Podsumowanie roku 2018 || Najlepsze książki 2018

Podsumowanie roku 2018 || Najlepsze książki 2018



Koniec roku to czas podsumowań, rozliczenia się z przeszłością, pochwalenia się dotychczasowymi osiągnięciami. Ten rok przyniósł naprawdę wiele dobrych rzeczy, był obfity w nowe współprace, spotkania i poznanie nowych ludzi. Jednak żeby nie było „za słodko”, ten rok otworzył mi oczy na wiele spraw związanych z blogowaniem i blogosferą, pokazał mi prawdziwą twarz blogosfery książkowej, w której zdecydowania większość ludzi uważa się za lepszych tylko dlatego, że czytają. Jednak w tym poście nie chcę narzekać, zdecydowanie bardziej wolę skupiać się na pozytywach, które cieszą i motywują do dalszej pracy. 

Na samym początku chciałam podziękować Wam wszystkim, za to, że jesteście, że czytacie, że polecacie mnie i mojego bloga — to naprawdę wiele dla mnie znaczy! Mam nadzieję, że w 2019 roku wyświetlenia poszybują w kosmos, a wraz z ich wzrostem będę miała dla Was wiele cudownych książkowych nowości.

W tym roku w końcu mogłam spotkać osoby, które znałam z sieci! Wszystko dzięki Targom Książki w Krakowie. Nie będę wymieniać tutaj wszystkich, powiem jedynie tyle — miło było was wszystkich poznać!




205 - to właśnie tyle postów w tym roku pojawiło się na blogu. Podobnie jak w zeszłym roku ocenę, czy to dużo, czy mało pozostawiam Wam. Ja jestem zadowolona.

83 - tyle książek z moim logotypem pojawiło się na księgarskich półkach. Sprawdzałam tę liczbę trzy razy, bo przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Dziękuję autorom i wydawcom za zaufanie, to, że ciągle pojawiają się kolejne propozycje patronackie, znaczy dla mnie naprawdę wiele.

11 - tyle rekomendacji napisałam na okładki/skrzydełka książek, które nie były moimi patronatami. Po raz kolejny drodzy autorzy i wydawcy — dziękuję za zaufanie.


Ten rok przyniósł też niespodziankę w postaci Pierwszego Konkursu Literackiego Inanny, do którego zostałam zaproszona jako jurorka. Byłam naprawdę zaskoczona i niesamowicie szczęśliwa, że Wydawnictwo Inanna postanowiło mi zaufać.


Współpraca przy konkursie Inanny przyniosła też coś, o czym marzy prawie każdy bloger książkowy — pracę marzeń. Od jakiegoś czasu jestem odpowiedzialna za kontakty z blogerami w Wydawnictwie Inanna i Wydawnictwie Genius Creations. To szokująca, zadziwiająca, ale także niesamowita przygoda, która będzie się rozwijać w nadchodzącym roku. Praca dla tych dwóch wydawnictw pozwoliła mi zerknąć za kulisy współprac z blogerami i po raz kolejny, otworzyło mi to oczy na kilka spraw.

Jeśli macie swoje blogi i chcielibyście podjąć z nami współpracę piszcie na e.nawara@inanna.pl



Pora na TOP 10! Ciężko było wybrać te najlepsze z najlepszych, bo książek w tym roku przeczytałam całe stosy! Nie byłabym sobą, gdybym zmieściła się w zakładanej dziesiątce, więc TOPkę podzieliłam na dwie części - polską i zagraniczną - w  każdej znajdzie się dziesięć tytułów. 

TOP 10 zagraniczne:

Poświęcenie, Adriana Locke
Dziesięć poniżej zera, Whitney Barbetti
Pan Perfekcyjny, Jewel E. Ann
Lucyfer, Jennifer L. Armentrout
Okrutny Książę, Holly Black
Say You Want Me, Corinne Michaels
Drań z Manhattanu, Vi Keeland & Penelope Ward
Zapisane w bliznach, Adriana Locke (premiera w 2019)
One Last Time, Corinne Michaels
Walcząc z ciszą, Aly Martinez (premiera w 2019)

TOP 10 polskie:

Gordian, Melissa Darwood (premiera w 2019)
Uwolnij mnie, Daria Skiba
Wolf, Magda Mila
Ilias, Małgorzata Falkowska (premiera w 2019)
Przyciąganie, Elżbieta Rodzeń
Adam, Agata Czykierda-Grabowska
Kiedy zniknę & Kiedy wrócę, Agnieszka Lingas-Łoniewska
Sponsor, K.N.Haner
Jezioro cieni, Maria Zdybska (premiera w 2019)


Na zakończenie jeszcze dwie rzeczy.

Po pierwsze, wielkie podziękowania dla Was wszystkich, za to, że tu jesteście, komentujecie, odwiedzacie bloga, fanpage i profil na instagramie. 
Wielkie podziękowania dla mojej mamy, „koordynatorki wysyłek”, za ogarnianie tego książkowego bałaganu i przesyłanie go do mnie, dziękuję też mojej siostrze, za odbieranie przesyłek od kurierów w mało wyjściowych ubraniach xD

Po drugie, życzę Wam wszystkim szalonej zabawy sylwestrowej, jeśli taką planujecie, jeśli spędzicie go podobnie do mnie, to życzę Wam przyjemnej lektury! Mam nadzieję, że 2019 rok będzie równie zaczytany, jeszcze bardziej bogaty w sukcesy dla mnie i dla Was! Szczęśliwego Nowego Roku!
Przyjaźń pomiędzy kobietą a mężczyzną? || Belle Aurora - Friend zoned

Przyjaźń pomiędzy kobietą a mężczyzną? || Belle Aurora - Friend zoned

Data wydania: 28.11.2018
Wydawnictwo NieZwykłe
Liczba stron: 399

Nikolai Leokov nigdy nie sądził, że zakocha się w jedynej dziewczynie, z którą kiedykolwiek się zaprzyjaźnił.

