Wiedźmy, fery, jednorożce... || Adam Faber - Kroniki Jaaru

Wiedźmy, fery, jednorożce... || Adam Faber - Kroniki Jaaru

Księga luster:
Data wydania: 14.06.2017
Liczba stron: 456 

Czarny amulet:
Data wydania: 11.10.2017
Liczba stron: 500

Siedem bram:
Data wydania: 28.02.2018
Liczba stron: 546 

Aby uniknąć spojlerów, wrzucam jedynie opis pierwszego tomu:


Gdyby Harry Potter był dziewczyną, nazywałby się Kate Hallander!​ ​​

Kate jest typową nastolatką. Mieszka u swojej ciotki w Londynie​ i wiedzie spokojne życie. Pewnego dnia staje na progu tajemniczego sklepu pełnego czarodziejskich przedmiotów, od właścicielki którego otrzymuje Księgę Luster. Dziewczyna rzuca miłosny urok na przystojnego Jonathana, lecz czar skutkuje zupełnie inaczej, niż by tego oczekiwała. Kate trafia do Jaaru, krainy zamieszkanej przez magiczne stworzenia.

Fion jest ferem, baśniową istotą. Jego stosunki z ojcem są coraz gorsze, więc w akcie buntu opuszcza dom, by odnaleźć przypisaną mu czarownicę. Wpada w ręce niebezpiecznej nimfy Erato​ i przez swoją naiwność wprowadza do świata magii wielki zamęt.

Tymczasem w Londynie ciotka dowiaduje się, że ze sklepu pani Selene zniknął magiczny kamień o potężnej mocy. Czy uda się go odnaleźć? Jak Kate, początkująca wiedźma, poradzi sobie w świecie Jaaru, mając u boku ekscentryczne fery i wyniosłego jednorożca? I co tak naprawdę skrywa plan nikczemnej Erato? ​​


Zdecydowałam się na wspólny wpis o trzech częściach z bardzo prostego powodu — czytałam je jedną po drugiej, więc opisanie wrażeń ze wszystkich okazało się prostsze niż z każdej z osobna. Postaram się także, by nie było spojlerów z żadnej z tych książek, tak by osoby, które ich jeszcze nie czytały, nie poczuły się zawiedzione.

Na początku muszę wam napisać, że gdy przeczytałam to nawiązanie do Harry’ego Pottera w opisie, to byłam bardziej niż zainteresowana. Wiecie, jako typowy potterhead nie mogłam się doczekać, aż poznam Kate Hallander!

Początek Księgi luster to było rozczarowanie, bo z Kate Hallander taki Harry Potter jak ze mnie królowa brytyjska! Naprawdę bardzo ta książka została skrzywdzona przez nawiązanie do HP, choć po przeczytaniu trzech części zrozumiałam, skąd się to wzięło. Poza tym porównaniem podeszłam do tych książek, jako lekkiego przerywnika a czytałam je, gdy rozłożyło mnie choróbsko. I przyznaję, że jako dodatkowe lekarstwo sprawdziły się naprawdę dobrze.

Postaci wykreowane przez Adama Fabera są ciekawe, choć momentami irytujące, jednak w ogólnym rozrachunku ich polubiłam, byłam zaciekawiona ich dalszymi losami i dalej jestem! Mamy różnorodnych bohaterów, typowych złoczyńców i postaci, którym zadaniem jest ocalenie magicznego świata.

Co do świata wykreowanego w tych książkach to też mi się to podobało. Oczywiście zauważyłam, że autor chyba nie do końca ogarnia angielski system edukacji i ruch drogowy, jednak myślę, że osoby mieszkające w Polsce nie zwróciły na to uwagi. Dodatkowo fajnie było spotkać Nottingham na kartach Kroniki Jaaru, to właśnie miasto, w którym mieszkam od kilku lat. Myślę, że spokojnie mogę podsumować to tak: świat rzeczywisty do poprawki, świat wykreowany jest cudowny, fantastyczny, z pięknymi opisami. Więcej jest świata fantastycznego, więc w ogólnym rozrachunku wypada to pozytywnie.

Adam Faber pisze lekko, barwnie i w sposób przystępny dla czytelników w każdym wieku. Dwa pierwsze tomy spokojnie można czytać niezależnie od wieku, jednak Siedem bram już kierowałabym do starszej młodzieży, ze względu na niegrzeczne sceny. To, co podoba mi się w książkach Adama Fabera najbardziej to sposób, w jaki kreuje i rozwija intrygę, bo niektórych rzeczy kompletnie bym się nie spodziewała i jestem naprawdę bardzo ciekawa, jak sprawa rozwinie się w kolejnych tomach.

Kroniki Jaaru to lekkie powieści z młodzieżowego fantasty, które okazały się dla mnie dobrym lekarstwem w chorobie. Czytałam je z przyjemnością i pomimo wad i niedociągnięć, naprawdę je polubiłam i czekam na kolejny tom, by poznać dalsze losy Kate. Jeśli lubicie młodzieżowe fantasy, to myślę, że polubicie także  Kroniki Jaaru.



Za egzemplarze dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.
Potrzebna czy nie? || Sarah J. Maas - Wieża świtu

Potrzebna czy nie? || Sarah J. Maas - Wieża świtu

Data wydania: 18.04.2017
Wydawnictwo Uroboros
Liczba stron: 848



Kontynuacja bestsellerowej serii "Szklany tron", która zdobyła miliony czytelników na całym świecie, a autorka, Sarah J. Maas, stała się ulubienicą czytelników i recenzentów.

Oszałamiający sukces powieści Sarah J. Maas to nieposkromiona wyobraźnia autorki, galopująca akcja, wyraziści bohaterowie oraz artystycznie wykreowany świat. Z rozmachem napisana historia rozgrywa się podczas zdarzeń opisanych tomie "Imperium Burz", który w Polsce stał się bestsellerem jeszcze przed premierą. Opowiada o dziejach Chaola Westfall, który odbywa podróż do dalekiego królestwa.

Chaol Westfall i Nesryn Faliq wyruszają w podróż do starego i pięknego miasta Antica. Były kapitan Gwardii Królewskiej ma nadzieję, że któraś ze słynnych uzdrowicielek z Torre Cesme przywróci mu władzę w nogach. Uleczenie to jednak tylko część planu. Oto na tronie zasiada wszechpotężny kagan, którego Chaol ma za zadanie nakłonić do wzięcia udziału w wojnie.

Jednak to, co czeka Chaola i obecną kapitan Gwardii Królewskiej Nesryn, przekroczy ich najśmielsze oczekiwania. Kluczem do powodzenia misji może okazać się niepozorna uzdrowicielka Yrene i informacje, które bohaterowie zdobędą podczas pobytu w pałacu.



Wiecie, przed przeczytaniem tej książki należałam do tej grupy czytelników, którzy uważali Wieżę milczenia za niepotrzebną. Myślałam sobie, po co Maas zajmuje się Chaolem, kiedy ja czekam na finalny tom serii! Bardzo, ale to bardzo się myliłam... Wieża milczenia jest znaczącym tomem tej serii, wnosi wiele do fabuły, dzięki niemu kolejne elementy układanki wskakują na właściwe miejsce. Ta książka tylko zaostrzyła mój wielki apetyt na finał serii Szklany tron.

Jak możecie przeczytać w opisie, bohaterami tej książki są Chaol i Nesryn. Mają przed sobą trudne zadanie, a raczej dwa zadania, oba praktycznie niemożliwe do wykonania. Naprawdę bardzo podoba mi się sposób, w jaki Sarah J. Maas poprowadziła fabułę tej książki, ile w niej ukryła. Uwierzcie mi, tyle razy się zdziwiłam i zostałam zaskoczona przez autorkę, a kompletnie się tego nie spodziewałam. W tej części Sarah J. Maas zabrała nas do egzotycznej, pięknej i potężnej krainy, która skrywała wiele tajemnic, których rozwiązanie będzie miało wielkie znaczenie w całości historii serii Szklany tron.

