Czytam w oryginale || Rachel Van Dyken - Eulogy

Czytam w oryginale || Rachel Van Dyken - Eulogy



All is lost.
All.
I don't recognize myself in the mirror anymore.
My thoughts are filled with hatred and dripping with rage.
I've lost my soul.
She took it to the depths of Hell with her and haunts me with images of what could have been.
Sixty lives are mine to take.
Sixty lives stand in the way of my vengeance.
Sixty lives plus one more.
Mine.
When the last drop of blood falls — mine will be spilled.
Only one person stands in the way.
She doesn't realize I'll kill her too.
I don't own a heart.
And even if I did — I wouldn't fall prey to its lies again.
I am Chase Abandonato.
Heir to a legacy of betrayal.
And I will kill them all.
Even if it means pointing the gun at myself.
A life for a life.
A soul for a soul.
Now I lay me down to sleep… I pray the Lord my soul to keep.
Blood in. No out.


Dziewiąty tom z serii Eagle Elite. Wydawać by się mogło, że Rachel Van Dyken nie może wymyślić nic nowego, jednak udało jej się. Ta książka jest jeszcze mroczniejsza i seksowniejsza od poprzednich. 


Eulogy opowiada historię mojego ulubionego bohatera z tej serii — Chase Abandonato zmienił się na przestrzeni tych książek, z młodego, uroczego i kochającego chłopca w twardego, seksownego i niebezpiecznego mężczyznę. Chase nie zawaha się w swojej zemście — gotowy jest wystrzelać całą rodzinę, jednego po drugim, byleby znaleźć ukojenie w zemście. Jednak ma rodzinę, która stara się utrzymać go w ryzach, byleby tylko nie skończył martwy. Nixon i Trace robią, co mogą, jednak Chase stał się niespokojnym duchem i nawet niegdyś najbliższe mu osoby nie mogą na niego wpłynąć... Los stawia na jego drodze bardzo tajemniczą kobietę, która miota się pomiędzy uczuciem do niego a strachem przed życiem, jakie prowadzi. Czy przyniesie mu ona spokój, czy ściągnie na niego śmierć?


Eagle Elite to według mnie jedna z lepszych serii romansów w mafijnych klimatach. Rachel Van Dyken w bardzo ciekawy sposób wprowadza czytelnika do wydarzeń, które zaplanowała, a tym razem od razu rzuca na głęboką wodę i zmusza do konfrontacji z rozwścieczonym Chasem. Czytając poprzednie części tej serii, zdążyłam poznać i polubić bohaterów, więc trudno mi ocenić tutaj ich kreację. Dziewiąty tom serii przyniósł trochę niespodzianek, jednak największą było to, jak zmienił się Chase. Początkowo może się wydawać, że się zatracił, jednak jak tylko wkracza do kuchni i zaczyna swoją magię, wiedziałam, że nie może być aż tak źle. Co do rozwoju akcji — dzieje się, oj dużo się dzieje — nie jestem ani trochę rozczarowana wydarzeniami, o jakich mogłam poczytać. Choć książkę tę można zaliczyć do "grubasków" - 448 stron tekstu — to chciałabym przeczytać jeszcze więcej — seria Eagle Elite uzależnia.


Eulogy to świetna dziewiąta część serii Eagle Elite. Rachel Van Dyken trzyma poziom, dostarcza wielu emocji, pokazuje jednego z głównych bohaterów tej serii zupełnie z innej strony, którą fajnie było poznać. Jeśli czytacie po angielsku, to gorąco polecam całą serię. Mam nadzieję, że pojawią się one w końcu na polskim rynku wydawniczym. 


Marissa Meyer - Cinder

Marissa Meyer - Cinder

Data wydania: 22.11.2018
Wydawnictwo Papierowy Księżyc

Pierwszy tom Sagi Księżycowej.


Ulice Nowego Pekinu zapełniają ludzie i androidy. Szaleje śmiertelna zaraza. Bezlitośni księżycowi ludzie patrzą z kosmosu, czekając na swoją okazję. Nikt nie wie, że los ziemi spoczywa w rękach jednej dziewczyny…

Cinder, utalentowana mechanik, jest cyborgiem. Tym samym należy do obywateli drugiej kategorii. Jej przeszłość to tajemnica. Macocha jej nienawidzi i wini ją za chorobę przyrodniej siostry. Ale kiedy jej życie splątuje się z życiem przystojnego księcia Kaia, Cinder nagle wpada w sam środek międzygalaktycznej wojny i doświadcza zakazanego zauroczenia. Rozdarta pomiędzy obowiązkiem a pragnieniem wolności, lojalnością a zdradą, musi odkryć prawdę o swojej przeszłości, by uratować przyszłość świata.

źródło opisu



Ta książka mnie oczarowała. Od pierwszych zdań zostałam wciągnięta do świata ludzi i androidów. Kompletnie się nie spodziewałam, że ta wersja opowieści o Kopciuszku tak mi się spodoba.

Cinder jest najzdolniejszym mechanikiem w Nowym Pekinie, jako cyborg stanowi obywatela gorszej kategorii, a jej życie należy do jej macochy. Cinder nie zna swojej przeszłości, nie wie, w jakich okolicznościach stała się cyborgiem. Nowy Pekin gnębi choroba, której przyczyna a tym samym lekarstwo na nią nie są znane. Gdy siostra Cinder zachorowała, macocha wini za to Cinder i zrobi wszystko, by jeszcze bardziej uprzykrzyć dziewczynie życie. Jasnym punktem w jej życiu staje się książę Kai, za którego sprawą wpada w sam środek międzygalaktycznej wojny. Kluczem do pokoju jest nieznana przeszłość Cinder, czy dziewczyna rozwiąże zagadkę i uratuje świat?

Jestem pod wrażeniem świata wykreowanego w tej powieści. Myślę, że mogę powiedzieć, że to alternatywna przyszłość, w której życie ludzkie ratowane jest dzięki technologii, która zmienia ich w cyborgi. Autorka w bardzo ciekawy sposób opisała ten świat, nie zdradzając przy tym wydarzeń z przeszłości oraz tych, które wydarzą się w kolejnych tomach.

Kolejną rzeczą na plus w tej książce jest kreacja postaci — mamy tu bardzo zróżnicowanych bohaterów, którzy wzorowani są na tych z Kopciuszka. Mamy więc macochę — wredną i bezwzględną osobę, przyrodnie siostry, Cinder — Kopciuszek, Kai — książę. Każda z tych postaci ma wyjątkowy charakter, niektóre z nich bardzo łatwo polubić, inne szybko trafiają na listę "złych".