Valentina Tomic ma problem z zaangażowaniem po tym, jak została okrutnie zdradzona. Kiedy Tina postanawia, że wywoła uśmiech na twarzy posępnego Nika, nie przypuszcza, że zaprzyjaźni się z twardzielem. Nik jeszcze nigdy nie spotkał kobiety, która byłaby wobec niego tak czuła i jednocześnie nie oczekiwała niczego w zamian. Nik i Tina zapraszają was serdecznie do przeczytania Friend-zoned. Pełnej humoru historii o przyjaźni i miłości.

Pełna humoru i ciepła powieść, która skradła moje serce. Słyszeliście o Belle Aurora i jej Friend zoned? Z przyjemnością objęłam patronat medialny na tą książką, mam nadzieję, że zdecydujecie się ją przeczytać i pozwolicie, by Ci bohaterowie skradli wasze czytelnicze serca.

Głównymi bohaterami tej książki są Tina i Nikolai, oboje prowadzą własne firmy, różnią się od siebie jak ogień i woda a poznali się dzięki szalonemu pomysłowi Tiny. Zarówno Tina, jak i Nik, są ostrożni i nieufni w kontaktach z płcią przeciwną, dość szybko jednak nawiązują nić porozumienia, a jeszcze szybciej zostają przyjaciółmi. W tym momencie pojawia się odwieczne pytanie, czy przyjaźń pomiędzy kobietą a mężczyzną jest możliwa? Historia tych dwojga odpowiada na to pytanie w sposób, jakiego większość z was się nie spodziewa.

Naprawdę bardzo polubiłam bohaterów tej książki, nie tylko Tinę i Nika, ale także ich najbliższych. Główni bohaterowie są cudowni, choć nie bez wad, są wyjątkowi właśnie dzięki swoim zaletom i słabościom, jest w ich zachowaniu coś, co sprawia, że błyskawicznie zyskują sympatię. Bohaterowie drugoplanowi są równie ważni w tej książce co Nik i Tina, nie są jedynie tłem ich historii, mają trudną przeszłość, a to, czego się do nich dowiadujemy, sprawia, że chcemy poznać ich historie.

Co do fabuły, to tak naprawdę pomysł nie jest oryginalny, czy wyjątkowy, bo motyw przyjaźni damsko-męskiej przewija się w wielu książkach, jednak sposób, w jaki autorka napisała tę książkę, jest pierwszorzędny. Do motywu przyjaźni pomiędzy Nikiem i Tiną, autorka wplotła kilka innych wątków, rozszerzając fabułę, zaskakując i sprawiając, że zainteresowanie przeszłością bohaterów drugoplanowych rośnie.

Belle Aurora to autorka, która pisze naprawdę lekko, sprawnie prowadzi fabułę i wplata kolejne wątki, a wszystko osładza słodkimi wypiekami. Takie książki jak ta, czyta się błyskawicznie i z wielką przyjemnością.

Friend zoned to słodka jak lukrowa babeczka historia o przyjaźni, rodzinie i miłości. Wyjątkowi bohaterowie, ciekawie poprowadzona akcja i lekki styl autorki, czego chcieć więcej? Friend zoned to książka, która ogrzeje czytelnicze serca. Gorąco polecam!


Książkę możecie kupić TUTAJ
Iga Wiśniewska - Uwikłana

Iga Wiśniewska - Uwikłana

Data wydania: 27.11.18
Liczba stron: 320
Wydawnictwo Lucky

Śmierć zmienia człowieka. Szczególnie własna.

Miriam powróciła z martwych, rozwiązała z przyjaciółmi kolejną zagadkę i w Radesie wreszcie zapanował spokój. Ale co jeśli to tylko cisza przed burzą?

W porywającym zakończeniu trylogii o Wolnym Mieście Rades Iga Wiśniewska po raz kolejny zaskakuje niesztampowymi rozwiązaniami oraz chwytającymi za gardło scenami. Wątki mitologiczne, tajemnice, humor i walka przeplatają się w Uwikłanej, tworząc wybuchową mieszankę, obok której trudno przejść obojętnie. 



Długo musiałam czekać na trzeci, finałowy tom serii Wolne Miasto Rades. Iga Wiśniewska trzymała mnie w niepewności, bo zaskakującym zakończeniu drugiego tomu natychmiast chciałam poznać dalsze losy naszych bohaterów. Kiedy dostałam od Igi propozycję objęcia Uwikłanej patronatem medialnym, natychmiast zabrałam się za czytanie. Jak wypadło moje ostatnie spotkanie z Miriam, Iwanem i Davidem?