Wiecie, że miałam problem z Chaolem, w pierwszym tomie go polubiłam, później mi podpadł i straciłam do niego sympatię. Dzięki Wieży świtu polubiłam go na nowo, dzięki jego spotkaniom z Yrene poznajemy go lepiej, możemy zrozumieć jego motywy. Jednak najbardziej spodobał mi się sposób, w jaki autorka rozwinęła wątek Nesryn. W tej nowelce ta bohaterka się zmieniła, pokazała prawdziwą naturę, podążyła za marzeniami i pragnieniami. Myślę, że jej postać rekompensuje nieobecność Aelin.

O stylu Sarah J. Maas pisać chyba nie muszę. Podobnie jak w poprzednich jej książkach, jest lekko, ale z pazurem, nie brakuje pięknych i plastycznych opisów, dialogi pomiędzy bohaterami są naprawdę ciekawe i realistyczne. Postaci przez nią wykreowane z łatwością zaskarbiają sobie sympatię.

Wieża świtu to nowelka, która wznosi naprawdę dużo do serii Szklany tron. Bardzo dobrze napisana, pozwala na nowo poznać bohaterów, których poznaliśmy w poprzednich częściach, ale także odkrywamy nowych, którzy towarzyszyć nam będą w kolejnym tomie. Czytałam tę książkę z wielką przyjemnością i pomimo jej dużych rozmiarów bardzo szybko się z nią uwinęłam. Gorąco polecam!


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Uroboros
Erica Spindler - Tamta dziewczyna

Erica Spindler - Tamta dziewczyna

Data wydania: 28.02.2018
Wydawnictwo Edipresse
Liczba stron: 304


Okrutna zbrodnia i jeden świadek – piętnastoletnia dziewczyna z biednej dzielnicy. Jest notoryczną kłamczuchą, wiecznie na bakier z prawem. Nic zatem dziwnego, że nikt nie chce jej uwierzyć. Miranda Rader, funkcjonariuszka policji w Harmony w stanie Luizjana, cieszy się opinią prawej, uczciwej i opanowanej. Ale nie zawsze tak było. Miranda pochodzi z niewielkiego, prowincjonalnego miasteczka Jasper, w dodatku z jego gorszej, biedniejszej części. Szacunek kolegów i koleżanek oraz lokalnej społeczności zdobyła swoją ciężką pracą. Kiedy Miranda i jej partner zostają wezwani na miejsce przestępstwa, ofiarą okazuje się znany i lubiany wykładowca miejscowej uczelni. Zaskakuje ich rzadko spotykana brutalność zbrodni. Gdy Mirandzie wydaje się już, że tego dnia nie może się wydarzyć nic gorszego, przypadkiem trafia na coś, co mrozi jej krew w żyłach – wyblakły wycinek z gazety z artykułem o nocy sprzed piętnastu lat, tamtej nocy, którą usilnie stara się wyprzeć z pamięci, tak jak swoją przeszłość.




Bardzo lubię twórczość Erici Spindler, nie mogłam więc nie przeczytać tej książki. Autorka ma w swoim dorobku powieści lepsze i gorsze, Tamta dziewczyna zdecydowanie zalicza się do tych lepszych.

Główną bohaterką tej książki jest Miranda, funkcjonariuszka policji w Harmony, której trafia się bardzo trudne śledztwo. Od samego początku w tej sprawie jest coś dziwnego i Miranda przeczuwa, że będzie zmuszona zmierzyć się nie tylko z mordercą, ale także ze swoją przeszłością, o której raz na zawsze chciałaby zapomnieć. Nikt nie mógł przewidzieć tego, co wydarzy się dalej...

Pomysł na fabułę naprawdę mi się spodobał, wydarzenia z teraźniejszości przeplatają się ze scenami retrospekcyjnymi. Wykonanie także mnie kupiło, bardzo lubię styl autorki, jednak muszę przyznać, że zagadkę dość szybko rozwiązałam. Nie przeszkadzało mi to w cieszeniu się tą książką i naprawdę miło spędziłam z nią czas. Bardzo trafnym zabiegiem było połączenie teraźniejszości ze scenami z przeszłości, pozwoliło to na lepsze poznanie bohaterki, zobaczenie jej przemiany i motywacji.

Co do bohaterów, to główną postacią jest oczywiście Miranda, wokół niej toczy się akcja. Ta bohaterka przeszła wielką przemianę od czasów nastoletnich, zmieniła swoje życie i nie chce spoglądać za siebie. Podoba mi się sposób, w jaki została przedstawiona, ale to, co zrobiło na mnie największe wrażenie to jej konfrontacja z przeszłością. Warto tutaj wspomnieć także o Jake'u, partnerze Mirandy, jest to postać, która szybko zyskała moją sympatię i stanowiła taką oazę spokoju w całej tej historii.

Tamta dziewczyna to książka utrzymana w stylu typowym dla Erici Spindler. Powieść tę czyta się niesamowicie szybko, połączenie kryminalnej intrygi z nutką romansu to coś, co lubię czytać. Ciągle rozwijająca się akcja, ciekawi bohaterowie i zaskoczenie, które może zaskoczyć, sprawią, że będziecie świetnie się bawić, czytając tę książkę.



Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Edipresse
Nie wszystkie mity są kłamstwami || Matthew Laurence -  Freja

Nie wszystkie mity są kłamstwami || Matthew Laurence - Freja

Data wydania: 26.05.2018
Wydawnictwo Jaguar


Pierwszy tom trylogii, kolejne części w 2019 roku.



Ekscytująca seria o starożytnej bogini miłości we współczesnym świecie.

KIM JEST FREJA?

Freja jest mitem. Jest legendą.

W okresie swojej świetności była nordycką boginią miłości, seksualności, magii, piękna, wojny i śmierci. Dowodziła armiami i podbijała królestwa. Była kochana, szanowana i czczona.

Lecz czasy się zmieniły i stała się historią. Teraz zamieszkuje w szpitalu psychiatrycznym na Florydzie i czeka, aż ktoś znowu w nią uwierzy.

Czy Freja XXI wieku znów znajdzie wyznawców, okazję do zaistnienia i zdobycia sławy?


Naprawdę świetnie się bawiłam podczas czytania tej książki i już nie mogę doczekać się kolejnych części.

Główną bohaterką tej książki jest tytułowa Freja, bogini, która utraciła wyznawców i zaszyła się w szpitalu psychiatrycznym. Jednak jej spokojna egzystencja zostaje zniszczona, a zapomniana bogini ruszy w świat, by odkryć, że takich jak ona jest wielu. Wraz z biegiem wydarzeń dowiadujemy się coraz więcej o Freji i innych bogach. Z ciekawością śledziłam jej kolejne kroki, próby odzyskania sił przez zdobycie nowych wyznawców oraz jej próby adaptacji do życia w XXI wieku.

Freja, która woli być nazywana Sarą to bohaterka, którą polubiłam od pierwszych stron — jest zabawna, inteligentna, idealnie pasuje do określenia badass girl. To bohaterka, która przełamuje pewien schemat w młodzieżowym fantasy, jest silna, ale przyjmuje pomoc, jest inteligenta, ale nie przemądrzała. Freja walczy z systemem, ale nie robi tego dla siebie, ale ze względu na swoje przekonania. Nie będę opowiadać o pozostałych bohaterach tej książki, ponieważ byłby to spojler, których unikam. Musicie jednak wiedzieć, że każdy z bohaterów tej książki ma znaczenie dla fabuły, mają zadanie do wykonania. Są bohaterowie pozytywni, do których od razu czujemy sympatię, są też negatywni, którzy wzbudzają naszą niechęć.

To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Matthew Laurenca, z tego, co się orientuję, Freja to jego literacki debiut. Czytając tę powieść, nie dało się wyczuć, że to debiut, książka jest dobrze napisana, ma ciekawą fabułę, którą autor umiejętnie rozwinął. Na plus także styl autora, jest lekki, dowcipny, w ciekawy sposób autor wplótł mity o bogach, by uzasadnić wydarzenia z książki. 

