Ker Dukey & K. Webster — Laleczki. Zaginione laleczki || Patronat medialny

Ker Dukey & K. Webster — Laleczki. Zaginione laleczki || Patronat medialny

Data wydania: 18.07.2018
Wydawnictwo Niezwykłe
Liczba stron: 250


Czy miałeś kiedyś wrażenie, że twoja dusza łączy się z drugą duszą? Czy oddychałeś czyimś powietrzem? Czułeś, jak stajecie się jednością? Ja tak.
W końcu zaczęłam żyć, czuć, a nawet kochać, pomimo chaosu, który mnie otaczał.
Opuściłam gardę. Wpuściłam kogoś do swojego serca.

Detektyw Jade Phillips przegrała grę i wylądowała z powrotem w okrutnych szponach swojego oprawcy. Teraz jednak nie jest już małą dziewczynką, którą porwał przed laty. Nowa Jade jest silna. Twarda. A co najważniejsze, w akademii policyjnej nauczono ją, jak radzić sobie z psychopatami.

Niestety Jade nie jest sama. Porywacz wie, że może nią manipulować, wykorzystując do tego najbliższe jej osoby. W ulubionej grze Benny’ego (znanego także jako Benjamin Stanton) pojawiają się więc nowi gracze. Poprzeczka jest ustawiona bardzo wysoko. Czy Jade zdoła ją przeskoczyć? Czy da radę uratować siostrę, którą psychopata doprowadził już na skraj szaleństwa? I która sama powoli staje się psychopatką?

Dillon Scott, partner i kochanek Jade, zrobi wszystko, by dopaść Benny’ego. Nie zatrzyma się przed niczym. Ma tylko jeden cel – uratować ukochaną. Zbiera kolejne poszlaki i kontynuuje dziką gonitwę, by wyrwać kobietę, którą kocha, z rąk potwora… Nie jest jednak jedynym, który rozpoczął polowanie. Kiedy próbuje dopaść psychopatę, psychopata próbuje dopaść jego.

Wydaje się, że potwór nie ma najmniejszych szans z dwojgiem świetnych policjantów. Zwłaszcza, kiedy pani detektyw czai się na niego w jego własnej piwnicy. Szybko jednak wychodzi na jaw, że ktoś mu pomaga. Ktoś, kto nie powinien.
Choć zasady gry się zmieniają, Jade musi odnaleźć sposób, by wymierzyć sprawiedliwość mordercom. I przechytrzyć ich, by odzyskać wolność. Tym razem już na zawsze.




Duet Ker Dukey i K. Webster szturmem podbił serca polskich czytelników pierwszy tomem serii Laleczki. Po zakończeniu Skradzionych Laleczek nie mogłam doczekać się kontynuacji, by poznać dalsze losy Jade, dowiedzieć się, czy uda jej się pokonać Benny'ego raz na zawsze i czy Dillon wytrzyma to wszystko i będzie stał u jej boku. Jak wypadł drugi tom serii? O tym poniżej.

Jak już wspominałam przy okazji recenzji pierwszego tomu, naprawdę podoba mi się pomysł na fabułę. W drugim tomie serii autorki rozwinęły swój pomysł, weszły na jeszcze bardziej mroczne tory, dając nam powieść, która szokuje i budzi bunt, wobec tego, co spotkało bohaterów. W tej części autorki rozwinęły wątek przeszłości Benny'ego, która mnie totalnie zaskoczyła, bo choć wiedziałam, że w niej kryją się odpowiedzi na wiele pytań, nie sądziłam, że autorki pójdą w tę stronę. Wspominałam przy okazji recenzji pierwszej części, ale się powtórzę, ta książka jest dla czytelników, którzy nie boją się okrutnych i brutalnych scen, którzy nie boją się łamania tabu, którzy potrafią zrozumieć, że brutalność i brzydota ukryta w tej książce to jedynie fikcja literacka. Mnie autorki zaskoczyły, jestem zachwycona ich duetem i wiem, że chcę więcej.

Bohaterowie w tej książce są różnorodni, pochodzą z różnych kręgów społecznych, otrzymali inne wychowanie, mają inne przeżycia, a ja jestem pod wrażeniem ich kreacji. Każdy z głównych bohaterów — Jade, Benny i Dillon zostali opisani w bardzo dobry sposób, dzięki rozdziałom pisanym z ich perspektywy lepiej poznajemy ich motywację i uczucia, co w przypadku Jade i Benny'ego jest świetnym zabiegiem. Fragmenty z perspektywy Benny'ego były tymi najlepszymi, najbardziej mrocznymi, szokującymi i odrażającymi, autorki wykonały naprawdę dobrą pracę przy pisaniu ich.

Zaginione laleczki to niezwykle mroczna, niepokojąca i niebezpieczna przejażdżka po umyśle psychopaty. To historia o sile, przetrwaniu i miłości, która zrodziła się w nietypowych warunkach, i która walczy o przetrwanie w świecie, w którym nie powinna istnieć. To książka dla czytelników, dla których nie ma czegoś takiego jak tabu, którzy nie boją się brutalnych i okrutnych scen. Nie mogę doczekać się trzeciego tomu serii.



Książkę Zaginione laleczki objęłam patronatem medialnym i za tę możliwość dziękuję Wydawnictwu Niezwykłemu

Czytelniku, czytaj legalnie!

Czytelniku, czytaj legalnie!