Uwikłana zaczyna się niedługo po wydarzeniach z zakończenia Przebudzonej. Po ostatnich przeżyciach Miriam i Iwan robią wszystko, by odciąć się od rzeczywistości. W grę wchodzą potężne dawki alkoholu, zaniedbywanie czy też porzucenie nadprzyrodzonej pracy oraz unikanie osób powiązanych z tamtymi wydarzeniami. Mogę nawet powiedzieć, że świetnie im szło, do czasu, gdy kolejna nadprzyrodzona niemiła niespodzianka pojawia się w mieście. Miriam i Iwan nie tylko muszą „wziąć się w garść” ale także ponowić współpracę ze zmiennokształtnymi. Jaka istota tym razem postanowiła „wpaść z wizytą”? O tym dowiecie się z książki. Przyznaję, że Idze udało się mnie zaciekawić, zaskoczyć a przede wszystkim, trzymać w napięciu do samego końca. Widać, że miała pomysł i potrafiła wprowadzić go w życie, wprowadziła wiele zwrotów akcji, które skutecznie ją urozmaiciły i podążyła drogą, której się nie spodziewałam. Iga zdecydowała się na naprzemienną narrację, dzięki której poznajemy wydarzenia z perspektywy kilku bohaterów, co z kolei daje nam możliwość uzupełnienia informacji i lepszego poznania poszczególnych bohaterów.

Co do samych bohaterów, to zaskoczeniem nie będzie, jeśli napiszę, że udało im się utrzymać moją sympatię. Są różnorodni, mają swoje wady i zalety, choć większość z nich to postaci nadprzyrodzone, to mają ludzkie zachowania, wątpliwości, czy uczucia. Bardzo podoba mi się ta różnorodność, mamy bohaterów pozytywnych, jak i czarne charaktery, które mącą i knują.

Iga Wiśniewska to autorka, która ma bardzo lekkie pióro, pisze bardzo plastycznie, dba o równowagę pomiędzy opisami a dialogami, dzięki czemu książkę czyta się błyskawicznie. Uwikłana to książka, z którą spędziłam kilka godzin, naprawdę, nawet nie zauważyłam upływu czasu.

Uwikłana to bardzo udany finał serii o Wolnym Mieście Rades. Po raz ostatni Iga poprowadziła nas ulicami tego nadprzyrodzonego miasta, postawiła nas przed mitycznymi stworzeniami i pozwoliła zobaczyć, jak potoczą się losy bohaterów. Na zakończenie tej książki trochę tupię nóżką i grożę palcem, bo nie byłam gotowa na taką ewentualność i się z nią nie zgadzam, bo tak być nie może! Jeśli tylko czytaliście Przeklętą i Przebudzoną, to po prostu musicie sięgnąć po Uwikłaną! Gorąco polecam! 



Uwikłana to powieść, którą objęłam patronatem medialnym, Idze oraz Wydawnictwu Lucky dziękuję za zaufanie. 
Książka gorętsza niż samo piekło. || Magda Mila - Wolf

Książka gorętsza niż samo piekło. || Magda Mila - Wolf

Data wydania: 29.11.2018
Wydawnictwo Habanero
Liczba stron: 248


Dominujący, drapieżny, zdeterminowany mężczyzna. Zawsze zdobywa to, czego chce i niszczy każdego, kto zagraża jemu i jego najbliższym.
Silna i niezależna kobieta. Staje na jego drodze gotowa zrobić wszystko, by ocalić swoje marzenie.
Rozpoczynają dramatyczną grę. Emocjonalna walka w mrocznym świecie BDSM prowadzi ich do nieznanych zakamarków własnych dusz. Przekraczają granice oraz odkrywają pragnienia i namiętności, o istnieniu których nie mieli pojęcia.
Czy w tak płomiennej rozgrywce ktokolwiek może zwyciężyć? Czy układ, który zawarli zmieni ich życie na zawsze?
"Wolf" to przesiąknięty erotyką świat dominacji i uległości. Powieść rozpoczyna nowy cykl książek Magdy Mila "Dzikie noce". 


Im dłużej się zastanawiam, jak opisać tę książkę, tym większy mam mętlik w głowie. Nim zaczęłam czytać, to wiedziałam, że to będzie coś dobrego, bo Magda Mila udowodniła poprzednimi książkami, że potrafi. Nie spodziewałam się jednak, że Wolf będzie TAK dobry.

Zacznijmy od fabuły, bo zarówno pomysł na nią, jak i wykonanie są pierwszorzędne. Połączyła światy dwojga ludzi, którzy bardzo się od siebie różnią, dodała rodzinną tajemnicę, sensacyjną intrygę a wszystko otoczyła seksualnym napięciem i pewnego rodzaju wyczekiwaniem. Początkowo nie wiemy zbyt wiele, jednak wraz z rozwojem akcji kolejne puzzle wskakują na swoje miejsce, przybliżając nas do rozwiązania zagadki i poznania finału relacji Jonatana i Inez. Autorka utrzymała swoją powieść w mrocznym klimacie BDSM, od początku do końca zadbała o chemię pomiędzy bohaterami oraz o różnorodne emocje, które biją z kart jej powieści.