Marissa Meyer pisze lekko i przyjemnie, książka wciąga od pierwszych zdań i trzyma w napięciu do samego końca. Skoro mowa o zakończeniu, drugi tom powinien ukazać się zaraz po pierwszym, ponieważ jestem bardzo ciekawa, jak potoczą się dalsze losy Cinder.

Cinder to książka bazująca na znanej wszystkim baśni o Kopciuszku, jednak Marissa Meyer tchnęła w nią nowe życie. Cyborg i książę, biedna dziewczyna bez przeszłości i przyszły władca — to uczucie z góry skazane było na porażkę, jednak tutaj toczy się gra o stawkę większą niż miłość.
Rewelacyjna historia, którą polecam każdemu bez względu na wiek.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Papierowy Księżyc.


Książeczki do poduszeczki || Magdalena Witkiewicz - Lilka i spółka & Lilka i wielka afera

Książeczki do poduszeczki || Magdalena Witkiewicz - Lilka i spółka & Lilka i wielka afera



LILKA I SPÓŁKA

Wakacyjne przygody Lilki, czyli Mikołajka w spódnicy. Lilka, Wika i Matewka spędzają wakacje w Jastarni u ciotki Jadźki. A ciotka, jak to ciotka, oprócz pypcia na nosie ma swoje zasady:) - sprzątanie, sprzątanie, sprzątanie, a słodycze tylko w sobotę. Które dziecko to wytrzyma? Dzieciaki obmyślają sprytne plany, jak wyrwać się z Jastarni. Tym bardziej, że pogoda nie dopisuje, a do ciotki przyjeżdża „Pan Mądraliński", czyli Wojtuś. Niestety wkrótce okaże się, że znienawidzona ciotka i przemądrzały Wojtuś, to najmniejszy problem Lilki i spółki.....

LILKA I WIELKA AFERA

Druga część niesamowitych i zabawnych przygód Lilki. Czy tym razem wymarzone wakacje nad jeziorem u ciotki Franki będą beztroskie? Wszystko wskazuje na to, że tak... dopóki nie pojawią się tajemniczy poważni panowie w garniturach i równie podejrzany Johnny...





Dacie wiarę, że to było moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Witkiewicz? Pierwszą rzeczą, o której muszę wspomnieć, jest cudowne opakowanie, w którym książki zostały do nas dostarczone. Wybaczcie jakość zdjęci, ale dziewczynki nie mogły się doczekać, aż otworzą paczkę i musiałam szybko pstryknąć, bo chwilę później byłoby już za późno.




Pierwszą myślą, jaka mi się nasunęła po przeczytaniu tych książeczek, było to, że widać, że napisała je osoba mająca własne dzieci. Tylko rodzic jest w stanie pojąć jaką wielką tragedią są słodkości dostępne tylko raz w tygodniu.

Książeczki czytałyśmy sobie we trzy — ja, siedmioletnia Emilka oraz prawie pięcioletnia Karolina — panienki w wieku zbliżonym do książkowej Lilki. I o ile pierwszy tom przygód tej niesfornej spółki przeczytałyśmy bardzo szybko, to podejście do drugiego tomu zabrało nam trochę czasu — dziewczynkom nie spodobało się czytanie o wakacjach w środku zimy!

Obie książeczki opowiadają o przygodach tytułowej Lilki i jej rodzeństwa, którzy podczas wakacji zostają wysłani do ciotki, gdyż pracujący rodzice nie mieli możliwości, by się nimi zająć. Dzieciaki mają wybujałą wyobraźnię, uwielbiają książki i kłopoty. W pierwszej książeczce, ku niezadowoleniu dzieciaków, wakacje spędzają u ciotki Jadźki, która jest dla nich uosobieniem wiedźmy i wszystkiego, co najgorsze. Buntują się, konspirują, aż w końcu wpadają na diabelski plan jak się z tych wakacji u ciotki wymiksować. Oczywiście nic nie idzie po ich myśli, a czytelnik ma się z czego pośmiać. Druga książeczka — to wakacje u ciotki Franki — anioł nie kobieta, jezioro tuż pod nosem, słodkości na zawołanie i kolejna afera! Lilce, Wiki i Matewce włączy się instynkt detektywa!

Jestem naprawdę pod wrażeniem pióra Magdaleny Witkiewicz, rzadko kiedy trafiają się książki dla dzieci, przy których ja, dorosła kobieta mam mnóstwo frajdy. Przygody tej szalonej spółki przypomniały mi czasy mojego dzieciństwa, kiedy nie było social mediów, a czas spędzony z kolegami na bieganiu, skradaniu, kopaniu w piłkę był najlepszą rzeczą na świecie. Autorka stworzyła bardzo fajnych, wesołych bohaterów, którzy swoją wyobraźnią i pomysłami mogliby spokojnie obdarzyć kilkoro dzieci. Komiczne sytuacje, w które się pakowali, fundowały nam mnóstwo śmiechu.

Lilka i spółka oraz Lilka i wielka afera to książki, które można czytać bez ograniczeń wiekowych. To wesołe, ciekawe książki, które zapewnią rozrywkę tym małym i dużym molom książkowym. Książeczki zawierają czarno białe ilustracje wykonane przez Joannę Zagner-Kołat, które umilają czas młodszym czytelnikom. Jeśli szukacie fajnych książek dla dzieci, to gorąco polecam wam te dwie niepozorne książeczki.
Alexandra Duncan - Ocalona & Głęboka Próżnia || Recenzja

Alexandra Duncan - Ocalona & Głęboka Próżnia || Recenzja


Ocalona
Data wydania; 31.01.2013
Wydawnictwo YA!

Z powodu zmian klimatycznych znaczne obszary na powierzchni Ziemi zostały zniszczone. Załoga statku kosmicznego „Parastrata” jest jak plemię żyjące w kosmosie. Zasady religijne są obowiązującym prawem: mężczyźni dowodzą, kobiety nie mogą zabierać głosu, wielożeństwo jest normą, karą za złamania reguł jest śmierć. Według obowiązujących wierzeń Ziemia jest miejscem przeklętym, nieczystym, zabijającym duszę – tylko mężczyźni są dość silni, by móc ją odwiedzać. 
Szesnastoletnia Ava – córka kapitana „Parastraty” – nigdy nie była w pełni akceptowana przez pozostałych członków załogi. Jej dziadek był mieszkańcem Ziemi, matka zmarła, gdy dziewczyna miała kilka lat; niektórzy uważają, że ciąży na niej klątwa. Kiedy Ava zakochuje się i łamie obowiązujące zasady, musi opuścić pokład. Wyrusza w niebezpieczną, pełną przygód podróż. Czy nauczy się żyć w nowym świecie? Czy kiedykolwiek wróci do domu?