Długo się zastanawiałam czy wypowiadać się na blogu na ten temat, czy jednak nie warto. Wszyscy wiemy, że walka z portalami, na których nielegalnie zamieszczane są e-booki, to walka z wiatrakami. Gdy na różnych książkowych grupach pisałam, że to zwykła kradzież, że są sposoby, by czytać za darmo, legalnie, to za każdym razem zostałam obrzucona błotem. Argumenty są różne, jednak zazwyczaj sprowadzają się one do tych kilku:

* pobieram z gryzonia, bo nie stać mnie na kupienie książki,

* jeśli pobrana książka mi się spodoba, to ją kupię, po co marnować pieniądze na coś, co może okazać się bublem,

* skoro jest w sieci, to można brać,

* skoro płacę abonament na gryzoniu, to przecież jest to legalne.

O ile trzy pierwsze wynikają wyłącznie z ignorancji i dziwnego podejścia do życia, to czwarty punkt jest tym, o którym trzeba pisać i mówić głośno, by uświadomić ludzi, że są w błędzie. OPŁACAJĄC ABONAMENT na gryzoniu, płacicie właścicielowi serwera, żaden procent z waszych wpłat nie idzie na konto autora czy wydawcy. Proszę, nie dajcie się nabrać, jedynie na stronie księgarni kupicie legalny e-book.

Wszyscy wiemy, że ceny e-booków w Polsce są o wiele za wysokie. Nie za bardzo wiem, czy się śmiać, czy płakać nad takim stanem rzeczy, bo nie potrafię rozumieć, jak książka elektroniczna może kosztować praktycznie tyle samo, co książka papierowa.

No dobra, nie miałam zamiaru tyle narzekać, chcę wam pokazać sposoby na tańsze i darmowe, legalne czytanie. Zainteresowani?



Słyszeliście o Legimi?

W telegraficznym skrócie to wypożyczalnia e-booków. Logujesz się na stronie, wybierasz odpowiadający Ci abonament z oferty, możesz dorzucić do tego czytnik i czytasz, ile chcesz. Proste, prawda?

Gdzie jest haczyk?

Legimi testuję od 3 tygodni i tego haczyka jeszcze nie znalazłam. Ja wybrałam opcję na e-booki i audiobooki bez limitu plus 10 e-booków na kindle miesięcznie. Książki mogę czytać na 4 różnych urządzeniach — na komputerze, telefonie, tablecie i czytniku. Legimi ma opracowany system synchronizacji, więc mogę zacząć czytać książkę na czytniku, kontynuować na telefonie a skończyć na tablecie.

Czy warto?

Zdecydowanie warto. Dziś wiem, że Legimi zostanie ze mną na dłużej. Linki polecające wysłałam już czytającym najbliższym, bo uważam, że każdy, kto kocha czytać, nie przeszkadzają mu książki elektroniczne, powinien przetestować Legimi i zdecydować czy to coś dla niego.


Jeśli chcesz wypróbować Legimi przez miesiąc za darmo, zapraszam TUTAJ.

P.S. Wiem, że niektóre biblioteki rozdają darmowe kody do Legimi, jeśli jesteście w jakiejś zarejestrowani, to koniecznie zapytajcie o tę opcję. Wiem, że do akcji Legimi dołączyły się krakowskie biblioteki


AMAZON KINDLE

Amazon ma świetną ofertę dla posiadaczy czytników Kindle lub korzystających z aplikacji Kindle. Wystarczy posiadać własnego kundelka, zalogować się na stronie Amazona i przeglądać tysiące darmowych e-booków, które dzięki jednemu kliknięciu znajdą się bezpośrednio na naszym czytniku. Oczywiście, w darmowej ofercie są różne książki, często kontynuacje serii, więc by poznać pierwsze tomy, należy zakupić początkowe części. Jest też druga opcja, a mianowicie Kindle unlimited. Nieograniczony dostęp do e-booków i audiobooków, które obejmuje oferta KU, czy też przeglądanie magazynów. Amazon oferuje 30-dniowy darmowy okres próbny, po tym czasie korzystanie z oferty KU kosztuje 7.99 £, można anulować w każdym momencie.

Czy warto?

Nie korzystam z opcji Kindle Unlimited, więc wypowiem się jedynie o czytaniu e-booków z darmowej oferty Amazona. WARTO! Nie tylko ćwiczycie znajomość języka angielskiego, ale także czytacie bez ponoszenia kosztów.


CZYTAM PIERWSZY.

Czytampierwszy.pl to pierwsza w Polsce nowoczesna platforma dla czytelników, którzy chcieliby w zamian za pisanie uczciwych recenzji, przedpremierowo otrzymywać egzemplarze nowości wydawniczych. Wystarczy zarejestrować się na portalu, wybrać interesujący Cię tytuł i możesz czytać. Później recenzujesz, zbierasz ISBN-y i wybierasz kolejną książkę. Najważniejsze jest to, że to Ty wybierasz, kiedy dodajesz swoją recenzję.

Czy warto?

Jeśli lubisz czytać i napisanie recenzji nie stanowi dla Ciebie problemu, to zdecydowanie warto. Dodatkowym plusem jest to, że dzięki Czytampierwszy.pl możesz dostać nowości książkowe mocno przedpremierowo.



ZOSTAŃ BLOGEREM

Kolejną opcją, jest po prostu założenie książkowego bloga. Jeśli kochasz czytać, robisz to z pasji, chcesz dzielić się wrażeniami po lekturze, pragniesz promować literaturę, to własne miejsce w sieci może być czymś dla Ciebie. Załóż bloga, zacznij pisać, doskonal się, zbierz grono odbiorców i spróbuj szczęścia we współpracy z wydawcami.