Co do samej fabuły, to jestem naprawdę pod wrażeniem. Autorowi udało się ożywić mity, nie tylko takie, o których uczymy się w szkole, i tchnął w nie nowe życie. Fabuła opiera się na mitach, sekretach, niebezpieczeństwie i walce z systemem. Początkowo obawiałam się, że to będzie powtórka z Percy'ego Jacksona, ale ku mojej radości, tak nie było i Freja to książka, którą czytałam z ciekawością i przyjemnością. Jestem pewna, że ta powieść spodoba się fanom mitów, magii i fantastyki, których nie odstraszy to, że książka zaliczana jest do literatury młodzieżowej.

Freja to świetna książka zapowiadająca bardzo ciekawą serię. Lekki styl autora, interesująca fabuła i bohaterowie, którzy wzbudzają wiele emocji — to wszystko tworzy całość, od której nie sposób się oderwać. Nie mogę się doczekać kolejnych części, mam nadzieję, że i wy się skusicie.




Książkę "Freja' objęłam patronatem medialnym i za tę możliwość dziękuję Wydawnictwu Jaguar

Eve Jagger - Sexy bastard. Knox

Eve Jagger - Sexy bastard. Knox

Data wydania: 16.03.2018
Wydawnictwo Kobiece



Sławny, pociągający i bez wątpienia warty grzechu – taki właśnie jest Cooper Knox. Ten utalentowany bejsbolista słynnej drużyny New York Yankees przyciąga kobiety jak magnes. Kiedy zostaje przeniesiony do rodzinnej Atlanty, ma nadzieję, że spotka pewną dziewczynę, z którą kiedyś spędził noc i nie może o niej zapomnieć.



Chociaż Shelby Masters jest już dorosłą i piękną kobietą, dla bliskich nadal pozostaje „Małą Shelby”. Nikt nie domyśla się, że miała krótki romans z Knoxem, najlepszym przyjacielem jej nadopiekuńczego brata.


Gdy Knox i Shelby ponownie na siebie trafiają, od razu wiedzą, że nie są w stanie oprzeć się pożądaniu. Para zaczyna się potajemnie spotykać. Wkrótce jednak przekonują się, że budowanie związku nie jest proste, zwłaszcza jeśli muszą się ukrywać z uczuciami.


Najbardziej tajemniczy z paczki doczekał się swojego wydania w Polsce. Byłam bardzo ciekawa historii Knoxa i tego, co przygotowała dla niego autorka. Nie jest to moja ulubiona książka z tej serii, jednak całkiem przyjemnie spędziłam z nią czas.

Głównymi bohaterami tej książki są Knox — seksowny i odnoszący sukcesy bejsbolista oraz Shelby, siostra Jacksona. Gdy spotkali się po raz pierwszy, nie wiedzieli, kim są, tym bardziej nie wiedzieli, że spotkają się ponownie. Od ich ponownego spotkania akcja przyspiesza, temperatura rośnie, a sekret staje się coraz bardziej niebezpieczny. Czy Knox i Shelby przyznają się do uczucia i spróbują zbudować normalny związek?

Historia Knoxa i Shelby zaczyna się z przytupem i ten ognisty klimat jest utrzymany do samego końca. Jednak muszę napisać, że tym razem ta historia była dosyć oklepana, zabrakło mi zwrotu akcji lub czegoś, co by mnie zaskoczyło. Sama relacja pomiędzy bohaterami mi się spodobała, jest dynamicznie, widać pomiędzy nimi chemię, więc jestem zadowolona.

Co do bohaterów, to troszkę poznaliśmy ich w poprzednich tomach, jednak nie są do końca tacy, jacy się wydawali. Autorka odrobinę mnie zaskoczyła postacią Shelby — wiedziałam, że ta dziewczyna ma pazur, ale ta książka pokazała także jej drugą, wrażliwszą stronę. Knox okazał się całkiem sympatycznym facetem, dla którego przyjaźń stanowi najwyższą wartość. Ich relacja zaczęła się dość nietypowo, w sposób często wykorzystywany w literaturze kobiecej, przez co miałam wrażenie, że gdzieś już to czytałam.

Eve Jagger pisze bardzo lekko, umiejętnie tworząc relacje pomiędzy bohaterami, dzięki temu właśnie, ta książka spodobała mi się mimo przewidywalności. W serii Sexy bastard lubię to, że choć jest w niej mnóstwo seksu, to sceny te są opisane ze smakiem, są gorące, ale nie wulgarne. W tej części scen łóżkowych było całe mnóstwo, co momentami odwracało uwagę od historii pomiędzy Knoxem a Shelby.

Knox to lekka i przyjemna książka, z którą, pomimo jej błędów, można miło spędzić czas. Już wkrótce poznacie Jacksona, który kończy serię Sexy bastard, którą gorąco polecam.


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu
Lick&Play - WYNIKI

Lick&Play - WYNIKI




Bardzo dziękuję wszystkim za udział w konkursie!




Zwycięzca może być tylko jeden, więc zestaw Lick+Play wygrywa:

Anna Kędra 


Serdecznie gratuluję!


Podeślij dane do wysyłki wraz z poniższym oświadczeniem na e-mail: ewelinanawara1991@gmail.com


Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów konkursowych,zgodnie z artykułem 13 o ochronie danych osobowych.Wyrażam zgodę na przekazanie moich danych osobowych Sponsorowi nagrody, tj. Wydawnictwu Editio Red, w celu wysyłki nagrody.



Jako administrator strony zobowiązuję się do usunięcia danych zaraz po przekazaniu ich Sponsorowi.
Święci grzesznicy || L.J. Shen - Intryga

Święci grzesznicy || L.J. Shen - Intryga

Data wydania: 14.03.2018
Wydawnictwo Edipresse


Emilia:
Podobno miłość i nienawiść to te same uczucia, tylko doświadcza się ich w trakcie różnych okoliczności. To prawda. Mężczyzna, o którym marzę, nawiedza mnie również w koszmarach. To znakomity prawnik. Utalentowany kryminalista. Piękny kłamca. Dręczyciel i wybawiciel, potwór i kochanek.
Dziesięć lat temu zmusił mnie do ucieczki z małego miasteczka, w którym mieszkaliśmy. A teraz przyszedł do mnie w Nowym Jorku i nie odejdzie, dopóki nie weźmie tego, co należy do niego.

Vicious:
Emilia to biedna artystka. Jest piękna i nieuchwytna niczym kwiat wiśni. Dziesięć lat temu wkroczyła do mojego życia nieproszona i wywróciła je do góry nogami. I słono za to zapłaciła.
Emilia LeBlanc jest dla mnie niedostępna. To była dziewczyna mojego najlepszego przyjaciela. To kobieta, która zna mój najmroczniejszy sekret, córka pokojówki, którą wynajęliśmy do pomocy w naszej posiadłości. To powinno mnie zniechęcić do pogoni za nią, ale jest inaczej.
Ona mnie nienawidzi. Też mi coś. Niech się lepiej do mnie przyzwyczaja.



Od nienawiści to gorącego uczucia!

Babcia powiedziała mi kiedyś, 
że miłość i nienawiść to te same uczucia, 
tylko doświadcza się ich w różnych okolicznościach. 
Namiętność ta sama. 
Ból ten sam. 
A to dziwne uczucie, 
jakby rozpierało Ci pierś od środka? 
Takie samo.

Jeśli zaglądacie do mnie od czasu do czasu, to wiecie, że lubię powieści erotyczne, a jeśli dodatkowo opierają się na motywie hate-love, to jest to, co lubię najbardziej. Skuszona pozytywnymi opiniami i gorącą okładką sięgnęłam w końcu po tę książkę. I co? Przepadłam!