Głęboka Próżnia
Data wydania: 2.11.2017
Wydawnictwo YA!

Miyole, dziewczyna, która opiekowała się Ava, bohaterki książki Ocalona sama realizuje teraz swoje marzenie o byciu asystentką na statku badawczym. Jeśli dobrze wszystko rozegra, to w niedalekiej przyszłości będzie mogła prowadzić własne badania i eksperymenty.

Jednak los postawi na drodze Miyole Cassię – dziewczynę uratowaną z małego statku zaatakowanego przez piracką jednostkę. Razem z dopiero co poznaną dziewczyną uda się w pełną niebezpieczeństw podróż w poszukiwaniu porwanego brata Cassi. W wyprawie życia będzie im towarzyszył – początkowo niechętnie – młody pilot Rubio. Podczas podróży Miyole nie tylko podda się urokowi Cassii ale także zrozumie, że statek badawczy, na którym tak chciała pracować skrywa wiele mrocznych tajemnic…


W związku z tym, że zdecydowałam się na wspólny wpis o obu tych książkach, nie będę przybliżać wydarzeń, które miały w nich miejsce. Autorka miała bardzo ciekawy pomysł na fabułę, w Ocalonej pojawiły się pewne dziury i niedociągnięcia, jednak jeśli chodzi o Głęboką Próżnię, to według mnie cała fabuła została dobrze przemyślana i opisana.

Jeśli chodzi o kreację bohaterów to w bardzo wyraźny sposób mamy zaznaczony podział na pozytywnych i negatywnych. Pozytywnymi są oczywiście Ava (Ocalona) oraz Miyole (Głęboka Próżnia), które przeciwstawiają się systemowi i panującymi hierarchią i ruszają w podróż, słuchając swojego serca. Do pozytywnych bohaterów zaliczamy także osoby pomagające obu dziewczynom - Perpetua i Rashid (Ocalona) oraz Cassie i Rubio (Głęboka Próżnia). Łatwo zobaczyć pewną stałą, prawda? Kreacja głównych bohaterów jest oszczędna, jednak wystarczająca, naprawdę łatwo ich polubić, mimo irytujących zachowań. Jeśli chodzi o postaci drugoplanowe, to są one jedynie delikatnie zaznaczone, mają mały wpływ na przebieg fabuły.

Alexandra Duncan pisze bardzo barwnie, pięknie opisuje wszechświat i miejsca, które otaczają bohaterów. Zachowała idealną, według mnie, równowagę pomiędzy opisami a dialogami, dzięki czemu książkę czytało się bardzo szybko i ciężko było ją odłożyć.

Ocalona i Głęboka Próżnia, choć stanowią serię, to można je czytać jako samodzielne powieści. Obie książki są naprawdę ciekawymi propozycjami z literatury fantastycznej. Alexandra Duncan wykreowała interesujące główne bohaterki, które szukają swojego miejsca we wszechświecie, jednocześnie nie godząc się z ogólnie przyjętymi zasadami. Zarówno Ocalona, jak i Głęboka Próżnia to świetne książki opowiadające o sile miłości i przyjaźni, ale także o odwadze, jaka kryje się w młodych dziewczynach. Naprawdę gorąco polecam!



Za egzemplarze do recenzji dziękuję Wydawnictwo YA!
Perfekcja to iluzja napędzana kompleksami || Alison G. Bailey - Present Perfect || Recenzja patronacka

Perfekcja to iluzja napędzana kompleksami || Alison G. Bailey - Present Perfect || Recenzja patronacka

Data wydania: 22.02
Wydawnictwo NieZwykłe


Amanda Kelly chciała być doskonała. Próbowała kontrolować swoje życie. Zatraciła się w obsesyjnym dążeniu do perfekcji oraz poczuciu własnej bezwartościowości. I tylko jedną rzecz uznawała za doskonałą – więź, która łączyła ją z najlepszym przyjacielem, Noahem.

W życiu bohaterki wszystko toczyło się zgodnie z planem, aż do momentu, kiedy pewnego dnia wstała z łóżka i coś sobie uświadomiła. Kochała Noaha. Nie tylko jako przyjaciela.
Nie potrafiła opanować uczuć, które w niej wywoływał. Mógł obdarzyć ją dozgonnym szczęściem, ale przy tym mógł także ją zniszczyć. Był doskonałością, jakiej Amanda od zawsze pragnęła. A jednak nie dopuszczała do siebie myśli o byciu z nim razem.
I w tym właśnie momencie świat Amandy zaczyna się walić. Nieprzewidywane sytuacje przejmują nad nią kontrolę; zmuszają, by zrezygnowała z marzeń. Bohaterka musi się nauczyć, że człowiek nie jest w stanie przejąć kontroli nad sytuacjami, które napotyka na swojej drodze. Może jednak kontrolować, jak na nie zareaguje. Czy zdoła to zrozumieć nim będzie za późno? Czy uda jej się uratować swoją przyjaźń?




Przyjaciel to ktoś, kto zna piosenkę, która gra Ci w sercu. 
I śpiewa ją, gdy ty zapomnisz słów.


Present perfect to książka, która nie jest zwykłą historią młodzieńczej miłości. To piękna, łamiąca serca opowieść o przyjaźni i braterstwie dusz.


Amanda Kelly od zawsze żyła w cieniu swojej perfekcyjnej siostry, nic co zrobiła, nie było wystarczająco dobre. Jedyną perfekcyjną rzeczą w jej życiu była przyjaźń z Noahem, przynajmniej do czasu, aż Amanda zrozumiała, że czuje do niego coś więcej niż przyjacielską sympatię. Wpajane od zawsze słowa przejmują kontrolę nad jej życiem, nie pozwalają zaryzykować i rujnują jej przyjaźń z jedyną osobą, która nigdy nie uważała jej za niewystarczającą. Amanda dostaje trudną szkołę życia i tylko od niej zależy, jak zareaguje i czy spróbuje naprawić swoje błędy.