A Ty, czytelniku, czytasz legalnie?

Natalia Sońska -  Jagodowa miłość. Cała przyjemność po mojej stronie

Natalia Sońska - Jagodowa miłość. Cała przyjemność po mojej stronie

Data wydania: 23.05.2018
Wydawnictwo Czwarta Strona
Liczba stron: 336



W cukierni „Słodka” już od progu pachnie wanilią i sernikiem. Jagoda piecze i ozdabia słodkości, wkładając w to całe serce. Regularnie do „Słodkiej” zagląda Tomasz – czy to zasługa pysznego sernika, czy zamkniętemu w sobie wdowcowi wpadła w oko autorka jego wyjątkowej receptury? Jagoda zaczyna dostrzegać, że łączy ją z sympatycznym Tomkiem podobne poczucie humoru, a tematów do rozmów nigdy nie brakuje. Czy dzięki pogawędkom przy ciastku kobieta przestanie myśleć o czekającym ją rozwodzie i otworzy się na nowe uczucie? Jak zaufać kolejnemu mężczyźnie, gdy jeszcze nie ostygły wspomnienia zdrad męża?

W nowej serii Natalia Sońska kusi dobrze wypieczonymi historiami i słodko-gorzkimi, ale z odrobiną lukru, wyznaniami bohaterów. Spróbuj, a nie pożałujesz!



Takie powieści obyczajowe aż chce się czytać. Moje pierwsze spotkanie z twórczością Natalii Sońskiej okazało się naprawdę bardzo udane. Czy może być coś lepszego od dobrej książki i słodkich wypieków?

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Natalii Sońskiej wypadło bardzo pozytywnie! Liczyłam na lekką, przyjemną lekturę i taką otrzymałam, jednak pod słodkością autorka ukryła bolesne i trudne przeżycia głównych bohaterów. Kompletnie nie spodziewałam się za to zakończenia, bo za coś takiego autorów powinno się karać! Chociaż jakby spojrzeć całkiem obiektywnie to chyba za takie zakończenia lubimy ich najbardziej. 

Kreacja bohaterów przypadła mi do gustu, polubiłam ich bez zastrzeżeń, bez zwracania uwagi na ich wady, bo zalety były na tyle duże, by je przysłonić. Jednak to, co zwróciło moją uwagę, było to, że zarówno Jagoda, jak i Tomasz to bohaterowie bardzo realistyczni. Autorce udało się stworzyć postaci z krwi i kości, bez zbędnych upiększeń, pokazała nam ich mocne i słabsze strony, pokazała ich wzloty i upadki. Na pochwałę zasługuje sposób, w jaki autorka pokierowała ich relacją, bo nie mamy tutaj do czynienia z banalnym love story, historia Jagody i Tomasza jest słodko-gorzka, uczucie pomiędzy nimi rozwija się stopniowo, bez pośpiechu. 

Natalia Sońska pisze bardzo lekko, tworząc sympatycznych bohaterów, których historia porywa od pierwszych stron. Nie znajdziecie w tej książce wstrząsających zwrotów akcji, całość toczy się spokojnym rytmem, jednak jest w tej powieści coś, co przyciąga, wciąga i nie pozwala na oderwanie się od lektury. Cała przyjemność po mojej stronie to powieść, która wabi słodyczą, zaskakuje lekko słonawą wstawką i przyciąga uwagę posmakiem chilli. Lubicie słodkości? Polubicie i tę powieść!



Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


Veronica Roth - Spętani przeznaczeniem

Veronica Roth - Spętani przeznaczeniem

Data wydania: 23.05.2018
Wydawnictwo Jaguar
Liczba stron: 480


Ona – zabija dotykiem, on – jako jedyny jest na ten dotyk odporny.
Spętani przeznaczeniem to pełna niezwykłych wyobrażeń historia o nadziei, walce i miłości, rozgrywana w kosmicznym uniwersum.

Akos – syn podbitego narodu, jest sługą przeznaczonym księżniczce panującej nacji – Cyrze. Życiem dwojga od narodzin rządzi przeznaczenie, narzucone przez wyrocznie. Raz wypowiedziany los staje się nieodwracalny, a nad rodzącą się miłością ciąży fatum śmierci. W walczący o równowagę świat wkraczają dawne demony. Tyran – ojciec Cyry uważany za martwego – powraca z kosmicznej wędrówki, by zniszczyć życie mieszkańców planety Thuhve.

Po zekranizowanej Niezgodnej i bestsellerze Naznaczeni śmiercią nadchodzi wyczekiwany finał losów Cyry i Akosa. Czy bohaterom uda się obalić bezduszną tyranię? I czy będą w stanie odmienić to, co nieodmienialne?


Pierwszy tom tej serii — Naznaczeni śmiercią, bardzo mi się spodobał i w 100% trafił w moje gusta. Byłam ciekawa, w jaki sposób autorka poprowadzi kontynuację losów Akosa i Cyry, jak rozwinie to zaskakujące zakończenie i czy pokaże coś nowego. Z niecierpliwością czekałam na egzemplarz i od razu zabrałam się za czytanie. Czy Spętani przeznaczeniem to kontynuacja równie dobra co pierwszy tom?