Przejdźmy do bohaterów. Mamy Jonatana, odnoszącego sukcesy biznesmena, lubiącego dominować zarówno w sypialni, jak i w sprawach zawodowych. Inez to programistka i hakerka, mająca plan na przyszłość, nie buja w obłokach, twardo stąpa po ziemi, do czasu... Jej uporządkowane życie się wali, a ona trafia na Jonatana, który trzyma jej przyszłość w garści. Bohaterowie są bardzo realistyczni, mają wady i zalety, ale to, co podoba mi się najbardziej, to ich dojrzałość, świadomość życia i jego realiów. Nie są bardzo młodymi ludźmi, którzy lubią eksperymentować i chcą podbić świat. Ich relacja rozpoczyna się od niechęci (Inez) i fizycznego przyciągania, jednak w sposób nieprzewidywalny się rozwija.

Najnowsza powieść Magdy Mili, Wolf to coś, czego na polskim rynku wydawniczym jeszcze nie było, to coś, czego nie powstydziłyby się bestsellerowe autorki New York Timesa. To utrzymana w mrocznych klimatach BDSM powieść, która od początku do końca trzyma w napięciu, pobudza zmysły i na długo po zakończeniu książki, nie pozwala o sobie zapomnieć. Książka gorętsza niż samo piekło. Dosłownie. Magda Mila po raz kolejny udowodniła mi, że potrafi stworzyć gorącą, namiętną historię, która swoim poziomem nie odbiega od zagranicznych bestsellerów. Świetna fabuła, dobrze zaplanowana intryga, bohaterowie z krwi i kości i chemia między nimi — potrzebujecie czegoś więcej? Pozwolicie się wciągnąć w niebezpieczną grę, jaką rozgrywają bohaterowie Wolfa? Gorąco polecam!



Wolf to książka, którą objęłam patronatem medialnym. Wydawnictwu Habanero oraz Autorce dziękuję za zaufanie
 Śmiertelne wyliczanki || Hanna Greń - Mam chusteczkę haftowaną

Śmiertelne wyliczanki || Hanna Greń - Mam chusteczkę haftowaną


Data wydania: 20.11.2018
Wydawnictwo Replika
Liczba stron: 464

Aspirant Konstanty Nakański prowadzi sprawę zabójstwa. Śledztwo przebiega opornie, gdyż policjant nie może znaleźć żadnego powodu, dla którego ktoś miałby pozbawić życia pewnego młodego mężczyznę. Jedyny ślad stanowi znaleziona na miejscu zbrodni chusteczka z ozdobnym haftowanym monogramem.

Po śmierci rodziców Eliza Rogowska odnosi wrażenie, że całkiem straciła kontrolę nad swoim życiem. Okazuje się, że matka i ojciec ukrywali przed nią wiele tajemnic, także związanych z przeszłością dziewczyny. Eliza postanawia odkryć te tajemnice, w czym wydatnie przeszkadza jej fakt, że człowiek, z którym zamierzała związać swoją przyszłość, po śmierci jej rodziców uznaje, że nie musi już odgrywać roli czułego, opiekuńczego mężczyzny. Pewny, że ma Elizę w swojej władzy, ukazuje prawdziwe oblicze.

Przypadek sprawia, że drogi Kostka i Elizy się krzyżują, a wówczas okazuje się, że odpowiedzi, których poszukują, są częścią tej samej układanki. 


Hania Greń wjechała na księgarskie półki z nową książką rozpoczynającą zupełnie nową serię. Nie ukrywam mojej sympatii do twórczości Hani, wielokrotnie wspominałam o tym zarówno na blogu, jak i w social mediach. Nikogo chyba nie zdziwi, iż objęłam patronatem jej najnowszą powieść, pierwszy tom serii Śmiertelne wyliczanki, „Mam chusteczkę haftowaną”.

Akcja książki, podobnie jak to było w przypadku poprzednich książek Hani, toczy się w policyjnym światku. Tym razem naszym głównym bohaterem jest Konstanty Nakański, któremu przypadła sprawa tajemniczego morderstwa młodego mężczyzny. To jedna z tych spraw, w której brak tropów, aspirantowi brakuje punktu zaczepienia. Drugą bohaterką jest Eliza, młoda kobieta, która właśnie straciła oboje rodziców, i po ich śmierci zaczyna odkrywać dobrze skrywane rodzinne tajemnice. Na domiar złego, mężczyzna, który miał zostać jej mężem, okazuje się zupełnie inny, niż myślała. Przez zwykłe zrządzenie losu drogi głównych bohaterów się krzyżują i szybko okazuje się, że mogą sobie bardzo pomóc. Po raz kolejny autorce udało się stworzyć bohaterów, których autentycznie polubiłam, serio. Są realistyczni, nie są idealni, mają swoje wady, które momentami irytują i powodują przewracanie oczami, ale mają także zalety, które przeważają. Konstanty Nakański to skomplikowany mężczyzna, dla którego rodzina stanowi najwyższą wartość, ma tajemnice, które sprawiły, że podążył taką, a nie inną drogą w życiu. Eliza Rogowska to młoda kobieta, która całe swoje dotychczasowe życie przeżyła pod cudze dyktando. Od zawsze mówiono jej, co ma zrobić, a czego powinna unikać. Po stracie rodziców dotarła do niej brutalna prawda o jej życiu i uświadomiła sobie, że tylko ona może je zmienić. Bohaterowie drugoplanowi nie stanowią jedynie tła dla Nakiego i Elizy, mają wpływ na przebieg fabuły a co ważniejsze, stanowią ciekawe urozmaicenie. 