Autorka w swojej książce porusza temat braku niepewności siebie, dążenia do nieosiągalnej doskonałości i prawdziwej przyjaźni, jednak nie tylko te, są inne, o których nie będę Wam pisać, by nic nie zaspojlerować. W książce możemy poczytać o typowych młodzieńczych rozterkach, problemach, ale i momentach szczęścia i radości. Jednak pod tą powłoczką zwyczajnej opowieści dla młodzieży kryje się dużo więcej, a przekonujemy się o tym z każdym kolejnym rozdziałem.

Amanda to bohaterka, którą przez większość czasu chciałam potrząsnąć, wykrzyczeć jej, żeby otworzyła oczy i się ogarnęła. Z drugiej strony jednak rozumiałam jej zachowanie, które było takie, a nie inne przez życie w cieniu siostry. Noah to chłopak, na jakiego zasługuje każda dziewczyna — można powiedzieć, że ideał, gdyby nie kilka jego zachowań. Wokół tej dwójki kręci się cała fabuła, jednak postaci drugoplanowe są dobrze nakreślone i mają wpływ na przebieg wydarzeń. Moją ulubioną postacią drugoplanową jest pewien bohater, którego poznajemy w drugiej części książki — nie zdradzę nic więcej — będziecie wiedzieć, kogo mam na myśli, jak tylko przeczytacie książkę.

Alison G. Bailey pisze bardzo lekko, bardzo sprawnie manipulując uczuciami czytelnika, wplątując swoich bohaterów w coraz to większe i bardziej poważne kłopoty. Autorka naprawdę dobrze rozplanowała fabułę, wiedziała jak pokierować bohaterami, by wszystko wypadło realistycznie. Świetne dialogi i zachowana równowaga pomiędzy nimi a opisami, dzięki czemu książkę czytało się błyskawicznie.

Present Perfect to kolejna świetna książka od Wydawnictwa NieZwykłego. To niezwykła opowieść o braterstwie dusz, przyjaźni ponad wszystko oraz miłości, która może zarówno budować, jak i niszczyć. Present Perfect to cudowna, łamiąca serce książka, którą pokochałam i gorąco Wam polecam.



Książkę Present Perfect objęłam patronatem medialnym i za tę możliwość dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu.


Wywiad z Igą Wiśniewską

Wywiad z Igą Wiśniewską

Iga Wiśniewska - ur. 1994, pochodzi z Kielc. Miłośniczka kultury rosyjskiej i wysokich temperatur. Lubi mocniejsze brzmienie i książki, w których na końcu wszyscy giną. Wbrew pozorom nie uśmierciła jeszcze zbyt wielu swoich bohaterów, ale wszystko przed nią. Debiutowała w 2013 roku książką pt. Nocny motyl. Na swoim koncie ma też takie pozycje, jak Pięć minut, Gwiazda Wschodu, Przeklęta czy Urodzeni, by przegrać.






Opowiedz, proszę, coś o sobie. Kim jesteś, czym się zajmujesz, jakie są Twoje zainteresowania? 

Jestem całkiem zwyczajną osobą, kończę studia, chodzę do pracy, a większość wolnego czasu poświęcam książkom: czytam, recenzuję, tłumaczę, redaguję. Co do pisania, aktualnie skupiam się na pracy magisterskiej. 


Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z pisaniem? 

Po maturze miałam najdłuższe wakacje w życiu i strasznie się nudziłam, więc postanowiłam, że zrobię coś produktywnego i napiszę książkę. Wiem, niezbyt porywający początek, ale tak to się właśnie zaczęło. 


Twoje książki są bardzo zróżnicowane i nie da się ich przypisać do jednego gatunku. Skąd czerpiesz pomysły? 

Z życia, przeczytanych książek, obejrzanych filmów. Wszystko może się okazać inspiracją. 


Którą z Twoich książek pisało Ci się najlepiej? Przy której miałaś najmniejsze problemy? 

Z żadną się jakoś szczególnie nie męczyłam, ale najlepiej pisało mi się chyba pierwsze książki, kiedy miałam głowę pełną pomysłów, czekających, aż przeleję je na papier. 


Czy bohaterowie Twoich książek są podobni do Ciebie lub twoich bliskich? 

W jakimś stopniu pewnie tak, ale na pewno nikt z mojego otoczenia nie stwierdziłby po przeczytaniu któreś z moich książek: „O, to o mnie”, bo staram się nie pisać ani o sobie, ani o swoich bliskich. 


Która z Twoich książek jest Ci najbliższa i dlaczego właśnie ona? 

Ze mną jest tak, że najbliższa jest mi książka, którą pisałam jako ostatnią. Nie wiem, czy inni autorzy to robią, ale ja nie czytam w wolnych chwilach swoich książek, więc w miarę jak mijają kolejne lata od ich napisania, oddalam się od nich. W tym momencie nie potrafiłabym na przykład streścić swojego debiutu. W sumie z Przebudzoną, którą ukazała się w tamtym roku, pewnie też miałabym problem :D 


Kiedy pojawi się Twoja kolejna książka i o czym ona będzie? 

Mam nadzieję, że kolejną książką będzie ostatnia część trylogii o Wolnym Mieście Rades, w której czytelnicy dostaną kolejną porcję przygód Miriam i spółki, ale w tym momencie nie potrafię powiedzieć, kiedy się ona ukaże. 


Ostatnio na rynku pojawiły się dwie książki, których tłumaczeniem się zajmowałaś. Podobała Ci się praca nad nimi? Chciałabyś zajmować się tym częściej? Co sprawia Ci większą frajdę – pisanie własnych książek czy tłumaczenia? 

Tak, podoba mi się tłumaczenie i chciałabym zajmować się tym częściej. Pewnie nie wszyscy by się z tym zgodzili, ale dla mnie tłumaczenie jest równie fajne, jak pisanie własnych książek, choć oczywiście jedno różni się od drugiego i jeśli przekładana książka jest słaba, może to odebrać radość z tłumaczenia. 


Luźno zawiązując do poprzedniego pytania – czy jest szansa, by Twoje książki pojawiły się na zagranicznym rynku? 

Nic mi nie wiadomo o tym, żeby którykolwiek z moich wydawców czynił kroki w tym kierunku, więc na pewno w najbliższym czasie nie zwojuję zagranicznych rynków. Zresztą, najpierw przydałoby się zwojować ten rodzimy ;) 


Jak zachęcisz czytelników do sięgnięcia po Twoje książki? 