Głównymi bohaterami, a zarazem narratorami są Emilia i Brutal, których poznajemy najpierw jako nastolatków, którzy mieszkają niejako pod jednym dachem. Dzieli ich praktycznie wszystko, począwszy od stanu konta w banku, przez zachowanie i wychowanie. Emilia to prawdziwa artystka, o dobrym sercu, trochę za często bujająca w obłokach, jednak ma ona drugą twarz — jest odważna i ma cięty język, co sprowadza na nią kłopoty. Brutal i jego ekipa to bogaci i przystojni faceci, którzy ustalają reguły w ich małym miasteczku. Początkowo nie wiemy, dlaczego sytuacja pomiędzy Emilią a Brutalem wygląda, jak wygląda, dowiadujemy się o tym wraz z rozwojem sytuacji. Naprawdę polubiłam tę dwójkę, nawet dupkowatego Brutala — autorka potrafiła opisać ich w taki sposób, że po prostu musiało tak być.

Fabuła opiera się na motywach, które są znane w literaturze kobiecej, więc tutaj nie będę się za bardzo rozpisywać na ten temat. Muszę za to napisać, że w ciekawy sposób autorka poprowadziła wątki poboczne, które wydają się bez znaczenia, a okazują się bardzo istotne i być może odrobinę zmieniły moje zdanie o głównym bohaterze. To, co w tej powieści autorce wyszło fenomenalnie to sceny erotyczne. Tam aż kipiało od emocji, chemia pomiędzy bohaterami była świetnie wyczuwalna, a zarazem nie narzucała się zbytnio, autorka zachowała równowagę pomiędzy erotyzmem a pozostałą częścią fabuły.

To było moje pierwsze spotkanie z twórczością L.J. Shen, ale na pewno nie będzie ostatnim! Autorka pisze naprawdę świetnie, łączy lekkość z dojrzałością, ta książka nie jest wulgarna, pomimo poruszanych kwestii. W dialogach się po prostu zakochałam, łączą w sobie humor i erotyzm, są też przekomarzania się bohaterów, ale trafiają się też wzruszające fragmenty.

Intryga to świetna książka, która zapowiada bardzo gorącą serię! Ta książka łączy w sobie wszystko to, co lubię najbardziej — ciekawych bohaterów, relację hate-love, skomplikowaną przeszłość i historię, która ma drugie dno. Jeśli lubicie książki, w których są emocje i chemia pomiędzy bohaterami to gorąco polecam!




Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Edipresse.
Książka dla mamy - nie tylko od święta

Książka dla mamy - nie tylko od święta



Hej Kochani, Dzień Matki zbliża się wielkimi krokami, poprosiłam więc kilka osób o napisanie wskazanie książki, którą polecają na prezent dla Mamy. Może ten wpis będzie dla Was wskazówką, jaką książkę kupić w prezencie. 



Długo myślałam nad tym, jaką książkę naprawdę polecić mamom z okazji ich święta. Sama już należę do tego grona i wiem, że przekrój tej grupy jest bardzo zróżnicowany, więc ciężko jest dobrać jedną, która zadowoli wszystkie panie. Postanowiłam postawić na najnowszą książkę Małgorzaty Falkowskiej "To nie jest twoje dziecko", która jest powieścią niezwykle emocjonalną, poruszającą i z całą pewnością szokującą. Autorka miała fantastyczny pomysł, który idealnie udało jej się zrealizować. Stawiam jednak na tą książkę ponieważ pomimo wszystkiego pokazuje ona również to, co niezmienne bez względu na okoliczność miłość do dziecka, usilne pragnienie otrzymania największego w życiu skarbu - własnego dziecka. Polecam gorąco!


Kiedy Ewelina poprosiła mnie o napisanie polecajki książki na Dzień Mamy, pomyślałam sobie, że taką książkę wybiorę raz-dwa, bo przecież jestem mamą i znajdę idealną powieść dla siebie. Później stwierdziłam, że będzie to zbyt oczywiste i pomyślałam o mojej mamie, która także jest czytelniczą maniaczką, ale nasze gusta troszkę się różnią i czytamy zupełnie inne książki, choć i zdarzają się takie, które podobają się nam obu. Książką, którą kupiłabym jej z okazji jej święta, jest Dziewczyna o kruchym sercu Elżbiety Rodzeń. Od tej powieści zaczęła się moja przygoda z twórczością tej autorki i jestem przekonana, że i do serca mojej mamy trafiłaby ta historia. To przepiękna opowieść o prawdziwej miłości, która niesamowicie wzrusza, porusza trudne tematy i skłania do refleksji nad naszą egzystencją. Jestem przekonana, że każda mama doceniłaby taką powieść, więc jeżeli nie macie prezentu dla swojej ukochanej rodzicieli, to Dziewczyna o kruchym sercu, będzie idealną niespodzianką, która umili im ten cudowny i radosny dzień.

Sylwia Stawska



Nie wiem czy Wasze mamy czytają, ale uwierzcie mi, że podsunięcie dobrej książki nieczytającej mamie graniczy z cudem… Wiem, bo moja nie czyta i ma już kilka książek, nawet z autografami, a i tak jej to nie motywuje do czytania… Dlatego wybór książki dla kogoś to ciężki temat, jednakże ja bym poleciła mamom Nauczyciela tańca autorstwa Ani Dąbrowskiej. To świetne polskie new adult, na światowym poziomie. Historia bohaterów chwyta za serce i nie pozwala o sobie zapomnieć. Przede wszystkim jest prawdziwa i naturalna, a trudności z jakimi zmagają się główni bohaterowie, mogłyby się przydarzyć każdemu z nas. Więc gdybym miała podsunąć kolejną książkę swojej mamie, na pewno byłaby to właśnie ta! <3 




Dominika Emilia Lewandowska



Nie da się ukryć, że mama to moja najwierniejsza fanka. Czyta Falkowską raz się śmiejąc, a raz współczując bohaterom (jak było w To nie jest twoje dziecko). Jeśli miałabym polecić coś dla niej, to wybrałabym coś, co po części przypomni jej mnie (nie tylko ze względu na rekomendacje, ale i częściowo wachlarz emocji). Książką, którą mam na myśli jest debiut Darii Skiby „Uwolnij mnie”, gdzie emocja goni emocje, a akcja płynie szybko i nie pozwala odstawić nawet na chwilę książki. To historia, którą czyta się na raz, bo każdy chce znać jej zakończenie. Wiem, że to właśnie ona sprawiłaby, że moja mama nie mogłaby przejść obok  niej w milczeniu i zadzwoniłaby do mnie, by podzielić się emocjami z książki. 

Małgorzata Falkowska



Gdy padło pytanie o książkę dla mamy najpierw miałam długo pustkę w głowie, potem usiadłam przed swoją biblioteczką i pomyślałam, że takich książek jest całe mnóstwo! Szczególnie jeśli przyjmiemy, że każda mama lubi czytać coś innego. Postawiłam na lekką i przyjemną lekturę, którą natychmiast po przeczytaniu podsunęłam własnej mamie - "Biuro M" Magdaleny Witkiewicz i Alka Rogozińskiego. Początkowo uznałam, że to tylko przyjemna lektura, ale jeśli po nią sięgnięcie to końcówka wyjaśni Wam dlaczego jest idealna dla mamy! Każdej! Bohaterów jest dwóch, Basia i Jacek, ale pozostałe postaci są tak barwne, że często wysuwają się na pierwszy plan! Basia nie ma szczęścia w miłości - pierwszego, drugiego i trzeciego narzeczonego odbiła jej pewna Elwira. Jacek z kolei nie ma szczęścia w życiu zawodowym - albo robi krzywdę sobie, albo innym, albo całej firmie... Oboje spotykają się w biurze matrymonialnym. Nie, nie jako klienci, a jako pracownicy. Taki duet gwarantuję dobrą zabawę! Jeśli więc masz ochotę by prezent wywołał uśmiech nie tylko przy wręczaniu, ale także gdy mama zacznie czytać to wybierz tę książkę!