Jeśli chodzi o fabułę, to nie będzie zaskoczenia, jeśli napiszę, że mi się podoba zarówno pomysł, jak i wykonanie. Autorka w bardzo charakterystyczny dla siebie sposób wykreowała fabułę, postarała się o kilka niezłych tajemnic, z łatwością prowadziła nas przez kolejne etapy policyjnego śledztwa. Oczywiście nie zabrakło tutaj typowego dla Hani humoru, jeśli czytaliście poprzednie jej książki, to się nie zawiedziecie. Naprawdę bardzo wciągnęła mnie ta książka, najbardziej zaciekawił mnie wątek związany z rodziną Elizy, w napięciu śledziłam kolejne skrawki informacji i próbowałam złożyć je w całość.

Hanna Greń pisze bardzo lekko, z łatwością wciąga do wykreowanego przez siebie świata. „Mam chusteczkę haftowaną” to książka, którą czyta się w ekspresowym tempie, po to, by żałować, że to już koniec. Bardzo dobry pomysł na fabułę, świetne wykonanie, bohaterowie z krwi i kości oraz humor autorki mnie oczarowały i już nie mogę się doczekać kolejnego tomu tej serii. Gorąco polecam!


Mam chusteczkę haftowaną to powieść, którą objęłam patronatem medialnym. Hani Greń oraz Wydawnictwu Replika dziękuję za zaufanie
Czytam z Filią - genialna i przeciętna || Pan Perfekcyjny & Dzisiaj śpisz ze mną

Czytam z Filią - genialna i przeciętna || Pan Perfekcyjny & Dzisiaj śpisz ze mną


Dzień dobry bardzo książkoholicy! 
Zauważyłam, że zdecydowanie bardziej wolicie krótkie opinie, posty porównawcze niż zwykłe recenzje, więc testujemy coś nowego. Dwie książki- jedna świetna, druga słabsza, dwie krótkie opinie, jeden post. Koniecznie dajcie znać jak wam się podoba taka forma recenzowania i co jest według was lepsze - zwykła recenzja, czy właśnie taki post jak ten. 
ROZDANIE PATRONACKIE - SPONSOR I PIĘKNO BÓLU

ROZDANIE PATRONACKIE - SPONSOR I PIĘKNO BÓLU




Dzień dobry bardzo! Jesień to idealna pora roku, by zaczytać się w gorących romansach, dlatego mam dla Was dwie świetnie książki — Sponsor, K.N.Haner oraz Piękno bólu, Georginy Cates.


Aby wziąć udział w rozdaniu, należy:

Zgłosić w komentarzu chęć udziału w rozdaniu, wybrać [wpisać tytuł] książkę, którą chcesz wygrać i obserwować mojego bloga. 
Spośród zgłoszeń wybiorę dwie osoby, 
jedna wygra Sponsora, druga Piękno bólu.



Rozdanie trwa do 21.11.2018 do północy, wyniki pojawią się do 5 dni od zakończenia rozdania.

Biorąc udział w rozdaniu, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych [więcej informacji w zakładce Polityka prywatności].

Sponsorami nagród są Editio Red oraz Wydawnictwo Niezwykłe.
Wysyłka tylko na terenie Polski. 

Powodzenia wszystkim!




Paradoks Marionetki bez tajemnic - kulisy powstania książki

Paradoks Marionetki bez tajemnic - kulisy powstania książki



Anna Karnicka - rocznik ’89. Fizycznie spod Łodzi, duszą i sercem z Krakowa. Studiowała na Uniwersytecie Łódzkim. Tłumacz języka angielskiego. Pasjonatka literatury, szczególnie fantastyki, a zwłaszcza Tolkiena oraz powieści dla młodzieży. Lubi się bać. Fascynuje się miejskimi legendami i strasznymi opowieściami krążącymi po Internecie. Uwielbia podróżować, a w szczególności jeździć pociągiem. Zbiera klucze.


Magdalena Lewandowska & Małgorzata Lewandowska - Drzewo wspomnień || Patronat medialny

Magdalena Lewandowska & Małgorzata Lewandowska - Drzewo wspomnień || Patronat medialny

Data premiery: 14.09.2018
Wydawnictwo Genius Creations

Liczba stron: 522

Źle się dzieje w Daborze. Pozbawione przywództwa Witii i nękane atakami potężnego cesarstwa Hemaru państwo chyli się ku upadkowi. Okradany przez urzędników skarbiec świeci pustkami. Po wielu latach wojny brakuje wiary w to, że nierówna walka z cesarstwem ma jakikolwiek sens.

W desperackiej próbie ocalenia Daboru na nową przywódczynię wybrana zostaje Saja – dwunastoletnia wnuczka ostatniej Witii. Z pomocą woja Mira, wilka Skry, zielarek, sieci daborskich agentek i wtrącających się we wszystko duchów przodkiń młoda Witia musi wypełnić swoją pierwszą misję – zatrzymać nieuchronną inwazję Żeglarzy z wysp Trogen, bezwzględnych piratów sprzymierzonych z cesarstwem.

Pełna słowiańskiej magii opowieść o dojrzewaniu i kształtowaniu charakteru, o mocy, jaką niesie wierność tradycji.