Nie będę się rozpisywać i przejdę od razu do rzeczy. Podoba mi się sposób, w jaki autorka pokierowała fabułą w kontynuacji Naznaczonych śmiercią. Mamy tutaj wiele intryg, w zasadzie jedną wielką intrygę, nie wiadomo komu ufać, kogo się wystrzegać, kto jest sprzymierzeńcem a kto wrogiem. Znalazło się tez miejsce na kilka zaskakujących zwrotów akcji, które mnie zszokowały, bo nie byłam przygotowana na takie rewelacje. W tej części to nie jest jedynie walka pomiędzy Shotet i Thuvhe, dwoma wrogimi państwami, wzajemnie obrzucającymi się odpowiedzialnością za obecną sytuację polityczną pomiędzy nimi. Do gry wchodzą kolejni gracze, którzy pragną jedynie zdobyć dla siebie więcej władzy i dóbr. Podobnie jak w pierwszym tomie, tak i tutaj książka jest maksymalnie wypełniona intrygami, walkami, podróżami, a także poszukiwaniem swojego ja.

Podoba mi się też sposób dalszej kreacji bohaterów, od pierwszego spotkania, na początku pierwszego tomu, przeszli oni wielką zmianę. Cyra dalej pozostaje silną, inteligentną i twardą kobietą, która walczy o to, na czym jej zależy. Akos także się zmienił, choć wie, że od przeznaczenia nie można uciec, stara się przechylić szalę zwycięstwa na ich stronę. W recenzji pierwszego tomu wspomniałam, że gdy los podarował Cyrze przyjaciela, stała się ona nie do zatrzymania i dalej podtrzymuję to zdanie, z tą różnicą, że Cyra zyskała przyjaciółkę, która ją wspiera za wszelką cenę. Autorce udało się rozwinąć głównych bohaterów tej serii, ale także pozwoliła nam poznać bliżej bohaterów drugoplanowych, którzy mają naprawdę olbrzymie znaczenie w całej tej historii.

Spętani przeznaczeniem to bardzo udana kontynuacja Naznaczonych śmiercią. Miłość, przyjaźń, rodzina, intrygi, wojna i przeznaczenie — wszystko to znajdziecie w tej książce. Dodajmy do tego lekki i bardzo plastyczny styl Veronici Roth i mamy świetną powieść fantastyczną, która spodoba się nie tylko młodzieży. Polecam!


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Jaguar.
Agata Czykierda-Grabowska - Adam

Agata Czykierda-Grabowska - Adam

Data wydania: 18.07.2018
Wydawnictwo OMG Books
Liczba stron: 440



Adam nie zaznał w życiu szczęścia. Po trudnym dzieciństwie i tragicznej śmierci matki trafił do domu tymczasowego, żeby doczekać osiemnastych urodzin. Później miał być zdany sam na siebie, sam stawiać czoła swoim lękom, koszmarom i niebezpieczeństwu, od którego nikt nie mógł go uchronić. 

Nie spodziewał się, że los postawi na jego drodze dziewczynę o zielonych oczach i wielkim sercu, które czuje zbyt mocno. Nie wiedział, że ona także skrywa bolesną tajemnicę, której dotychczas nikomu nie wyjawiła. Nie mógł przewidzieć, że zrodzi się między nimi miłość – czysta i młodzieńcza, ale też namiętna i obezwładniająca. 
Miłość, która uratuje ich na tysiąc różnych sposobów.




O tej książce było i wciąż jest naprawdę głośno w blogosferze. Wszyscy pokazywali tę cudowną okładkę, zachwalali treść, a ja nie mogłam się doczekać, aż dotrze ona do mnie do UK. Przez cały czas zastanawiałam się, czy te zachwyty to nie przesada, czy Adam to faktycznie najlepsza książka w dorobku Agaty Czykierdy-Grabowskiej. Gdy tylko zaczęłam czytać, wszelkie wątpliwości się rozpłynęły.




Adam to książka, o której można pisać bez końca i tak właśnie zrobiłam przy pierwszym podejściu do tej recenzji. Jednak gdy ją przeczytałam, to stwierdziłam, że wszystko tam jest nie tak, pojawiły się spojlery i za bardzo skupiłam się na warsztacie pisarskim autorki i po drodze zgubiłam to, co jest sednem tej powieści — emocje. Pisząc tę wersję, skupiłam się, więc na tym, co Agata próbuje nam przez nią przekazać, skupiłam się na moich wrażeniach po lekturze i moich uczuciach podczas jej czytania. Mam nadzieję, że ten wpis zachęci Was do sięgnięcia po najnowszą powieści Agaty Czykierdy-Grabowskiej.

Głównym tematem poruszanym w tej powieści jest przemoc wobec dzieci — ta fizyczna, jak i psychiczna, autorka pokazuje, jak destrukcyjny wpływ ma na psychikę młodych ludzi i ich późniejsze życie. Wszystkie dotychczasowe książki Agaty były bardzo lekkie, choć miały drugie dno i mnóstwo emocji, to nie mogą się równać z Adamem. W tej powieści Agata uderza w czytelnika z pełną siłą, zarzucając go olbrzymim bólem, niewypowiedzianym cierpieniem i strachem o kolejny dzień. 

Autorka nie bawi się w pół środki, zderzyła ze sobą światy dwojga młodych ludzi, którzy, choć różni mają ze sobą wiele wspólnego. Oboje widzieli w życiu wiele, jednak starają się żyć, pomimo tego, że są niedostrzegani przez swoje otoczenie, sami na swoich barkach dźwigają ciężar doświadczeń i uczuć, z którymi muszą się mierzyć. Adam to młody chłopak, z którym życie obeszło się nad wyraz brutalnie, na ostatniej prostej do pełnoletności trafił do domu tymczasowego i tam spotkał JĄ. Ona, żyjąca w domu, w którym jest dodatkiem do pięknego i sztucznego obrazu, po pojawieniu się Adama zaczyna żyć i czuć. Stopniowe zaufanie, sympatia i w końcu nieśmiała miłość rodzi się pomiędzy tymi bohaterami. Jednak ta powieść to nie bajka, nie ma w niej miejsca na, żyli długo i szczęśliwie...