Katarzyna Bieńkowska



Kochana Mamo! Z okazji Twojego święta chciałabym polecić Ci jedną ze wspaniałych książek, które ostatnio przeczytałam. „Weteran” Katy Regnary, bo to właśnie ją wybrałam dla Ciebie, to porywająca opowieść o miłości silniejszej niż rany i bolesna przeszłość. Autorka podobnie jak w baśni „Piękna i bestia” stara się nam udowodnić, że prawdziwe piękno kryje się wewnątrz nas, nie zaś w przystojnej twarzy czy powabnym ciele. I przyznaję, że udaje jej się to doskonale. Historia Savannah i Ashera niejednokrotnie wzruszyła mnie do łez, a także sprawiła, że zaczęłam zastanawiać się nad rządzącą w naszym świecie powierzchownością oraz odrzuceniem, którego doświadczają ludzie niewpisujący się w ideały i obecne kanony piękna. „Weteran” to także uczucia i pragnienia budzące się w bohaterach, pomimo ich okrutnych doświadczeń i przeciwieństw losu, które piętrzą się na ich drodze. Napisana lekkim i przyjemnym językiem na pewno umili Ci odpoczynek po ciężkim dniu i zabierze w świat, gdzie nie pieniądze czy sława są najważniejsze, a miłość, szacunek i zaufanie.Polecam z całego serca!

Meg Adams
Pod włos, czyli kiedy powinnaś zmienić fryzjera?

Pod włos, czyli kiedy powinnaś zmienić fryzjera?



Ta książka pomoże ci zrozumieć kilka uniwersalnych prawd o twoim wyglądzie. To drogowskaz dla tych, którzy w dzisiejszym, zabieganym świecie, bombardującym nas nieustannie wzorcami urody z okładek kolorowych pism i czerwonych dywanów Hollywoodu, nie dają się zwariować. Dla tych, którzy chcą odnaleźć piękno w sobie i w swoim życiu.

Z tej książki dowiesz się:

- Jak powstał pomysł stworzenia programu TTV „Ostre cięcie”?

- Skąd wziął się trend na „natural look”?

- Czy długie włosy na pewno czynią kobietę bardziej atrakcyjną?




Dziś opowiem Wam trochę o poradniku, którego autorami są twórcy programu Ostre cięcie — Tomasz Schmidt i Andrzej Wierzbicki. Książka przyszła do mnie wraz z produktami stworzonymi przez tych panów, więc mogłam przetestować to, co mają do zaoferowania swoim klientkom.


Pierwsze wrażenie


Pierwsze wrażenie jest niezwykle ważne w każdej strefie naszego życia, z książkami/poradnikami jest tak samo. Moją uwagę przykuły więc żywe kolory i dobre wykonanie okładki — książka przyciąga wzrok, więc pierwsza sprawa załatwiona. Trochę inaczej ma się sprawa z pierwszym wrażeniem odnośnie do produktów, a dokładniej szamponu. Należę do osób, które sprawdzają skład kosmetyków, ponieważ mam suchą i wrażliwą skórę głowy, więc SLS na drugim miejscu w składzie trochę mnie przeraził. Dopiero po sprawdzeniu składu zwróciłam uwagę na proste i eleganckie opakowania.


Pokaż kotku co masz w środku.


Jak widzicie, w ty poradniku znajdziecie kilka tematów, jednak najwięcej uwagi autorzy poświęcili tematowi naturalnego piękna i jego wyeksponowania. Czytając tę książkę, odniosłam wrażenie, że autorzy są zwolennikami eksponowania tego, co dostaliśmy w genach. Zarówno koloryzacja, jak i stylizacja opiera się na odnalezieniu swoich kluczowych cech. Nie zdradzam za wiele, bo nie sięgniecie wówczas po książkę, ale moim zdaniem, warto ją przeczytać. Praktyczne informacje, kilka ciekawostek, zdjęcia celebrytów pokazujące jak łatwo można za pomocą fryzury dodać lub odjąć sobie lata.

Co do produktów, tak jak myślałam, moja skóra nie polubiła się z szamponem. Naprawdę szkoda, że SLS znalazł się w tym składzie, bo szampon pięknie pachnie i żałuję, że nie mogę go używać. Za to odżywka do włosów bardzo przypadła mi do gustu — włosy są po niej mięciutkie, błyszczące i wyglądają zdrowiej.


Nie zadzieraj z fryzjerem.


Czytając tę książkę, przypomniałam sobie pewien film, którego wręcz nie znoszę — Nie zadzieraj z fryzjerem. Zapytacie dlaczego. Otóż ten poradnik pokazuje, jak wielkie znaczenie ma wybór odpowiedniego fryzjera — jego wiedza i umiejętności mogą sprawić, że będziemy wyglądać i czuć się dużo lepiej, kiedy tej wiedzy i umiejętności zabraknie, możemy mieć na głowie mały koszmarek. Ten poradnik pokazuje, na co zwracać uwagę.


A ty, wiesz, kiedy musisz zmienić fryzjera?

Pod włos, czyli kiedy powinnaś zmienić fryzjera to naprawdę ciekawy poradnik, w którym znajdziecie przydatne informacje, które mogą w sposób realny wpłynąć na wasz wygląd. Książka jest wydana naprawdę świetnie — piękna grafika i twarda oprawa sprawiają, że ten poradnik może zdobić nie tylko półki czytelniczek, ale także stać się ozdobą salonów fryzjerskich.
Moja fryzjerka może czuć się bezpieczna, a twoja?



Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.
Natalie C. Anderson - Miasto świętych i złodziei

Natalie C. Anderson - Miasto świętych i złodziei

Data wydania: 27.09.2017
Wydawnictwo Initium


W cieniach miasta Sangui żyje dziewczyna, która nie istnieje. Gdy Tina wraz matką uciekły z Kongo do Kenii, liczyły na rozpoczęcie nowego życia i znalezienie nowego domu. Matka Tiny szybko znalazła pracę jako pokojówka w domu wpływowej rodziny, której głową jest Roland Greyhill, jeden z najbardziej szanowanych biznesmenów w mieście. Tina szybko dowiaduje się, że swoją fortunę Greyhillowie zbudowali na korupcji i przestępczym życiu. Kiedy więc jej matka zostaje znaleziona martwa w gabinecie pana Greyhilla, od razu ma pewność, kto jest sprawcą morderstwa.
Targana żądzą zemsty, Tina spędza kolejne cztery lata, próbując przeżyć na ulicach Sangui i pracując jako złodziejka dla Goondan, lokalnego gangu. To właśnie ta praca ostatecznie pozwala jej wrócić do posiadłości Greyhillów, gdzie będzie mogła wcielić w życie długo wyczekiwaną zemstę. Ale gdy tylko dziewczyna przekracza próg okazałej rezydencji, odzywa się ból starych ran, a wspomnienie dawnych przyjaźni wprawia w ruch niebezpieczny bieg zdarzeń, które mogą kosztować Tinę życie. Czy chęć odkrycia niewiarygodnej prawdy o zabójstwie matki − i o jego powodach − pozwoli bohaterce przetrwać lawinę wydarzeń?



Przyznaję, że odrobinę się tej książki obawiałam. Opis bardzo mnie ciekawił, jednak nie znałam autorki, a o książce mało słyszałam i nie wiedziałam czego tak naprawdę się spodziewać. Cieszę się, że moje obawy okazały się bezpodstawne, a ta książka bardzo mi się spodobała.

Początek tej książki idealnie sprawdziłby się w powieści fantasy — dziewczyna, która nie istnieje, utalentowana złodziejka, pałająca rządzą zemsty. Jednak Miasto świętych i złodziei to nie powieść fantasy, to poruszający thriller, w którym praktycznie wszystko ma drugie dno i nie jest takim, jakim się wydaje.