Jeśli nie lubicie schematów i nudzą was szczęśliwe zakończenia, weźcie do ręki którąś z moich książek i dajcie się zaskoczyć. 


Masz jakąś radę dla tych, którzy chcieliby wydać książkę? 

Najpierw trzeba ją napisać. Jeśli to już odhaczone, warto dobrze ją zaprezentować wydawcy, sprawić, by ta właśnie propozycja wydawnicza wyróżniała się spośród mnóstwa innych. Jeśli opis książki będzie kiepski, szanse, że osoba zajmująca się propozycjami zajrzy w ogóle do maszynopisu, będą niewielkie. 




Amo Jones - Srebrny Łabędź || Recenzja premierowa

Amo Jones - Srebrny Łabędź || Recenzja premierowa

Data wydania: 16.02.2018
Wydawnictwo Kobiece


Madison Montgomery to typowa dziewczyna z bogatego domu. W życiu nastolatki wszystko się zmienia, kiedy jej matka dopuszcza się zbrodni, a potem popełnia samobójstwo. Wybucha skandal, przez który dziewczyna znajduje się na językach wszystkich. Gdy ojciec Madison ponownie się żeni, zapada decyzja o przeprowadzce, a dziewczyna trafia do prywatnej szkoły. Mogłoby się wydawać, że to jej szansa na nowy start…


Madison przekonuje się, że mury szkoły skrywają straszne tajemnice, a wszystkimi uczniami rządzi grupa dziesięciu niepokornych chłopaków. Elite King’s Club rozsiewa wokół siebie aurę tajemniczości i terroru. Chociaż dziewczyna nie chce wierzyć plotkom na ich temat, zaczyna mieć wątpliwości, kiedy wpada w oko przywódcy elitarnego klubu. Okazuje się, że Bishop zaczął na nią polowanie.

Dlaczego członkowie Elite King’s Club nienawidzą Madison, a mimo to dyskretnie pilnują jej bezpieczeństwa? Co stało się z poprzednią dziewczyną, która związała się z jednym z nich? Dlaczego te wszystkie mroczne tajemnice są tak niebezpiecznie pociągające?


Znacie takie książki, w których widzicie błędy, ale pomimo tego wam się podobają? Takie, które pomimo irytujących bohaterów was intrygują i nie możecie się doczekać kolejnego tomu? Taką książką jest dla mnie Srebrny Łabędź.

Fabuła tej powieści opiera się na micie o Elite King's Club, którzy niejako rządzą miastem, dyktują warunki i decydują o życiu innych. Ta książka jest naprawdę mroczna i brutalna, Elite King's Club nie bawią się w pół środki — autorka naprawdę dobrze poradziła sobie z utrzymaniem tego mrocznego klimatu od początku do samego końca.

Jeśli chodzi o bohaterów to mamy tutaj złych chłopców i zagubioną dziewczynę, która znajduje się w centrum wszystkich wydarzeń. O ile kreacja męskich bohaterów wydaje mi się naprawdę udana, o tyle z Madison mam problem. Ta dziewczyna niemiłosiernie mnie irytowała. Jej postać wpada ze skrajności w skrajność-od cichej, nieśmiałej dziewczyny do odważnej i wulgarnej, poza tym nie zauważała spraw oczywistych, a rozdmuchiwała te mniej ważne. Jednak wspomniałam na początku — pomimo irytującej głównej bohaterki, ta książka mi się podobała.

Amo Jones pisze naprawdę bardzo lekko, udało jej się utrzymać mroczny klimat książki od początku do końca. Gdy wydaje nam się, że zbliżamy się do poznania sedna sprawy, autorka sprawnie omija rozwiązanie, wplątując bohaterów w kolejną niebezpieczną sytuację. Zaplanowane intrygi i skrywane tajemnice dodały tej książce pazura, a sceny seksu rozpaliły zmysły.

Elite King's Club to coś więcej niż legenda miejska — to żywe, chodzące niebezpieczeństwo. Oni ustalają reguły, a wszyscy inni na czele z Madison są nic nieznaczącymi pionkami. Gotowi zagrać w śmiertelnie niebezpieczną grę, której zasady znają tylko Królowie? Srebrny Łabędź to książka, która rozpali wasze zmysły, a uczucie niepokoju nie opuści do samego końca! Gorąco polecam!




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu. 


Nowe wydanie Pułapki uczuć! || Colleen Hoover - Slammed

Nowe wydanie Pułapki uczuć! || Colleen Hoover - Slammed


Data wydania: 14.02.2018
Wydawnictwo YA!

Layken skończyła właśnie osiemnaście lat. Kilka miesięcy wcześniej niespodziewanie straciła ojca. Wraz z kochającą matką i młodszym bratem postanawiają zostawić za sobą przeszłość w Teksasie, by móc rozpocząć nowe życie w Michigan. Sprzedają dom, pakują rodzinne pamiątki i wyruszają na północ. Każde z nich z innymi obawami i planami na przyszłość. Zarówno Layken, jak i Kel nie chcą porzucać szkoły, przyjaciół, ulubionych miejsc. Nie wiedzą, co ich czeka tysiące kilometrów od domu. Prawdziwego domu. Julia, choć też się martwi, stara się dodać otuchy swoim dzieciom i wesprzeć ich w najtrudniejszych chwilach. Po przyjeździe na miejsce okazuje się, że już pierwszy kontakt z sąsiedztwem z naprzeciwka zwiastuje poważne zmiany w rodzinnych relacjach. 
A to dopiero początek niezwykle emocjonalnej, chwilami przezabawnej historii rodzin Cohen i Cooperów, w której nikt nie zdaje sobie sprawy, jak ich członkowie staną się sobie bliscy w obliczu śmiertelnej choroby i codziennych problemów.


Pułapkę uczuć po raz pierwszy czytałam tak dawno temu, że zapomniałam, jak kocham tę historię. Layken i Will to para, której nie sposób nie lubić, a ich przeżycia nie są typowymi dla ludzi w ich wieku.

Muszę zacząć od tego, że uwielbiam nową okładkę tej książki. Wiem, że są różne opinie na jej temat, mnie jednak kupiła, podobnie jak dwie pozostałe.