Agata Czykierda-Grabowska sięgnęła po bardzo trudne wątki — rodziny zastępcze, molestowanie, przemoc, brak rodzicielskiej miłości i poczucie zagubienia, obok których ciężko przejść obojętnie. Czytając tę książkę, wiele razy miałam ochotę wykrzyczeć — NIE! TAK NIE MOŻNA! — to dowód na to, że Agacie udało się stworzyć świetną, poruszającą i do bólu prawdziwą powieść. Życie nastolatków przeplata się z pięknymi baśniami, które opowiadają inną, pouczającą historię, a obie łączą się w całość, od której nie można się oderwać. 

Adam to książka, która poruszyła wszystkie wrażliwe struny w moim sercu, Agacie udało się stworzyć powieść, od której nie potrafiłam i nie chciałam się oderwać. Autorka bardzo wysoko podniosła sobie poprzeczkę i nie mogę się doczekać kolejnych jej książek. Bardzo gorąco polecam!





Grafiki z cytatami pochodzą od Oli z bloga Kulturalna arena, dzięki za możliwość udostępnienia ich u siebie. <3 


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu OMG Books.
W. BRUCE CAMERON - Był sobie szczeniak. Ellie

W. BRUCE CAMERON - Był sobie szczeniak. Ellie

Data wydania: 23.05.2018
Wydawnictwo Kobiece
Liczba stron: 224


Seria „Był sobie szczeniak” to opowiedziane na nowo i ilustrowane historie psiaków, znanych z książki „Był sobie pies”.

Ellie to bardzo mądra suczka, z bardzo odpowiedzialnym zadaniem. Od szczeniaka była trenowana na psa ratownika i potrafi teraz odszukać zagubione w lesie dziecko albo wskazać zasypanego przez gruzy człowieka. Ta psina ma nosa! Znajduje ludzi. Ratuje ich. To jej misja.
Jednak Ellie ma też bardzo ważne zadanie w domu. Jej opiekunowie — Jakob, który stracił żonę i bardzo samotna Maya — również są zagubieni. Jednak w zupełnie inny sposób niż ktoś, kto chciał sprawdzić, co jest po drugiej stronie placu zabaw. Teraz Ellie musi wykorzystać wszystkie swoje sztuczki, aby dotrzeć do swoich opiekunów i ich uratować.
Historia Ellie to piękna opowieść dla młodych miłośników zwierząt, a urocze czarno-białe ilustracje, sprawiają, że jej przygody ożywiają na Twoich oczach!




Przepiękna historia! Nie sądziłam, że spodoba mi się ona tak bardzo. Nie będę się o niej rozpisywać, napiszę naprawdę krótko o moich wrażeniach po lekturze.


Główną bohaterką, a zarazem naszą przewodniczką i narratorką jest Ellie — cudowna, mądra suczka, która zostaje ratownikiem. Ellie nie zawsze rozumie zachowania ludzi, ale instynktownie chce im pomagać. Jej pierwszym opiekunek jest Jakob, który ciągle jest przygnębiony, jednak psiakiem opiekuje się rewelacyjnie, szkoląc ją i nagradzając postępy. Jej drugą opiekunką jest Maya — samotna kobieta, która nie do końca potrafi się odnaleźć jako opiekun-partner psa ratownika. Ellie po kolei prowadzi nas przez kolejne etapy swojego życia, szkolenia i pracy, pokazując, jak ważne zadania spoczywają na psie ratowniku.

Na przeczytanie takich książek jak ta, nigdy nie jest się zbyt „starym” czy dojrzałym. To pełna ciepła i miłości historia, która ukazuje sposób, w jaki kochają zwierzęta. Świat widziany oczami psa jest zaskakujący, pozwala ujrzeć to, co przeoczamy na co dzień. Praca psa ratownika została przekazana w rzeczowy, ale przystępny sposób, a na samym końcu książki są podane miejsca, gdzie można znaleźć więcej informacji o pracy psów ratowników. Książka napisana jest bardzo lekko, czyta się ją niesamowicie szybko i przyjemnie. Autor oddał mnóstwo emocji poprzez tę książkę, są momenty śmiechu i wzruszenia, aż nie chcę się jej odkładać. Zakochałam się w tej historii, zakochałam się w Ellie. Naprawdę gorąco polecam.




Za książkę serdecznie dziękuję Księgarni Dadada.pl
Kylie Scott - Stage dive. Lead

Kylie Scott - Stage dive. Lead

Data wydania: 18.07.2018
Wydawnictwo Editio Red
Liczba stron: 308


Evelyn i David, Annie i Mal — im już się udało poznać smak miłości. Na tym jednak nie kończą się romanse wstrząsające słynną kapelą rockową Stage Dive. Kolejna historia rozpoczyna się w chwili, gdy Jimmy, główny wokalista zespołu i przy okazji bardzo niegrzeczny chłopiec, wpada w prawdziwe tarapaty. Dotyczą one co prawda przede wszystkim jego wizerunku, niemniej dla grupy problemy Jimmy’ego mogłyby się stać prawdziwą katastrofą. Aby nie dopuścić do najgorszego, zatrudniono Lenę, superprofesjonalną asystentkę, której najważniejszym zadaniem jest pilnowanie wokalisty, by trzymał się z dala od kłopotów...

