Nastoletnia dziewczyna śmiercionośną bronią w rękach okrutnej królowej. || Melinda Salisbury - Córka Zjadaczki Grzechów || Recenzja

Data wydania; 3.06.2015
Wydawnictwo Zielona Sowa


17-letnia Twylla żyje w pałacu. Ale chociaż jest zaręczona z księciem, dziewczyna nie jest zwykłym mieszkańcem dworu. Jest katem.

Będąc wcieleniem bogini, Twylla zabija swoim dotykiem. Każdego miesiąca jest zabierana do więzienia i kładąc rękę na skazańcu, wykonuje egzekucję. Nikt nie pokocha takiej dziewczyny. Nawet książę, którego królewska krew chroni przed skutkami dotyku Twylli, unika jej.

Jednak na dworze pojawia się nowy strażnik – chłopak, który pod uśmiechem ukrywa śmierć. Tylko on, w przeciwieństwie do innych, widzi w Twylli po prostu dziewczynę, nie tylko kata i boginię. Jednak Twylla została przyrzeczona księciu i zdaje sobie sprawę, co czeka tego, kto sprzeciwi się królowej.
Ale zdrada to ostatni problem Twylli. Królowa planuje zniszczyć swoich wrogów. To plan, który wymaga ogromnego poświęcenia. Czy Twylla wykona przeznaczone jej zadanie, by ochronić królestwo? A może porzuci swoje obowiązki w imię niespodziewanej miłości?


Przyznaję od razu, że do przeczytania tej książki skusiła mnie jej okładka. Jednak jej wnętrze jest równie intrygujące co wygląd zewnętrzny.

Twylla a bardzo młodym wieku trafiła na królewski dwór, który wydawał się jej spełnieniem marzeń. Królowa wyrwała ją z biedy i życia, jakiego dla siebie nie chciała oraz zagwarantowała opiekę nad siostrą. Jednak królowa jest zła i przebiegła i życie, jakie zgotowała Twylli, dalekie jest od wyobrażeń dziewczyny. Twylla stała się żywą bronią w rękach okrutnej królowej, która stawia przed dziewczyną coraz trudniejsze zadania. Czy Twylla podporządkuje się Królowej i wykona jej polecenia, czy odważy się zawalczyć o wolność?

Autorka miała bardzo ciekawy pomysł na fabułę, stopniowo ją rozwijała, nie spieszyła się, zadbała o zbudowanie napięcia, powolne odkrywanie sekretów jednocześnie zaskakując bohaterami i ich ewolucją. Początek książki jest nieśpieszny, jakby wszystkie wydarzenia działy się poza bohaterami, którzy zachowują się tak, jakby te zdarzenia ich nie dotykały. Im dalej w książkę, tym bardziej dociera do nich to, co się dzieje wokół. Zaczynają zadawać pytania, rozważają opcje, przyglądają się ludziom wokół. Melinda Salisbury sprytnie zaplanowała rolę dla swoich bohaterów — do końca nie wiadomo kto poza Królową jest w tej książce złoczyńcą. To właśnie ta świetnie rozegrana intryga tak bardzo spodobała mi się w tej książce. Wątek miłosny stanowi ważną rolę w całej fabule, jednak jest on bardzo delikatny, nie przyćmiewa pozostałych wątków. Mam jednak pewien problem z tą książką — bardzo ciężko się ją czytało — nie mam pojęcia dlaczego, bo naprawdę mi się podobała, jednak nie mogłam płynnie przez nią przejść. Autorka w ciekawy sposób zakończyła te książkę, zostawiła otwarte wątki, tak, by zachęcić do sięgnięcia po kontynuację. 

Córka Zjadaczki Grzechów to naprawdę dobra, wielowątkowa powieść. Choć książkę czytało się ciężko, to odbieram ją pozytywnie. Świetna fabuła, rewelacyjnie uknuta przez autorkę intryga oraz niejednoznaczni bohaterowie. Gorąco polecam!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa.



1 komentarz:

  1. Chętnie przeczytam tę książkę, może mi się spodobać. ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 My fairy book world , Blogger