Byłam naprawdę bardzo ciekawa tej książki. Na rynku pojawia się coraz więcej powieści inspirowanych kulturą słowiańską, nasi autorzy wracają do korzeni, przybliżają nam zapomniane wierzenia i historie. Właśnie taką drogą poszła autorka Drzewa wspomnień. Oparła świat swojej powieści na wierzeniach słowiańskich, dodała wykreowane przez siebie elementy, tworząc całość, która czaruje czytelnika. Książka ta ma dwie autorki, siostry, Magdalena Lewandowska jest odpowiedzialna za treść Drzewa wspomnień, natomiast Małgorzata Lewandowska jest autorką poezji i ilustracji.

Głównymi bohaterami tej powieści są Saja i Mira, poznajemy ich w dramatycznych okolicznościach, których nie będę przybliżać, by nie ukraść Wam przyjemności z czytania. Im dalej w książkę, tym przybywa bohaterów, jedni są przedstawieni bardziej szczegółowo, inni mniej, jednak każdy z nich ma istotne znaczenie dla całości tej historii, każdy z nich dokłada swoją cegiełkę i przybliża nas do zakończenia pierwszego tomu. Nie mogę nic zarzucić kreacji bohaterów, bo są oni różnorodni, realistyczni, mają swoje wady i zalety, jednak to nie bohaterowie są tutaj najmocniejszą stroną tej powieści.

Najbardziej oczarowała mnie fabuła, widać, że autorka miała konkretny pomysł na jej poprowadzenie, wiedziała jak rozwinąć kolejne wątki tak, by zaciekawić czytelnika i nie pozwolić mu oderwać się od lektury. Nie jestem specjalistką od kultury słowiańskiej, wręcz mogę spokojnie napisać, że wiem o niej niewiele, jednak świat stworzony przez autorki mnie oczarował. Magdalena Lewandowska przepięknie przedstawiła wykreowany przez siebie świat, opisała wszystko z niezwykłą dbałością o szczegóły, myślę, że mogę napisać, że słowem malowała nam Dabor i jego mieszkańców. Czytając tę książkę, nie można się nudzić, bo autorka zadbała o zaskakujące zwroty akcji, wybierając nieoczywiste rozwiązania. Całości dopełniają niezwykle klimatyczne ilustracje Małgorzaty Lewandowskiej.



Drzewo wspomnień to naprawdę udany pierwszy tom serii, stanowiący zapowiedź świetnej, wyjątkowej serii. Dałam się porwać fantastycznemu klimatowi tej powieści, zostałam mile zaskoczona i mam nadzieję, że już niedługo będę mogła przeczytać kontynuację. Jeśli szukacie nieoczywistej, wciągającej, fantastycznej powieści, w której na każdym kroku czuć klimat słowiańskiej kultury, to musicie przeczytać Drzewo wspomnień.

Fragment książki przeczytacie TUTAJ.



Drzewo wspomnień to książka, którą objęłam patronatem medialnym, Wydawnictwu Genius Creations dziękuję za zaufanie.
Spektrum bez tajemnic - kulisy powstania książki

Spektrum bez tajemnic - kulisy powstania książki


Spektrum to drugi tom cyklu Czarne światła. Kiedy po raz pierwszy wpadłaś na pomysł na napisanie jej?

Łzy Mai miały początkowo doczekać się klasycznej kontynuacji, a cały cykl był planowany na drugą w moim dorobku dylogię. Jednak zmiana wydawcy pociągnęła za sobą małą rewolucję w moich pisarskich zamiarach: cyberpunkowa dylogia przeobraziła się w trylogię, a Spektrum okazało się idealnym pretekstem, aby przybliżyć czytelnikom postać Mai oraz tajemnicze wydarzenia za Murem.

Co było inspiracją do napisania Spektrum?

Spektrum pogłębia wątki, które Czytelnicy znają już z pierwszego tomu, lecz bynajmniej nie jest powtórką z rozrywki – zapełnia wiele białych plam z fabuły Łez Mai, ukazując te wydarzenia oraz motywacje bohaterów w pełniejszym kontekście. Zależało mi na tym, aby zgłębić psychikę sztucznej inteligencji, która na naszych oczach zyskuje samoświadomość, zaczyna wnikliwie analizować motywy swoich działań, zastanawiać się nad sensem własnego istnienia oraz istotą człowieczeństwa. O ile pierwszy tom jest cyberpunkowym kryminałem, o tyle Spektrum nazwałabym połączeniem cyberpunkowego thrillera z powieścią psychologiczną.

Skąd pomysł na stworzenie właśnie takiej książki i ogólnie cyklu?

Jak zwykle: znienacka ;) Zawsze mam problem z odpowiedzią na pytanie o źródło moich pomysłów, ponieważ na ogół rodzą się one stopniowo, z rozmaitych inspiracji, refleksji i wyobrażeń. Pamiętam za to doskonale, że każdy z głównych wątków budowałam niezależnie od pozostałych, nie wiedząc wtedy jeszcze, że stworzą wspólną całość: najpierw pojawiła się reinforsyna i jej działanie na umysł człowieka oraz replikanta, potem cała kryminalna intryga z zabójcą, który z łatwością neutralizuje wszelkie czyhające na niego technologiczne pułapki, wreszcie wątek obdarzonych zimną empatią, a jednocześnie pozbawionych uczuć syntetyków i ich relacji z ludźmi. Dopiero z czasem wszystkie te elementy splotły się w jedną spójną układankę.