Główną bohaterką i zarazem narratorką tej książki jest Tina. Początkowo wiemy o niej niewiele, ale im dalej w książkę, tym więcej szczegółów poznajemy. Tina to młoda dziewczyna, którą dotknęła olbrzymia tragedia. Obecnie Tina jest bezdomna, należy do gangu, a napędza ją jedynie zemsta, mimo młodego wieku zadbała o młodszą siostrę, by ta nie musiała robić tego, co ona. Włamanie do posiadłości Greyhillów miało być łatwą robotą a jednocześnie kamieniem milowym w jej zemście, jednak sprawy się komplikują i Tina musi zdecydować czy chce odkryć prawdę, czy ślepo podążać za przeczuciami... Celowo nie opowiadam o pozostałych bohaterach, ponieważ sami musicie ich poznać i odkryć ich rolę w tej historii.

Autorka miała naprawdę świetny pomysł na fabułę i według mnie wykorzystała go w 100%. Ta książka zaliczana jest do literatury młodzieżowej, jednak, według mnie, starszym czytelnikom także przypadnie do gustu. Miasto świętych i złodziei to powieść poruszająca wiele trudnych tematów — utrata rodzica, śmierć, zemsta, ale także wojna, emigracja, rodzina i przyjaciele. Natalie C. Anderson zadedykowała tę powieść dziewczynom, które nie są tylko uchodźcami, myślę, że to motyw przewodni tej książki. Autorce udało się połączyć trudną tematykę z lekkością powieści — bo ta książka jest lekka, czyta się ją błyskawicznie i z przyjemnością. Dodatkowym atutem jest to, że w tej książce ciągle coś się dzieje, akcja gna do przodu, wiec nie ma mowy o nudzie.

Miasto świętych i złodziei to książka pełna sprzeczności, która zdobędzie Wasze serca. Jeśli lubicie powieści, w których bohaterowie muszą zmierzyć się z przeszłością, a przy tym przeżywają wiele przygód, a po drodze czeka na nich mnóstwo niebezpieczeństw, to ta książka jest dla Was. Świetna fabuła, ciekawi bohaterowie i lekki styl autorki zapewnią Wam mile spędzony czas. Gorąco polecam!




K.N.Haner - Piekielna miłość || Recenzja patronacka

K.N.Haner - Piekielna miłość || Recenzja patronacka

Data wydania: 23.05.2018
Wydawnictwo Editio Red


Nicole

Czasami jedna chwila już na zawsze odmienia nasze życie. Kto powiedział jednak, że powinniśmy poddawać się temu, co przyniósł nam los? Dlaczego nie możemy się zbuntować, powiedzieć dość i zrobić wszystko po swojemu? Może dlatego, że nie mamy na to sił?

Wydarzenia ostatnich tygodni sprawiły, że nie poznaję samej siebie. W lustrze widzę zupełnie obcą kobietę. Jedynie czego pragnę, to zapomnieć o tym, co mnie spotkało. Niestety każdy dzień przypomina mi, że tak naprawdę nic nie znaczę. Nie mam nic. Nie mam serca. Duszy. Przyszłości. Teraz jestem przecież po prostu zwykłą dziwką.

Marcus

Dojdę do samych bram piekieł, by ją odnaleźć, i wyrwę ją ze szponów tego, który chce nas zniszczyć. Poświęcę wszystko, co mam. Oddam duszę, która znowu żyje właśnie dzięki niej.

Zmieniłem się. Kiedyś wszystko, co robiłem, robiłem ze złości i poczucia niesprawiedliwości. Żyłem nienawiścią, pragnąłem zemsty na tych, którzy tak naprawdę nie powinni mnie obchodzić. Dobiłem do dna, a wtedy poznałem Nicole i to ona sprawiła, że zacząłem piąć się w kierunku światła. Teraz robię wszystko z miłości do tej jedynej. Nicole to moja miłość. Piekielna miłość.


Oh co to była za seria! Naprawdę uważam, że Zakazany układ i Piekielna miłość to najlepsze, wydane, książki Kasi Haner. Obawiam się, że moja recenzja nie będzie należała to tych długich, bo naprawdę nie wiem co napisać... 

Piekielna miłość to książka, która wdziera się w psychikę czytelnika, nie pozwala mu na obojętność, wciąga do brutalnego, mafijnego świata i wypuszcza dopiero po przeczytaniu ostatniego zdania.

W tej części zarówno Marcus, jak i Nicole pokazują swoje prawdziwe twarze, wypuszczają swoje demony na wolność, po to, by odzyskać to, co utracili. Autorka nie bała się brutalności, bohaterowie przez nią stworzeni nie cofną się przed niczym w drodze do celu — jest niebezpiecznie i krwawo. Marcus to bohater, którego bardzo polubiłam, niestety z Nicole nie poszło tak łatwo — autorka trzyma się swojego schematu i znowu mamy irytującą kobiecą postać. Jednak muszę przyznać, że Marcus i Nicole mają tę samą motywację — miłość.

Moim kompasem jest Nicole,
która każdego dnia uczy mnie nowych rzeczy.
I już nie raczkuje w sprawie uczuć.
Teraz uczę się latać.

Przy okazji recenzji Zakazanego układu wspominałam, że bardzo spodobał mi się świat wykreowany przez autorkę. Naprawdę fajnie udało jej się oddać ten mafijny klimat, w którym miłość stanowi towar luksusowy i sprowadza niebezpieczeństwo. W Piekielnej miłości dobro miesza się ze złem, nic nie jest do końca białe czy czarne, a działania każdego z bohaterów można usprawiedliwić. W tej książce nie ma czasu na nudę, wiem, że wiele osób obawia się nadmiaru scen erotycznych, jednak możecie być spokojni, w tej książce przeważa mafia i niebezpieczeństwo. Oczywiście scen łóżkowych nie zabraknie, jednak są one bardzo dobrze wkomponowane w fabułę.

K.N.Haner pisze naprawdę bardzo przyjemnie i lekko, jej książki czyta się błyskawicznie. Tak było i tym razem, jednak widać w tej powieści postęp autorki, jest to powieść dojrzalsza i bardziej brutalna od poprzednich. Autorka zdecydowała się podzielić narrację pomiędzy Nicole i Marcusa, ale pojawiają się także fragmenty z perspektywy innych bohaterów, np. Alexa, dzięki czemu mamy pełen obraz sytuacji i motywacji bohaterów.

Piekielna miłość to piekielnie dobra książka, która łączy erotyk z powieścią sensacyjną. Ta książka wciągnie Was do niebezpiecznego mafijnego świata, będziecie świadkami brutalnych scen, ale zobaczycie także miłość w najpiękniejszej postaci. Gwarantuje, że nie będziecie mogli się oderwać nawet na chwilę. Gorąco polecam!



Książkę Piekielna miłość objęłam patronatem medialnym i za tę możliwość dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Editio Red.

Uwolnij mnie bez tajemnic || Kulisy powstania książki

Uwolnij mnie bez tajemnic || Kulisy powstania książki



Hej Kochani! Zapraszam do przeczytania krótkiego wywiadu z Darią Skibą, w którym opowiada o kulisach powstania jej debiutanckiej powieści.




Kiedy po raz pierwszy wpadłaś na pomysł napisania Uwolnij mnie? 

Od zawsze chciałam napisać książkę, ale nigdy nie trafiłam na temat, który całkowicie by mnie wciągnął. Jak się nie mylę, to w styczniu 2017r Ola z bloga Stan: Zaczytany organizowała wydarzenie książkowe, gdzie należało napisać opowiadanie o miłości. Pierwszy rozdział „Uwolnij mnie” był takim opowiadaniem, choć do książki został częściowo zmieniony. Po napisaniu opowiadania ten temat siedział mi mocno w głowie i „dojrzewał”. Po kilku miesiącach już wiedziałam, że muszę to pociągnąć dalej, dla samej siebie. 



Co było inspiracją do napisania tej książki? 