Lena to chłodna i zdeterminowana realistka. Bardzo się stara, aby przystojny i sławny szef nie zawrócił jej w głowie. Tymczasem Jimmy, który do tej pory zawsze dostawał to, czego chciał, najwyraźniej ma wielką ochotę nieco ocieplić tę zawodową relację... Piękna Lena szybko staje się dla niego kimś wyjątkowo ważnym. Porusza w jego sercu struny, o których nie miał pojęcia. Czy zdoła ją przekonać, aby dała mu szansę?

W trzecim tomie serii Stage Dive znajdziesz to wszystko, za co polubiłaś poprzednie: pieprzne połączenie humoru, romansu i bezpośredniego erotyzmu w rytmie dobrego rocka.


Trzeci tom serii Stage Dive opowiada historię najbardziej zagubionego i gniewnego z członków zespołu. Jimmy przeżył wiele, wpakował się w bagno, które może pociągnąć jego i cały zespół na dno. Postanawia jednak postarać się i zawalczyć a w pomóc ma mu Lena — piękna kobieta o złotym sercu i ciętym języku. Czy z tej wybuchowej mieszanki może wyjść coś dobrego?

Już na wstępie muszę napisać, że według mnie, Lead to najlepsza z dotychczas wydanych w Polsce część serii Stage Dive. Historia Jimmy'ego i Leny nie jest cukierkowa, stopniowo się rozwija, nie ma tutaj mowy o pośpiechu, jak w przypadku Davida i Mala. W tej serii autorka postawiła na autentyczność, nie spieszyła się w rozwijaniu relacji pomiędzy głównymi bohaterami, pozwoliła im się poznać — nam także dała czas na poznanie i polubienie ich. W tej części najbardziej podoba mi się to, w jaki sposób autorka pokazała życie zawodowego muzyka — pokazała, z czym Jimmy musi się zmagać, jakie pokusy na niego czekają, tego właśnie brakło mi w poprzednich częściach, gdzie głównym zmartwieniem były tłumy fanów. W Lead autorka pokazała, że świat nie jest czarno-biały, zestawiła tutaj wiele przeciwieństw, by pokazać, jak mogą się uzupełniać.

Wspomniałam, że autorka zestawiła przeciwieństwa? Tak samo ma się sprawa z bohaterami — Jimmy jest pewny siebie, arogancki, o nic nie dba, Lena jest zdeterminowana, twardo stąpa po ziemi i nie pozwala sobie wejść na głowę. Choć pozornie różnią się od siebie jak ogień i woda, to im lepiej się poznają, tym lepiej widać, że to tylko maska, zbroja, pod którą ukrywają prawdziwe uczucia. Kreacja tych bohaterów wyszła autorce fenomenalnie, nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale musicie wiedzieć, że początkowo Jimmy traktuje Lenę jak zło konieczne, odzywa się, gdy musi, a gdy już to robi, jest, łagodnie mówiąc, niegrzeczny. Zapewne zdziwi was fakt (mnie zdziwił), że nie ma tutaj ŻADNEJ sceny erotycznej aż do około 220 strony (dokładnie nie podam, bo czytałam na czytniku). W tej części autorka bardzo rozbudowała głównych bohaterów, możemy poznać ich jako pojedyncze jednostki, a nie od razu jako parę, obserwujemy ich wewnętrzną walkę oraz przejście z niechęci do sympatii. I właśnie kiedy pojawia się sympatia, książka ożywa i mamy w niej naprawdę sporą dawkę humoru, przekomarzania się oraz niegrzecznych dialogów.

Lead to najlepsza część serii Stage Dive. To emocjonalny rollercoaster, który nie skupia się na seksie czy ogólnie związku a na Jimmym i Lenie jako osobach, które mają swoje problemy, z którymi starają się walczyć. To książka o trudnej miłości, skomplikowanych relacjach rodzinnych oraz o życiu w świetle fleszy. Gorąco polecam.



Książkę Lead objęłam patronatem medialnym i za tę możliwość dziękuję Wydawnictwu Editio Red.
Damien Boyd - W linii prostej

Damien Boyd - W linii prostej

Data wydania: 17.08.2017
Wydawnictwo Editio Black
Liczba stron: 192


Jake Fayter odpadł od skały i runął w dół z wysokości kilkudziesięciu metrów. Jego śmierć stanowiła zagadkę, której do tej pory nikt nie rozwikłał. Był świetnym wspinaczem, który skrupulatnie planował każdy krok i drobiazgowo rozpracowywał każdą trudniejszą trasę. Należał do tych, którzy przesuwają własne granice. Nie bał się ryzykować własnego życia, aby ratować partnera w krytycznym momencie. Wydawało się, że to po prostu nieszczęśliwy wypadek spowodowany przeoczeniem czy zwykłym błędem...


Komisarz Nick Dixon wiedział jednak, że Jake nigdy by sobie na niego nie pozwolił. Był kiedyś partnerem wspinaczkowym Jake’a, znał jego styl, zawdzięczał mu nawet życie... Kiedy Dixon został poproszony o nieformalny udział w dochodzeniu, nie podejrzewał, w jakie mroczne sprawy przyjdzie mu się zagłębić. W miarę poznawania szczegółów dotyczących życia Jake’a Dixon uświadamia sobie, że ma do czynienia z czymś tajemniczym i groźnym. Gdy zbliży się do odkrycia prawdy, śmiertelnych ofiar zacznie przybywać... Starannie przedstawione tło wydarzeń, realistycznie odmalowana atmosfera i wciągająca narracja powodują, że nie można oderwać się od kart książki!