Layken nie może się pogodzić z przeprowadzką do Michigan, wciąż przeżywa śmierć taty, ale stara się być silna dla mamy i brata. Musiała porzucić swoje życie, zwyczaje i przyjaciół. Jej nastawienie do Michigan zmienia się w momencie, gdy dojeżdżają do nowego domu i poznaje swojego sąsiada — Willa. Ich spotkanie można spokojnie nazwać spotkaniem bratnich dusz, od pierwszego spojrzenia wiedzą, że coś ich do siebie ciągnie i nie potrafią tego zignorować. Jednak ich życie nie jest usłane różami i raz za razem zrzuca im pod nogi przeszkody. Ich uczucie zostaje wystawione na wiele prób...

Ta historia jest naprawdę dobra. Layken i Will to para, której chce się kibicować, trzymamy za nich kciuki, z nimi przeżywamy wzloty i upadki, chociaż tych drugich jest zdecydowanie więcej. Colleen Hoover włożyła w tę książkę ogrom emocji, choć początek wydaje się błahy i pośpieszny, to później autorka udowodniła, że był to celowy zabieg. Ta historia ma piękny i ważny przekaz, bohaterowie wspierają się w najtrudniejszych momentach w życiu.

Bardzo lubię twórczość Colleen Hoover, jej lekkie pióro, równowagę, jaką zachowuje pomiędzy opisami a dialogami, bohaterów, których tworzy, ale przede wszystkim historie, które opowiada w swoich książkach.Historia opowiedziana w tej książce jest bardzo realna, to co spotkało Willa a później Layken i jej brata jest bolesne, jednak bohaterowie dzięki wsparciu radzą sobie z tym i próbują żyć dalej. Layken i Will to bardzo pozytywni bohaterowie, mają swoje wady, jednak łatwo ich polubić pomimo tych wad i irytujących zachowań. Postaci drugoplanowe także są ciekawe a co najważniejsze, każda z nich ma ważną rolę do odegrania w tej historii. 

Slammed to wyjątkowa historia o rodzinie, przyjaźni i miłości. Colleen Hoover stworzyła książkę, której nie sposób nie lubić, bohaterów, których kochamy, bez względu na ich wady i zakończenie, które sprawia, że musimy sięgnąć po kolejny tom. Gorąco polecam!



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu YA!


Najpiękniejsze historie miłosne - walentynkowe polecajki

Najpiękniejsze historie miłosne - walentynkowe polecajki




Hej Kochani, wszystkiego najlepszego w dniu świętego Walentego!

Z okazji Walentynek przygotowałam dla Was wpis z polecajkami — moi internetowi przyjaciele opowiedzą o najpiękniejszych historiach miłosnych w książkach. Mam nadzieję, że znajdziecie tu coś dla siebie. Koniecznie dajcie znać w komentarzach, co myślicie i jakie są według was najpiękniejsze historie miłosne w książkach.


Na pierwszy ogień moja polecajka. Początkowo chciałam napisać o Consolation duet (w końcu Liam to mój książkowy mąż), jednak dziewczyny już o nich pisały, więc padło na książki Brittainy C. Cherry. Wszystkie jej książki są o miłości, a autorka pięknie o niej pisze. Kochając Pana Danielsa, Art&Soul, Powietrze, którym oddycha, Siła, która ich przyciąga, oraz niewydana w Polsce Behind The Bars to najpiękniejsze z jej książek. Jeśli jeszcze ich nie znacie, to gorąco polecam!









W swoim życiu przeczytałam setki książek i większość z nich zawierała wątek miłosny. Nie każda jednak mocno zapadła mi w pamięć. Do kilku jednak bardzo chętnie wracam, a kiedy tylko mam możliwość, przywołuję je w pamięci. Chciałabym się z Wami podzielić dwoma tytułami, które dla mnie są naprawdę wyjątkowe. "Consolation" - Corinne Michaels, to powieść, która mną zawładnęła od samego początku, do końca. Albo i dalej, bo natychmiast chciałam sięgnąć po kontynuację - "Conviction". Autorka w rewelacyjny sposób opisała miłość, rozpacz, ból i rodzące się uczucia. Jej bohaterowie są niesamowici, a Liama jestem pewna, że każda z nas pragnęłaby mocno przytulić. Jest to historia wbijająca w fotel, wyciskająca łzy i sprawiająca, że dla takich historii warto czytać! Drugą historą, do której wracam notorycznie, zarówno w postaci książki, jak i filmu, to "Jesienna miłość" Nicholasa Sparksa (film: "Szkoła uczuć"). W tym przypadku w pierwszej kolejności poznałam ekranizację i za każdym, ale to za każdym razem wyciska ze mnie łzy. Kiedy biorę do ręki książkę, czuję na karku dreszcze. Miłość, jaka się zrodziła pomiędzy Jamie i Landonem, była przepiękna choć trudna. To również opowieść pokazująca ogromne uczucie do własnego dziecka. Miłość, która potrafiła naprowadzić na odpowiednią drogę człowieka, dla którego zdawać by się mogło nie było już dobrej drogi. Przepiękna, niesamowita, niezapomniana i stworzona przez mężczyznę. Gorąco polecam!
Daria Skiba





Jedną z książek o miłości, która mi utkwiła w pamięci, jest „Larista” autorstwa Melissy Darwood. Przedstawiona historia fantasy- romans jest cudna. Główna bohaterka marzy, aby odnaleźć prawdziwa miłość.

„Dwa serca jedno bicie, niech mnie odnajdzie miłość na całe życie”.

Wkrótce na jej drodze staje dwóch przystojniaków.
Prawdziwa miłość, poświęcenie, namiętność- wszystko, o czym marzą młode dziewczyny, znajdziemy w tej książce.
Sylwia Andrzejewska