Jak długo zajęło Ci stworzenie Spektrum?

Oj, długo, długo... Znacznie dłużej, niż bym sobie tego życzyła. Pierwsze rozdziały powstały już latem i jesienią 2016, a ostatnią kropkę postawiłam w lipcu tego roku. Dwa lata! Mój absolutny rekord. Tyle to trwało nie tylko dlatego, że jest to jak na razie najtrudniejsza książka, jaką przyszło mi popełnić, ale również ze względu na długie przerwy, które byłam zmuszona robić w pisaniu, aby powrócić do pracy koncepcyjnej. Odkąd stało się jasne, że pierwszy tom cyklu doczeka się nowego wydania w Uroborosie, i to jeszcze przed premierą Spektrum, mogłam podejść do tej książki zupełnie inaczej, niż początkowo planowałam, i całkowicie skupić się na metamorfozie Mai oraz wydarzeniach w Dark Horizon – stąd decyzja o zmianie narracji na pierwszoosobową i czas teraźniejszy oraz o dość sporym przetasowaniu w wątkach.

Czy tworząc bohaterów tej serii, inspirowałaś się prawdziwymi ludźmi?

O ile w przypadku cyklu o szamance jest kilka postaci, które otrzymały naprawdę sporo cech od moich ulubionych ludzi z prawdziwego świata, o tyle bohaterów powieści cyberpunkowych wymyśliłam sama, nie czerpiąc zbyt wiele inspiracji z rzeczywistości. Tak jakoś wyszło, choć nie wiem, z czego ta zależność właściwie wynika.

Co towarzyszyło Ci podczas pisania?

Ogromna trema, potworna presja i paskudne wyrzuty sumienia, że tyle to trwa!

Czy jest taka piosenka, która kojarzy Ci się ze Spektrum?

Kiedy piszę, z reguły unikam piosenek, ponieważ za bardzo skupiam się na ich tekstach, zaczynam nucić pod nosem, rozpraszam się i produktywność spada mi na łeb, na szyję. Co innego podczas prac koncepcyjnych – wtedy mogę słuchać wszystkiego, bez żadnych ograniczeń. Natomiast najlepiej pisze mi się przy ścieżkach dźwiękowych z filmów oraz gier fabularnych i teraz Spektrum kojarzy mi się z takimi tytułami jak Deus Ex, stary i nowy Blade Runner oraz Gothic.

Gdyby seria Czarne światła doczekałaby się ekranizacji, to kto wcieliłby się w głównych bohaterów?

Oto należałoby zapytać moich Czytelników, ja sama jakoś nigdy nie potrafię dobrać aktorów do postaci z książek. Kiedy myślę o swoich bohaterach, wbrew pozorom nie widzę zawsze tych samych twarzy, lecz ich wygląd zmienia się nieco ze sceny na scenę i tylko najważniejsze cechy pozostają niezmienne, jak kolor oczu, włosów czy sylwetka. Ale może Wy macie jakieś typy?

Często mówi się, że za jedną książką stoi mnóstwo osób, jak to wyglądało ze Spektrum? Czy konsultowałaś z kimś jakieś elementy fabuły? Kto Ci pomagał w udoskonaleniu tej powieści?

Podczas pisania czułam taki niepokój, że blokady twórcze czyhały na mnie niemal na każdej stronie i nie przełamałabym ich bez pomocy całego sztabu cudownych ludzi. Dzięki dziewczynom z Hardej Hordy przekonałam się, że wątpliwości, jakie mnie co i rusz nachodzą, zdarzają się też innym autorom, że da się je przezwyciężyć, a najlepiej po prostu je zignorować. Z własną osobistą siostrą konsultowałam telefonicznie każdy trudniejszy element powieści, podsyłałam jej też na bieżąco wszystkie problematyczne kawałki. Moja redaktor inicjująca Agnieszka Trzeszkowska także trzymała rękę na pulsie i zaglądała do książki, na długo, zanim postawiłam ostatnią kropkę. No i oczywiście redaktor Piotr Chojnacki dbał o to, żebym nie zanudziła Was na śmierć wykładami z neurobiologii czy kryminologii, i przepięknie oszlifował ten diamencik.

Czy Spektrum to ostatni tom tej serii, czy planujesz kontynuację? Jeśli tak, zdradzisz, o czym ona będzie?

Jak już wspomniałam, cykl przeobraził się w trylogię, doczeka się zatem jeszcze jednego, ostatniego tomu. Ale nie, niestety nie zdradzę Wam na jego temat nic a nic, prócz tego, że wszystko wreszcie się w nim wyjaśni!

Jak krótko zachęcisz do przeczytania Spektrum?