Sięgnij po pierwszy tom cyklu o komisarzu Dixonie, który na Zachodzie budzi niegasnący entuzjazm u miłośników dobrego kryminału.


Możecie mi nie uwierzyć, jednak był czas, kiedy to głównie kryminały rządziły w mojej biblioteczce. Kiedy przeczytałam opis W linii prostej, wiedziałam, że to coś, co muszę przeczytać, jednak, gdy do mnie dotarła, przestraszyłam się, bo jak w tak niewielkiej książce można zmieścić dobrze skonstruowany i napisany kryminał? Z tymi obawami zaczęłam czytać i... przepadłam.

Głównym bohaterem tej książki jest komisarz Nick Dixon, który staje przed niełatwym zadaniem. Jego dawny przyjaciel i partner wspinaczkowy zmarł na skutek upadku z dużej wysokości. Dixon nie może uwierzyć, że ktoś tak dobry, jak Jake, mógłby popełnić błąd, który przypłacił życiem. Komisarz postanawia nadzorować śledztwo, podważać dowody i szukać poszlak, które mogłyby wyjaśnić okoliczności śmierci jego przyjaciela. Im głębiej kopie, tym więcej zaskakujących rzeczy się dowiaduje i zaczyna się zastanawiać, czy kiedykolwiek znał Jake.

Zaskoczyło mnie to, że w tak niewielkiej książce autor zdołał przybliżyć nam zarówno Dixona, jak i Jake. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach cyklu bliżej poznamy pana komisarza, bo wydaje mi się, że to postać, którą bardzo łatwo polubić, choć skrywa wiele sekretów.

W linii prostej to kryminał, który czyta się niesamowicie szybko, choć pełno w nim słownictwa związanego ze wspinaczką, nie miałam problemu, by zrozumieć, o co chodzi. W książce znajduje się słowniczek wyjaśniający każdą z wykorzystanych nazw i określeń, więc nawet taki laik jak ja, mógł czerpać przyjemność z tej książki. Autor w sprawny sposób łączył i rozwijał wątki, stopniowo odkrywał kolejne elementy układanki, dając możliwość poznania zarówno komisarza Dixona, jak i jego zmarłego przyjaciela. A to wszystko udało się zmieścić na niespełna 200 stronach.

W linii prostej to książka niewielkich rozmiarów skrywająca naprawdę ciekawą historię. Świetny pomysł na fabułę, dobre jej poprowadzenie, zwroty akcji, które dodały tajemniczości oraz intrygujący główny bohater zapewnią wam dobrą rozrywkę. To książka, którą czyta się na raz — błyskawicznie i z przyjemnością. Gorąco polecam!



Za egzemplarz dziękuję Editio Black.
Will Hill - Gdy ogień gaśnie

Will Hill - Gdy ogień gaśnie

Data wydania: 9.05.2018
Wydawnictwo Zielona Sowa
Liczba stron: 520

Ojciec John kontroluje wszystko i wszystkich.
Lubi zasady. Szczególnie tę o nie rozmawianiu z Obcymi. Zna Prawdę. Wie, co jest dobre, a co złe. Ojciec John wie, co nadchodzi…
Jednak Moonbeam zaczyna wątpić. Zaczyna widzieć kłamstwa, które kryją się w słowach Proroka.
A co, jeśli jedynym sposobem, by uwolnić się od ciemności, jest rozniecić ogień?

„Gdy ogień gaśnie” to przejmująca i ekscytująca historia o dążeniu do prawdy i poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące pytania. To opowieść, od której nie sposób się oderwać, emocjonalny rollercoaster, który wiezie czytelnika przez różne stany – od bezradności, poprzez złość i smutek, aż po pełen nadziei spokój.


Wstrząsająca, brutalna i do bólu prawdziwa książka. Nie spodziewałam się tylu emocji, tak realistycznie przedstawionych problemów a przede wszystkim, nie sądziłam, że nastoletnia bohaterka zyska całą moją uwagę i sympatię.

Jak funkcjonują sekty? Co dają ludziom? Czym wyróżnia się przywódca sekty? W jaki sposób udaje mu się manipulować ludźmi, którzy niczym ślepcy podążają za nim i biorą jego słowa za pewnik, za świętość? Odpowiedzi znajdziecie w tej książce.

Główną bohaterką jest Moonbeam — dziewczyna zbyt mądra i spostrzegawcza, by nie zauważać, że jej życie nie wygląda normalnie. Dziewczyna jest zbyt inteligentna, by zignorować zachowania Ojca Johna. Moonbeam nie prosiła się o życie wśród tych ludzi, nie miała prawa głosu w tej sprawie. Autor wykonał naprawdę niesamowitą pracę przy kreacji bohaterów, zwłaszcza Moonbeam, chociaż postaci drugoplanowych nie można pominąć. W rewelacyjny sposób pokazał jej wewnętrzną walkę, pomiędzy tym, co podpowiadała jej intuicja a tym, co zostało jej wpojone przez Ojca Johna. Naprawdę jestem pod wrażeniem realizmu, w jaki zostali pokazani bohaterowie, ich oddanie, wiarę w słowa Ojca Johna, zagubienie, złość, bunt, dezorientację, gdy zostali wyrwani ze świata, który znali przez całe swoje życie.

