wiecie co? Nie żałuję. Magda Mila napisała naprawdę kawał dobrej, polskiej powieści erotycznej. Książka ma fabułę, nie kręci się jedynie wokół seksu, jest napisana ze smakiem i wyobraźnią. Bohaterowie są różnorodni i wielowymiarowi dają się lubić, mają swoje wady i zalety. Jestem naprawdę bardzo zaskoczona, pozytywnie zaskoczona i wiem, że w wolnej chwili przeczytam drugi tom serii Żywioły.




Jeśli zaglądacie do mnie czasami, to wiecie, że trochę ponarzekałam na Księcia w wielkim mieście. W pierwszym tomie serii Royally brakło mi przede wszystkim humoru, dzięki któremu polubiłam książki Emmy, więc nawet nie zgłaszałam się po egzemplarz recenzencki, drugiej części, czyli Sposób na księcia. Jak tylko książka wskoczyła na Legimi, to ją pobrałam na swoją półeczkę, gdzie grzecznie czekała na wolny wieczór. Już od pierwszych stron przepadłam. Ta książka ma w sobie wszystko to, co kocham w powieściach Emmy Chase — świetnych bohaterów, humor, polot i zaskakujące momenty oraz zakończenie, które roztopiło moje wredne serce. Historia Henry'ego ma w sobie to, czego szukałam w historii jego starszego brata, jestem oczarowana wątkiem miłosnym oraz sposobem rozwoju wydarzeń pomiędzy głównymi bohaterami. Teraz nie mogę doczekać się kolejnych części.




Samantha Young to jedna z tych autorek, po których książki sięgam w ciemno, bez czytania opisu czy opinii o nich. Pobrałam i przeczytałam tę książkę, jak tylko zobaczyłam ją w ofercie. Zaskoczyła mnie. Bardzo. Po okładce wnioskowałam, że będzie to lekka powieść dla młodzieży, bez drugiego dna, bez wielkich zaskoczeń. Jednak Samantha stworzyła świetną fabułę, która co chwilę odkrywa przed nami kolejną, szokującą tajemnicę. Bo to właśnie o tajemnice w tej książce chodzi. O takie, które ciążą nad człowiekiem niczym chmura gradowa, takie, które w momencie odkrycia mogą zniszczyć życie. Do tego świetni bohaterowie, bardzo różnorodni, tacy z krwi i kości, mający realne problemy, przez co wydają się prawdziwi. Podobnie jak wszystkie książki autorki tak i ta napisana jest z niesamowitą lekkością, Samantha posługuje się współczesnym językiem, pisze prosto, bez udziwnień. Przeczytałam ją tak szybko, że nawet nie zorientowałam się, że to już koniec. Naprawdę polecam, nie tylko fanom książek New Adult.





Nie lubię, naprawdę nie lubię krytykować debiutów, zwłaszcza tych naszych, polskich. Po książkę Kasi sięgnęłam z ciekawości, kojarzę ją z blogosfery, o jej debiucie słyszałam wiele dobrych słów, więc pobrałam i zaczęłam czytać. I od razu natrafiłam na przeszkody... Książka naprawdę jest napisana fatalnie, nie wiem, czy miała jakąś korektę i redakcję, jeśli tak, to lepiej to przemilczeć. Naprawdę tego nie dało się czytać. Dotarłam mniej więcej do 1/3 i odłożyłam, po prostu, nie chciałam się męczyć. I o ile sama historia mogłaby uchodzić za ciekawą, bo widać, że Kasia miała na nią pomysł pomimo skorzystania z dobrze znanych i popularnych motywów, to właśnie styl i język przekreśliły tę książkę w moich oczach. Szkoda, naprawdę szkoda, bo gdyby Kasia miała obok siebie osobę, która powiedziałaby jej co zmienić, redaktora, który nią pokierował i korektę, która poprawiłaby tę książkę pod kątem stylistycznym, to mógłby być udany debiut.





Po nieudanej lekturze książki powyżej potrzebowałam czegoś lekkiego, postanowiłam ponownie przeczytać jedną z moich ulubionych książek Lynn Sandi. Na zawsze to taka współczesna bajka dla dorosłych kobiet — przystojny mężczyzna, kobieta z problemami, miłość, która napotyka przeszkody i happy end. To było dokładnie to, czego potrzebowałam. Słodko-gorzka opowieść o miłości, chorobie, ale także o rodzinie i przyjaźni. Jeśli szukacie czegoś lekkiego, romantycznego, ze szczęśliwym zakończeniem to ta książka wam się spodoba.





Czy jest tu ktoś, kto nie słyszał o książkach tej pani? Bardzo spodobały mi się poprzednie książki autorki, dlatego bez zastanowienia sięgnęłam po Chłopak, który wiedział o mnie wszystko (czy ktoś mi powie skąd się wziął ten tytuł, bo oryginalny to Always You?). No właśnie, trzeba się było zastanowić. Z tą książką zdecydowanie się nie polubiłyśmy. Nie zrozumcie mnie źle, nie jest to zła książka, jednak nie jest na tym samym poziomie co poprzednie książki autorki i czuję się zawiedziona. Bohaterowie są jakby oderwani od rzeczywistości, irytujący i tacy jacyś płascy. Brakło mi tego realizmu, tych bohaterów z krwi i kości, bo historia sama w sobie jest fajna. Jednak to nie to, czegoś mi tu brakło i jestem naprawdę rozczarowana, bo liczyłam na fajną, lekką i wzruszającą historię.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 My fairy book world , Blogger