"Niepowodzenia tworzą ludzi albo ich łamią" Powieść autorstwa Margaret Mitchell "Przeminęło z wiatrem" to wzruszająca i nostalgiczna historia, która opowiada o wojnie, przemijaniu oraz miłości. Scarlett O'Hara wychowuje się w czasach wielkich plantacji. Wystawne bale, niefrasobliwość, podziw dla samej siebie i intensywne zauroczenie do Ashleya Wilkesa, są skutkiem braku wyobraźni, o prawdziwym życiu, naszej bohaterki. Czas wojny o wiele za późno nauczył Scarlett pokory i zweryfikował, czym jest prawdziwa miłość oraz poświęcenie. Rhett Butler, buntownik i racjonalista podziwiał jej energię, niezwykły upór i wojowniczą naturę. Pragnął obdarzyć ją opieką, wyręczać, a nawet stoczyć wojnę ze światem w jej imieniu — mimo świadomości jej egoizmu i samowoli. Z niemałym poruszeniem śledziłam poczynania tych dwojga. Z każdą kolejną stroną, oddalali się od tego, czego pragnęli najbardziej. Siebie nawzajem. Niemal całym umysłem czułam ogromny sentyment Rhetta względem Scarlett oraz jej niezmierną rozpacz, gdy tak późno uświadomiła sobie, kto jest najbliższy jej sercu. Nachodzi mnie refleksja... Łatwo jest darzyć uczuciem w czasie beztroski i szczęścia. Doświadczenia uczą nas znaczenia słów "Na dobre i na złe". Ta obietnica może okazać się pyłem na wietrze, gdy dotknie nas zły los. Jak szeroko otworzyć oczy, by nie przejść obojętnie obok tego, co nadrzędne? "Przeminęło z wiatrem"uświadomiło mi, że nie ma definicji miłości... Jest tylko jej historia... Czy warto łudzić się, że mamy jakikolwiek wpływ na to, jak się potoczy?
Marta Woźniak



Gdy zostałam poproszona przez Ewelinę o napisanie kilku słów o najpiękniejszej historii miłosnej, miałam kilka oczywistych typów. Jednym z nich, bardzo oczywistych, była seria Driven. Jednak nie o niej chciałam tym razem napisać, a o innej mojej wielkiej książkowej miłości, czyli serii Slammed Colleen Hoover. Koniecznie musicie poznać historię Willa Coopera i Layken Cohen. Znajdziecie tu przepiękną miłość od pierwszego wejrzenia, zakazane relacje, walkę z przeciwnościami losu, by móc być razem i sporą dawkę dramatów, które tylko podkręcają atmosferę. Poza tym seria Slammed (tak, cała seria, bo historia Lake i Willa jest rozłożona na trzy tomy) to nie tylko historia o miłości. To także opowieść o poświęcaniu się dla osoby, którą się kocha. Czasami może to być nie do końca zrozumiałe, ale w końcowym rozrachunku da odpowiedni efekt. Ta seria jest pełna ciepła, chwyta za serce i daje nadzieje, że nawet po najgorszej  burzy wyjdzie słońce.
Katarzyna Olchowy
Kulturantki.pl




Kiedy Ewelina poprosiła mnie o napisanie krótkiego tekstu o najpiękniejszej historii miłosnej, pomyślałam, że nie dam rady napisać czegoś tylko o jednej książce, gdyż takich historii jest naprawdę mnóstwo i ciężko wybrać tą jedną jedyną. Jednak gdy trochę pomyślałam, to przypomniały mi się książki, które czytałam w listopadzie. Padło na Consolation i Conviction, czyli na przepiękną historię miłosną Natalie i Liama. Bardzo rzadko trafiam na książki, które w moim sercu zostawiają ślad, ale ta seria okazała się tak piękna, wzruszająca i przepełniona emocjami, że do tej pory bardzo często myślę o jej bohaterach. Natalie i Liam byli przyjaciółmi, którzy jeszcze bardziej zbliżyli się do siebie w obliczu ogromnej tragedii, a ich przyjaźń z dnia na dzień zmieniała się w miłość, której oboje się bali, nie chcieli jej do siebie dopuścić, a po każdym mocniejszym zabiciu serca czuli się winni, myśląc, że zdradzają przyjaciela. Na całe szczęście w pewnym momencie opuścili gardy i dali się ponieść chwili, która niestety nie trwała długo. Ich droga do szczęścia była okupiona bólem, łzami i trudnymi wyborami, z których nie każdy był zadowolony. Ja zakochałam się w tej historii i w jej bohaterach, więc jeżeli lubicie książki, które wywołują uśmiech na twarzy, a jednocześnie doprowadzają do łez, to koniecznie musicie poznać tę przepiękną historię miłosną.
Sylwia Stawska




"P.s Kocham Cię" Cecelia Ahern to jedna z piękniejszych historii miłosnych, jakie czytałam. Dlaczego? Już spieszę z wyjaśnieniem... P.s kocham Cię to historia Holly i Gerry'ego. Znają się od zawsze... Razem dorastali, razem robili wszystko, nawet kiedy się kłócili, to dokańczali swoje zdania, a potem się z tego śmiali. Takie bratnie dusze, które się odnalazły i od tej pory miały iść przez życie razem. Nikt z ich przyjaciół czy rodziny, nie mógł sobie ich wyobrazić osobno. Dla nikogo nie było niespodzianką, kiedy stanęli na ślubnym kobiercu i przyrzekli sobie miłość wzajemną po życia kres. Niestety kres przychodzi wcześniej, niż ktokolwiek by przypuszczał. U Gerry'ego zostaje zdiagnozowany nieoperacyjny guz mózgu. Po śmierci Gerry'ego cały świat Holly wali się — traci nie tylko swojego męża, ale również swoje oparcie, swojego przyjaciela, swoją bratnią duszę. Jej życie wypełnia ogromna tęsknota, ból i pustka, zamyka się w sobie, nie jest w stanie robić nic innego jak tylko leżeć w łóżku i rozpamiętywać szczęśliwe chwile spędzone z Gerrym. Kiedy Holly myśli, że całe jej życie już nie mam sensu, dostaje ona kopertę, w której znajduje się 10 listów od zmarłego męża. Listy te, to zadania dla Holly — po jednym na każdy miesiąc. Holly na początku sceptycznie podchodzi do tego wszystkiego, jednak postanawia wypełnić ostatnią wolę męża, w końcu jak napisał w pierwszym liście — patrzył na nią i jeśli Holly będzie się migała od wykonania zadania, to on będzie o tym wiedział. I właśnie w tym tkwi dla mnie piękno tej historii. Nie będę się rozpisywała, jakie zadania miała do wykonania Holly, jedyne co napiszę, to to, że pozwoliły jej one wraz z pomocą rodziny i przyjaciół przetrwać ten trudny rok, pozwoliły jej znów stanąć na nogi, pozwoliły na nowo uwierzyć w sens życia. Taka moja refleksja... Łatwo nam okazać miłość i wsparcie ukochanej osobie, kiedy mamy ja na wyciągnięcie ręki, kiedy w każdym momencie możemy do niej podejść, przytulić, pocałować, wesprzeć słowem. Gorzej, gdy przy tej osobie być nie możemy, gorzej, kiedy ukochana osoba zostaje pozostawiona z tym całym bólem i tęsknotą sama sobie. W książce tej mamy pokazane jak pięknie Gerry, nawet po swojej śmierci zadbał o Holly, jak pomógł jej pokonać ból i smutek, jak na nowo wypełnił jej życie — życiem