Autor zdecydował się na przedstawienie tej historii w dwóch czasach — przeszłym i teraźniejszym. Podoba mi się ten podział, zostało to sensownie oznaczone, przeskoki mają miejsce w idealnych momentach, wszystkie fragmenty PRZEDTEM i POTEM łączą się, tworząc spójną całość, która daje pełen obraz życia w sekcie. Całą historię poznajemy z punktu widzenia Moonbeam, to ona jest tutaj narratorką, która wraz z faktami przekazuje nam swoje emocje i odczucia. Naprawdę nie chce nic tutaj zdradzać, bo cokolwiek napiszę więcej o fabule, będzie spojlerem, a chcę, byście poznali tę książkę w taki sam sposób, jak ja to zrobiłam, po kolei odkrywając kolejne fragmenty poruszającej układanki.

Will Hill swoją powieść inspirował na faktach, więc ciągle zadaję sobie pytanie, gdzie jest granica pomiędzy faktami a fikcją? Autor napisał książkę współczesnym, przystępnym językiem, opisując wydarzenia w sposób prosty i obrazowy zarazem. Z niezwykłą łatwością oddał emocje towarzyszące głównej bohaterce, czytając książkę, odczuwałam to, co Moonbeam, widziałam historię jej oczami i tak jak ona, szukałam odpowiedzi na dręczące pytania.

Gdy ogień gaśnie to książka, o której powinno być głośno, to powieść, którą powinni poznać wszyscy, zwłaszcza młodzi ludzie, którzy narażeni są na wpływy osób, które szukają sposoby, by je wykorzystać. To pełna emocji opowieść o wierze, rodzinie, przyjaźni i zagubieniu. Bardzo gorąco polecam!



Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa
L.A.CASEY - BRACIA SLATER. KANE & AIDEEN

L.A.CASEY - BRACIA SLATER. KANE & AIDEEN

Data wydania: 20.04.2018
Wydawnictwo Kobiece
Liczba stron:
Kane: 504
Aideen: 176



Aideen Collins to ognista dziewczyna, która potrafi pokazać postawić na swoim. Dorastała bez matki wśród samych mężczyzn, dlatego od zawsze umiała walczyć o swoje. To jedyna osoba, która umie postawić się Kane’owi Slaterowi i powiedzieć, co tak naprawdę o nim myśli.


Kane Slater to typ szorstkiego faceta, który nie przepada za ludźmi. Nikt go dobrze nie rozumie, a niektórzy się go boją z powodu blizn, które pokrywają jego twarz i ciało. Rozkoszuje się ich strachem i wie, że dzięki temu nikt nie będzie chciał go bliżej poznać.

Chociaż Aideen i Kane nie mogą się ze sobą dogadać, to obydwoje potrzebują się nawzajem, aby przetrwać. Aideen jest jedyną osobą, która mu się przeciwstawia, a on jest jedynym mężczyzną, który zna jej sekrety. Kiedy Kane ciężko choruje, Aideen otocza go opieką. Wkrótce okaże się, że los chce okrutnie z nich zadrwić, gdy z przeszłości powraca najgorszy demon, który go ściga.

Czy Kane znajdzie w sobie tyle siły, aby ochronić najbliższych i pokonać dawne lęki?

Kane pragnie Aideen. Kane bierze to, co chce.


Jeśli zaglądacie na moją stronę, to wiecie, że bardzo lubię braci Slater. Kiedy zabrałam się za ponowne czytanie trzeciego tomu serii, wiedziałam, że będę się świetnie bawić.

Książka zaczyna się dokładnie w momencie, w którym skończyła się Keela, dlatego ważne jest czytanie tej serii od początku. Jakby emocji związanych z sytuacją dziewczyn, to Kane trafia do szpitala i z tej sytuacji wynika niemałe zamieszanie. Zarówno Kane, jak i Aideen muszą odnaleźć się w nowej rzeczywistości, co jak możecie się domyślać, nie będzie łatwe.

To już trzeci tom serii i widać, jak z każdą kolejną książką dojrzewa ta seria wraz z autorką. Emocje i uczucia zostały przedstawione w trochę inny sposób, jednak dalej jest tutaj typowo irlandzki klimat, humor i słownictwo. Wiem, że niektóre z przedstawionych w tej książce zachowań mogą wydawać się dziwne i niedorzeczne, jednak dla mnie, są całkiem normalne. Mogę was też zapewnić, że takie zachowania są typowe dla mieszkańców wysp.

Co do bohaterów, to L.A.Casey tworząc braci Slater, zadbała o różnorodność. Tym razem przyszła kolej na tajemniczego i skrytego Kane'a oraz Aideen, która przez wychowywanie się bez matki, jest bardzo opiekuńcza względem swoich bliskich. Relacja tej dwójki jest dynamiczna, pełna emocji i humoru. Ich przekomarzania, żarty i docinki to moje ulubione fragmenty tych książek.

L.A.Casey zadbała, by także tym razem tajemnicza przeszłość braci wypłynęła i na moment zrobiło się niebezpiecznie. Naprawdę podoba mi się sposób, w jaki autorka poprowadziła historię Kane'a i Aideen, jak ukazała przeszłość Slatera i to, jaki ma ona wpływ na jego obecne życie.

Kane i Aideen to książki dojrzalsze od poprzednich części serii. To powieści pełne uczuć, w których rodzina jest największą wartością. Jeśli szukacie książek zabawnych, z nutką erotycznego napięcia i dreszczykiem niebezpieczeństwa to te książki będą dla was idealne.



Za książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu


Copyright © 2014 My fairy book world , Blogger