Inspiracją do niej było życie. Moje częściowo również, sama kiedyś byłam w niezbyt ciekawym związku, jednak nie takim, w jaki wpadła Diana. Jednak przez całe życie spotykałam się z sytuacjami, gdzie trudny toksyczny związek, przemoc domowa, uzależnienie od alkoholu potrafiły niszczyć ludzi, szczególnie tych biernie uczestniczących. Kiedy myślę, że takie sytuacje mają miejsce w prawdziwym życiu i to znacznie częściej niż nam się wydaje, to buzują we mnie ogromne emocje i chciałam je przelać na papier. 



Skąd pomysł na stworzenie powieści o tak trudnej tematyce? 

Tak jak wspomniałam wcześniej, toksyczne związki, przemoc domowa (fizyczna, psychiczna, seksualna), uzależnienie od alkoholu są codziennym życiem wielu ludzi, których znamy. Czasami o tym nie wiemy, a często po prostu nie chcemy widzieć. Pomyślałam, że to dobry temat, bo nadal za mało poruszany, a o tym powinno się mówić. Może dzięki temu choć jeden sąsiad w odpowiednim momencie wezwie pomoc? Może dzięki niej jakaś dziewczyna powie swojej przyjaciółce „Stop! Spójrz na swoje życie”? A może ktoś będąc w takiej sytuacji jak Diana pomyśli, że to właściwy moment, by zawalczyć o siebie. 



Jak długo zajęło Ci stworzenie całej powieści? 

Opowiadanie napisałam w dwa dni. Ono leżało kilka miesięcy, żeby w mojej głowie odpowiednie elementy trafiły na swoje miejsce i gdy do niego wróciłam, całość napisałam w dwa miesiące. Oczywiście to, co działo się później zaskoczyło nawet mnie. 



Czy ludzie, miejsca i zdarzenia przedstawione w Uwolnij mnie istnieją naprawdę? 

Jeśli chodzi o miejsca, to z całą pewnością tak. Akcja powieści toczy się głównie we Wrocławiu, w miejscach, które znam i sama odwiedzałam. Częściowo akcję przeniosłam też do Irlandii i tutaj również skupiłam się na miejscach, w których byłam. O takich pisze mi się znacznie łatwiej, ponieważ wystarczy zamknąć oczy i wrócić do nich wspomnieniami. 

Sytuacje – tutaj było różnie. Wiele tych zabawnych momentów, które mam nadzieję, że wywołują uśmiech zdarzyło się naprawdę, chociażby to jak Dianę ugryzł rekin, albo jak stworzyła Alanowi „wesołego ludka”. Te spójniki łączące całość były mi znane, natomiast 90% historii jest czystą literacką fikcją. 

W przypadku osób, żadna z nich nie istnieje naprawdę. Dopiero teraz, kiedy dochodzą do mnie opinie o książce szczególnie od znajomych, dowiaduję się, że Diana ma dużo moich cech. Oczywiście to, że dałam jej blond włosy, czy tatuaż jaki sama mam lub pasje są mi znane i byłam ich świadoma, natomiast to, że podzieliłam się z nią moim charakterem dopiero niedawno mi uświadomiono. Mimo wszystko żaden z bohaterów nie ma swojego odpowiednika w prawdziwym życiu. 



Co towarzyszyło Ci podczas pisania? 

Nieodłącznym elementem podczas tworzenia „Uwolnij mnie” była przede wszystkim muzyka, bez niej w ogóle mi nie szło. Zawsze też miałam szklankę wody lub aromatycznej herbaty i coś do podgryzania (ulubione Pringelsy, winogrona, albo jakieś ciasteczka). A ze względu na to, że zawsze pisałam nocą, musiałam mieć zapaloną świeczkę, uwielbiam wpatrywać się w płomienie. 



Czy jest taka piosenka, która kojarzy Ci się z Uwolnij mnie

Zdecydowanie tak! I są to dwie piosenki. Pierwszą z nich jest utwór Alana Walkera (to dzięki niemu mój bohater ma takie imię) – „Alone”. Słuchałam tego w kółko przez ponad połowę książki. Drugą piosenką, która na zmianę towarzyszyła mi z „Alone”, to „Whole World is Watching” w wykonaniu Within Temptation i Piotra Roguckiego. Znalazłam go podczas pisania i od razu wiedziałam, że to jest to. Oba te utwory są wymienione w treści i idealnie nawiązują do historii. 



Jak długo szukałaś wydawcy dla tej książki? Długo leżała "w szufladzie"? 

Surowy tekst miałam skończony w czerwcu. Później go poprawiałam z nieocenioną pomocą Moniki Halman (Halmanowa). Pierwsi wydawcy dostali do w sierpniu, kolejni we wrześniu. Wydawcę znalazłam dokładnie 24 października, dzień przed moimi imieninami. 



Gdyby Uwolnij mnie doczekało się ekranizacji, kto wcieliłby się w głównych bohaterów? 

Jejku, to jest chyba najtrudniejsze pytanie, głównie ze względu na to, że mało oglądam telewizji i kompletnie nie znam nazwisk aktorów, ale po chwili zastanowienia odszukałam w myślach aktorów, którzy by pasowali i tak w rolę Alana wcieliłby się Mario Casas, a w Dianę – Julia Pietrucha. 



Co chciałaś przekazać przez tę książkę? 

Wspominałam już wcześniej trochę o tym, ale przede wszystkim chciałam, żeby czytelnicy odczuli emocje, które towarzyszyły mi podczas pisania. Chciałam pokazać, że nigdy nie jest za późno na zmiany. W każdym momencie można się uwolnić i spróbować zbudować swoje życie na nowo. Należy walczyć o siebie, bo życie mamy tylko jedno. Chciałam również otworzyć ludziom oczy na to, co często dzieje się tuż za ścianą naszych mieszkać, tuż za zamkniętymi drzwiami. Tak często widzimy koszmar, w jakim żyją nawet bliskie nam osoby i nie reagujemy. Kiedy już wiedziałam, że książka będzie wydana zrodziła się we mnie nadzieja, że ta historia trafi w ręce takiej prawdziwej Diany i pomoże jej podjąć decyzję o walce. 



Jak krótko zachęcisz do przeczytania Uwolnij mnie

Jeśli szukasz historii pisanej emocjami, to zachęcam. Może nie jest idealna, ale z całą pewnością pisana z serca. Porusza moim zdaniem trudne, ważne i przede wszystkim codzienne problemy. Może właśnie Tobie pomoże? A może uświadomi, że tuż za Twoją ścianą rozgrywa się prawdziwe piekło? To też historia, w której (mam nadzieję!) wielokrotnie się uśmiechniesz ;)





Mam nadzieję, że ten wywiad Wam się podobał!
Przypominam, że możecie spotkać się z Darią podczas Warszawskich Targów Książki!




Książeczki do poduszeczki || Misia i jej mali pacjenci. Gra

Książeczki do poduszeczki || Misia i jej mali pacjenci. Gra


Baw się świetnie z Misią, pieskiem Popikiem i innymi przesympatycznymi bohaterami książek z serii „Misia i jej mali pacjenci”!
Marzysz o tym, aby pomagać potrzebującym zwierzętom? Zagraj w wyjątkową grę rodzinną i wspólnie z małą weterynarz Misią ratuj chore zwierzęta w Lipowej Klinice.
Gra zawiera 34 wyjątkowo pięknie ilustrowane karty. Każdy z graczy otrzymuje swoją kartę z Lipową Kliniką. Następnie gracze odkrywają kolejne karty i podejmują decyzję, które zwierzę chcą leczyć. Za wyleczone zwierzęta gracze otrzymują punkty – kto zdobędzie ich najwięcej, zwycięża.

Emilka i Karolinka uwielbiają Misie i jej przygody, więc tej gry nie mogło u nas zabraknąć. Przyznaję, że sceptycznie do niej podeszłam, jednak dziewczynki się w niej zakochały.


Pierwsza rzecz, jaka zwraca uwagę to przepiękna grafika, gra wykonana jest z równą starannością co książeczki, kolorystyka jest ta sama, więc dzieci mogą mieć wrażenie, że grając, stają się częścią świata Misi.