Jeśli interesuje Was wizja świata, w którym granica między człowiekiem a maszyną mocno się zatarła, technologia kontroluje niemal każdy aspekt życia, potencjał własnego umysłu można zwiększyć za pomocą syntetycznego narkotyku, a sztucznie wyhodowane humanoidy zaczynają walczyć o własne prawa – Spektrum to z pewnością książka dla Was.
Augusta Docher - Płatki wspomnień || Patronat medialny

Augusta Docher - Płatki wspomnień || Patronat medialny

Data wydania: 30.08.2018
Wydawnictwo Novae Res
Liczba stron: 558

Liu traci dach nad głową w najgorszym dla siebie momencie. Wie, że nawet jeśli zechciałaby wrócić do ciasnego, brudnego mieszkania w Queens, u własnych rodziców nie ma czego szukać. Właśnie zakończyła związek z Niną, swoją pierwszą i jedyną kochanką, i chce spróbować ułożyć sobie życie z mężczyzną. Ale tych, których spotyka na swojej drodze, powinna raczej unikać, niż się w nich zakochiwać… Czy kiedy w końcu pozna kogoś naprawdę wartościowego, będzie w stanie mu zaufać? Czy uczucie może być silniejsze od podziałów, statusu społecznego i różnic kulturowych? Czy to możliwe, by zapomnieć o przeszłości i pozbyć się złych wspomnień?



Jedną z zalet bycia blogerem/recenzentem jest to, że bardzo często mam możliwość czytania książek mocno przedpremierowo, czasami zdarza się też, że czytam książki, na które autorzy nie mają jeszcze podpisanych umów wydawniczych, lub też prace nad wydaniem są na bardzo wczesnym etapie. Płatki wspomnień poznałam, kiedy książka nosiła zupełnie inny tytuł i już wtedy byłam bardzo zaskoczona tym, co przedstawiła w niej Augusta Docher. No bo wiecie, delikatna blondynka wyskakuje mi tu z bardzo brutalnymi i bezpośrednimi scenami, takimi, których kompletnie się po niej nie spodziewałam. No cóż, pozory mogą mylić. Chcecie wiedzieć więcej? Czytajcie dalej.



Początkowo bardzo się obawiałam tej książki, ponieważ tutaj główną bohaterką jest młoda Chinka i jakoś nie mogłam jej sobie wyobrazić. Nie jestem rasistką, po prostu, gdy zaczynałam czytać "nie widziałam jej", przez co trochę męczyłam początek tej książki. Jednak im dłużej czytałam, to szybciej uświadamiałam sobie, że nie chodzi tutaj o wygląd czy narodowość a o przeżycia Liu. A musicie wiedzieć, że były one straszne, budziły we mnie odrazę, złość, smutek i nie mogłam zrozumieć, jak taka niewielka młoda kobieta mogła znieść aż tak wiele. Te moje odczucia mówią bardzo wiele o tej książce i o sposobie kreacji bohaterów, a zwłaszcza Liu. Rzadko kiedy mam mieszane odczucia na początku a później jestem zachwycona książką, a tutaj tak się stało. Augusta Docher stworzyła świetną, skomplikowaną postać, która przez większość swojego życia podporządkowywała się innym, tak naprawdę nigdy prawdziwie nie żyła. W genialny sposób autorka pokazała, jak stopniowo dociera do niej, że życie ma się tylko jedno, że sama musi o siebie zawalczyć, zdobyć się na odwagę i spełniać marzenia. Pisząc tę recenzję, zastanawiałam się, co w tej książce podobało mi się najbardziej, co uważam, za taki najlepszy jej element i to właśnie postać Liu, jej droga do szczęścia i tak naprawdę droga do odnalezienia samej siebie.

Dziś tak zaczęłam trochę od innej strony niż zwykle i tak sobie myślę, co jeszcze musicie wiedzieć o Płatkach wspomnień. Przede wszystkim jest to powieść dla osób dorosłych, zawiera brutalne sceny, naprawdę nie polecam jej młodszym czytelnikom, bo może sporo namieszać. Jest to powieść kontrowersyjna, poruszająca różne tematy, o niektórych nie miałam zielonego pojęcia i dzięki temu widzę, że autorka przygotowała się do tej powieści, zrobiła research, opisała te zagadnienia w sposób zrozumiały. Jednym z takich zagadnień jest motyw, który przewodzi głównej bohaterce, czyli konfucjanizm. Wiecie, niby słyszałam, ale nie miałam zielonego pojęcia, jak jest to postrzegane przez ludzi, jak zachowują się osoby podporządkowane temu poglądowi.

Augusta Docher zaskoczyła mnie w tej książce tym, że tak zręcznie połączyła kilka gatunków i w efekcie Płatki wspomnień są taką mieszaniną, której nie przypisałabym do jednego gatunku. Mamy tutaj powieść erotyczną, romans, obyczajówkę, ale także thriller z elementami kryminalnymi, pokusiłabym się nawet i napisała, że są tutaj elementy dramatu, bo to, przez co przeszła główna bohaterka, spokojnie można zaliczyć do tej kategorii. A wszystko to, napisane jest w taki sposób, że nie można oderwać się od lektury, budzą się w czytelniku różne odczucia i emocje, naprawdę nie można przejść wobec tej historii obojętnie.

Płatki wspomnień to książka, która budzi wiele kontrowersji, szokuje, porusza trudne tematy i opowiada historię, z której wielu ludzi może wynieść ważną lekcję. Żyjemy tylko raz, nie możemy dać się stłamsić, musimy walczyć o siebie i swoje marzenia, nie możemy bać się miłości, ale powinniśmy ostrożnie lokować uczucia. Jestem pewna, że historia Liu przypadnie do gustu wielu z Was i mam nadzieję, że o tej książce będzie głośno.




Płatki wspomnień to książka, którą objęłam swoim patronatem medialnym.

Copyright © 2014 My fairy book world , Blogger