Marta Sierakowska



Najpiękniejsza historia miłosna w literaturze? To mogłoby się wydawać łatwe pytanie, ale przecież nie będę wspominać o romansach... tym bardziej, że kiedy Ewelina je zadała dziewczyny zaczęły niemal walczyć o bohaterów znanych książek… Chciałam wybrać historię stworzoną przez polskiego autora, ale natychmiast przyszły mi do głowy dwa tytuły... i jak wybrać jeden??? Nie umiałam się zdecydować.
Po pierwsze: bohaterowie Cyklu Wiślańskiego Hani Greń, czyli Petra i Konrad, znacie ich? Ona poturbowana przez los, bita i gwałcona przez męża w przeszłości była nieufna i wycofana. On walczący ze złem, czyli policjant, który podczas akcji został mocno zraniony, a na pamiątkę pozostała mu blizna na twarzy. Nie polubili się, ale wiecie, mówią, że kto się czubi ten się lubi... więc ich losy musiały się spleść w jedno. Co prawda to cykl kryminałów, ale przecież nie wyklucza to romansu w tle... szczególnie, że Hania Greń lubi zaserwować czytelnikowi morderstwo albo chociaż zagadkę kryminalną, a na drugim planie policjanta rozkochać w podejrzanej. To taki nieoczywisty przykład miłosnej historii…
Ale, szczerze mówiąc, pomyślałam również o książce Magdaleny Majcher "Wszystkie pory uczuć. Zima", której pierwsza scena to ślub, ale Para Młoda to ludzie przed sześćdziesiątką. Prawda, że fajnie? To zupełnie nowy rodzaj miłości, mniej naiwny, dojrzalszy, ale i u nich łatwo o nieporozumienia... W dodatku to trochę tak, że oni najpierw biorą ślub, a potem dopiero uczą się żyć ze sobą, nie ma wspólnego mieszkania przed ślubem, nie ma ognistej miłości… to ludzie, którzy kilkadziesiąt lat żyli obok siebie i nie mieli odwagi zawalczyć o uczucie. Taka miłość to mi się podoba, a Wam?
Katarzyna Bieńkowska



Gdy zostałam poproszona o napisanie kilku słów o najpiękniejszych historiach miłosnych, od razu na myśl przyszły mi książki Marii Rodziewiczówny. Chociaż pozycje naszej rodzimej pisarki powstawały sto trzydzieści lat temu, to miłość w nich przedstawiona jest zapierająca dech w piersiach, niewymuszona i prawdziwa. Moimi ukochanymi historiami są dwie przedstawione na kartach powieści: „Między ustami a brzegiem pucharu” oraz „Wrzos”.
W pierwszej z nich, pół Polak-pół Niemiec – hrabia Wentzel Croy-Dülmen pod wpływem miłości do polskiej szlachcianki Jadwigi, zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Z bawidamka, próżniaka i lekkoducha staje się patriotą, wiernym i oddanym jednej kobiecie. To, co zasługuje na uwagę w tej powieści to pikantne i równocześnie zabawne słowne utarczki miedzy Wentzlem a Jadwigą. Przyciąganie jest odczuwalne i silne. Pomimo tego, że książka nie zawiera ani jednej sceny erotycznej, czyta ją się z przyśpieszonym biciem serca. To może być miłą odmianą dla tych, którzy mają już przesyt wulgarnych i często płytkich erotyków zalewających rynek wydawniczy. Książka ta pokazuje niezwykłą metamorfozę mężczyzny pod wpływem uczucia do kobiety. Zakończenie jest wzruszające i skłania do przemyśleń. Powieść ta wryła się mi się w serce do tego stopnia, że stała się dla mnie inspiracją przy tworzeniu relacji Anieli i Zoltana – bohaterów mojej książki „Pryncypium”. 
„Między ustami a brzegiem pucharu wiele jeszcze zdarzyć się może.” 
M. Rodziewiczówna
Druga pozycja autorki, o której pragnę wspomnieć to „Wrzos”. Powieść opowiada  historię Kazi Szpanowskiej, która mimo miłości do ukochanego, zawiera związek z rozsądku z innym mężczyzną. Trudna sytuacja materialna i rodzinna Kazi, zmusza ją do małżeństwa bez miłości z Andrzejem Saneckim, paniczem z Warszawy, draniem, skorym do uciech, zepsutym do szpiku kości. Kazia zaś to postać niemal kryształowa – skromna, wzorowa kobieta o szczodrym i wielkim sercu. 
Tu, w przeciwieństwie do poprzedniej powieści, od początku nie iskrzy między bohaterami. Mimo to, przewraca się gorączkowo kartki z nadzieją, że uczucie w końcu się pojawi,  że Andrzej przejrzy wreszcie na oczy, jaki to skarb posiadł za żonę. I tak się w końcu dzieje, miłość się pojawia, lecz czy nie jest już na nią za późno? 
To smutna i wzruszająca historia, to inny romans niż wszystkie. Bo prócz tego, że przedstawia niebanalne uczucia jest również studium ludzkich charakterów, obłudy społeczeństwa i próżności wyższych sfer. Mimo upływu czasu, powieść ta posiada wciąż aktualne mądrości, z którymi warto się zapoznać i wziąć je sobie do serca. Zakończenie tej książki złamie, co wrażliwszym serce. Mnie złamało, do tego stopnia, że nie mogłam oprzeć się, by nie wspomnieć o „Wrzosie” w mojej książce „Luonto”. 
„Tracić jest ciężej, niż wcale nie mieć”  
 Wrzos. M. Rodziewiczówna

Namawiam Was gorąco do lektury książek Marii Rodziewiczówny, które możecie pobrać legalnie i za darmo na stronie: http://wolnelektury.pl/katalog/autor/maria-rodziewiczowna/. Znajdziecie tam również wiele innych, cennych powieści innych autorów. Czasami warto zrobić sobie przerwę od nowości i sięgnąć po klasyki, zwłaszcza jeśli chodzi o romans – bo miłość jest ponadczasowa.  
Melissa Darwood


I jak Kochani? Znacie książki przez nas polecone?


Copyright © 2014 My fairy book world , Blogger