Ta gra ma naprawdę bardzo proste i przejrzyste zasady, dziewczynki po jednorazowym wytłumaczeniu grają w nią same, a to, co najlepsze, zmieniają je, wymyślają nowe — dzięki temu widzę, że ta gra naprawdę im się spodobała.

Misia i jej mali pacjenci to gra, która mieści się w niewielkim pudełku, dzięki czemu można ją zabrać ze sobą wszędzie. W tę grę można grać (według instrukcji) na dwa sposoby:

*PIERWSZY:

Na stole należy rozłożyć 16 kart, gracze wybierają karty z Lipową Kliniką, do której dokładane będą karty. Zgodnie z wybraną kolejnością gracze rozpoczynają odkrywanie kart, decydując, które zwierzątko chcemy i możemy dołączyć do kliniki. Grę wygrywa gracz, który jako pierwszy zdobędzie 10 punktów.

*DRUGI:

Kto pierwszy ten lepszy — gracze bez kolejki pozbywają się wszystkich swoich kart. Ta opcja wymaga refleksu i spostrzegawczości, kto pierwszy pozbędzie się wszystkich swoich kart, wygrywa.

Dziewczynkom najbardziej przypadł do gustu pierwszy sposób, czasami rozszerzają go, wykładając wszystkie karty i zwiększając liczbę punktów do zdobycia.


Gra Misia i jej mali pacjenci to rewelacyjny dodatek do serii książek, którego nie może zabraknąć u fanów serii. Jest to ciekawa, pięknie ilustrowana gra, o bardzo prostych zasadach, dzięki którym dzieci mogą w nią grać samodzielnie. Dziewczynki zakochały się w tej grze, więc bardzo często pojawia się na naszym stole.



Za grę serdecznie dziękujemy Wydawnictwu Zielona Sowa.
Ginger Scott - Chłopak taki jak ty || Przedpremierowo

Ginger Scott - Chłopak taki jak ty || Przedpremierowo

Data wydania: 25.05.2018
Wydawnictwo Kobiece (Young)


Uratował jej życie, a potem z niego zniknął. Czy tajemniczy Wes to tak naprawdę Christopher, bohater z dzieciństwa, który ocalił Josselyn?

Dzień, w którym powinna zginąć, był tym samym dniem, w którym rozpadła się jej rodzina, a Josselyn Winters przestała być miłą dziewczynką z sąsiedztwa, organizującą wyścigi dla wszystkich dzieci. Tego samego dnia zniknął też Christopher, chłopiec, który uratował jej życie.

Osiem lat po dniu, który pogrzebał jej dzieciństwo, Joss spotyka nowego ucznia swojej szkoły. Chociaż Wes na pierwszy rzut oka wydaje się kimś obcym, to dziewczyna nie może oprzeć się wrażeniu, że zna go doskonale. Przyciąga ich do siebie jakaś siła, jakby dzielili tragiczne wspomnienie. Dlaczego więc chłopak przedstawia się innym imieniem, skoro na Joss spoglądają oczy Christophera? Czy bohater z jej dzieciństwa wrócił, aby uratować ją po raz drugi?

Joss tylko przy nim czuje się jak tamta mała dziewczynka, której obraz ukryła w najdalszych zakamarkach wspomnień. Wes jednak nie wie, że Josselyn, którą wtedy ocalił przed śmiercią, tak naprawdę zginęła tego samego dnia. Nowej Josselyn już nie da się uratować. Nowej Josselyn należy się bać.


Muszę Wam się do czegoś przyznać...

Gdy zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach, to byłam zaciekawiona, ale bez większego WOW, wiedziałam, że ją przeczytam, jednak nie była ona moim priorytetem. Wszystko zmieniła jedna wiadomość z Wydawnictwa Kobiecego....

Jeśli odwiedzacie mojego bloga, to wiecie, że lubię powieści z gatunku New Adult i przeczytałam ich całkiem sporo. Więc musicie zrozumieć moje zdziwienie, kiedy po przeczytaniu tej książki, zauważyłam, że tutaj było coś nowego, coś, czego jeszcze nie czytałam, COŚ, co zmieniło mnie w emocjonalny bałagan. Bo jest sprawa, o której musicie wiedzieć, nim zabierzecie się za czytanie tej książki — dziwnym sposobem sprawia, że łzy pojawiają się w oczach i nie możecie odłożyć książki nawet na chwilę...

Główną bohaterką tej książki jest Josselyn, którą poznajemy jako małą, radosną dziewczynkę. Nie napiszę, jak i dlaczego, ale mała Josselyn została uratowana przez Christophera, jej rówieśnika. Krótko po tym zdarzeniu chłopiec znika, rodzina Josselyn się rozpada i tak naprawdę dziewczynka nigdy już nie będzie taka sama. Przeskakujemy w czasie i poznajemy Joss jako nastolatkę z problemami, z którymi sobie nie radzi. W jej szkole pojawiają się nowi uczniowie a wśród nich Wes, który tak bardzo przypomina chłopca, który ocalił życie Joss, że dziewczyna nie może przestać o tym myśleć. Im więcej czasu ze sobą spędzają, tym więcej pytań się pojawia. Joss otwiera się przed Wesem, opowiada mu o swoich kłopotach, o tym, z czym musi się mierzyć każdego dnia, a on oferuje jej pomoc i zrozumienie. Jest też coś, co łączy Joss i Wesa — miłość do baseballa, dzięki niemu wszystko się zaczęło i przez niego wszystko się kończy, ale czy na pewno?

Nie napiszę nic więcej — a raczej napisałam, ale gdy to przeczytałam, to było tam tyle spojlerów, że aż mi się zrobiło słabo. Co do bohaterów, to myślę, że po tym opisie, możecie mieć już przeczucie, że nie będzie nudno. Zarówno Joss, jak i Wes są skomplikowani, niełatwo ich przejrzeć, przez co bardzo chcemy poznać ich tajemnice. Przez tajemnice, niedopowiedzenia i trudny charakter Joss ich relacja jest bardzo burzliwa, jednak widać, że im na sobie zależy i coś ich do siebie przyciąga. Jestem naprawdę pod wrażeniem tego, w jaki sposób autorka wykreowała tych bohaterów, bo są ani z krwi i kości, mają problemy, swoje dobre i złe chwile, jednak to, co spodobało mi się najbardziej, to ta tajemniczość, która im towarzyszy.

O samej fabule nie chcę za wiele pisać, by nie odbierać wam możliwości samodzielnego poznania tej książki. Napiszę jedynie tyle, że autorka poruszyła wiele trudnych tematów, z którymi zmagają się młodzi ludzie, a przy tym nie zgubiła lekkości, bo Chłopak taki jak ty to książka jednocześnie lekka i skłaniająca do przemyśleń.

Ginger Scott to autorka, o której wcześniej nie słyszałam, to było nasze pierwsze spotkanie. Bardzo spodobał mi się jej lekki styl, a sposób, w jaki opowiedziała historię Joss, sprawił, że na pewno sięgnę po kolejne jej książki. Dialogi są dopasowane do sytuacji — raz lekkie, innym razem poważne czy dowcipne, jednak łączy je autentyczność, której nie można odmówić całej tej książce. Nie mogę nie wspomnieć o zakończeniu, bo tak się nie robi! Chłopak taki jak ty kończy się jednym wielkim cliffhangerem i ja potrzebuję drugi tom na wczoraj.

Chłopak taki jak ty to książka, którą debiutuje dział Wydawnictwa Kobiecego, którego nazwę — Young, możecie zobaczyć na okładce. Według mnie wybór tego tytułu był strzałem w dziesiątkę. Chłopak taki jak ty to poruszająca, wzruszająca i niebanalna historia młodych ludzi, którą powinni przeczytać wszyscy. Ta powieść jest czymś nowym w polskiej literaturze młodzieżowej i mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu.



Za możliwość przedpremierowego przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu
Copyright © 2014 My fairy book world , Blogger